21 górników wciąż pod ziemią — protest trwa mimo świąt
Pod ziemią w kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach nadal przebywa 21 osób, a łącznie w akcji uczestniczy blisko 30 osób. Górnicy protestują przeciwko planom, które mogą doprowadzić do utraty pracy przez ponad 700 osób, i domagają się takich samych osłon, jakie mają pracownicy spółek państwowych.
Najważniejsze informacje:
- 21 osób pozostaje pod ziemią od poniedziałku.
- Protest dotyczy m.in. pominięcia Silesii w ustawie górniczej oraz zapowiedzianych zwolnień ponad 700 pracowników.
- Górnicy domagają się pisemnych gwarancji i interwencji ministra energii Miłosza Motyki.
Jak wygląda akcja protestacyjna
Jak relacjonuje reporterka RMF FM Anna Kropaczek, pod ziemią od poniedziałku pozostaje 21 osób. Na powierzchni i w innych miejscach kopalni protestuje łącznie blisko 30 osób. W akcji bierze też udział sześciu pracowników przeróbki mechanicznej węgla, podał rzecznik protestujących Kazimierz Grajcarek.
Protest nie oznacza wstrzymania wydobycia. W kopalni cały czas trwa produkcja. Górnicy pod ziemią czują się dobrze; co jakiś czas zjeżdża do nich lekarz.
Żądania i tło prawne sporu
Główna przyczyna protestu to, według związkowców, pominięcie kopalni Silesia przy pracach nad ustawą górniczą. W praktyce oznacza to, że odchodzący z zakładu pracownicy mogliby nie skorzystać z urlopów górniczych ani z jednorazowych odpraw w wysokości 170 tys. zł.
Protestujący domagają się wizyty ministra energii Miłosza Motyki i konkretnych, pisemnych gwarancji dotyczących form pomocy. Motyka apelował o zawieszenie akcji na okres świąteczno-noworoczny i powrót do rozmów po 6 stycznia, ale górnicy nie zgodzili się na wstrzymanie protestu.
Minister wcześniej podkreślał, że rząd analizuje możliwe działania, ale ze względu na to, że Silesia jest kopalnią prywatną i trwa w niej postępowanie sanacyjne, nie można udzielić pomocy publicznej. Jak podano, złożono już wniosek o umorzenie postępowania sanacyjnego.
Właściciel kopalni wskazywał, że pominięcie Silesii może skutkować roszczeniem dotyczącym stosowania niedozwolonej pomocy publicznej dla państwowych kopalń. W dyskusję włączył się także Jarosław Zagórowski z Głównego Instytutu Górnictwa, który stwierdził, że sektor górniczy powinien być traktowany jednakowo, niezależnie od formy własności.
Skąd pochodzi Silesia — krótkie przypomnienie historii
Historia kopalni Silesia sięga połowy XIX wieku i wiąże się z poszukiwaniami złóż solnych w rejonie Goczałkowic. Pierwsze wiercenie, nazwane „Źródło Maria 1”, zakończono w 1860 roku na głębokości 361 metrów. W trakcie prac natrafiono zarówno na solankę, jak i na pokłady węgla.
Wydobycie węgla w miejscu obecnej kopalni rozpoczęto w 1902 roku. Po II wojnie światowej zakład został znacjonalizowany i przez dekady funkcjonował jako państwowe przedsiębiorstwo. Późniejsze problemy ekonomiczne doprowadziły w latach 90. do kryzysu, a mimo planowanej likwidacji zakład przetrwał.
W 2010 roku kopalnia została przejęta przez czeską spółkę Energetický a Průmyslový Holding, która zainwestowała w modernizację. W 2021 roku właścicielem stała się polska firma Bumech S.A. Z czasem jednak pojawiły się trudności finansowe i rosnąca niepewność co do przyszłości zakładu.
Co dalej?
Protestujący, według zapowiedzi przewodniczącego Związku Zawodowego Kadra Tomasza Szpyrki, są zdeterminowani i chcą kontynuować akcję „do skutku”. Decydujące będą dalsze rozmowy między zarządem kopalni, reprezentacją załogi oraz interwencje administracyjne.
O dalszych decyzjach i przebiegu akcji informuje na bieżąco RMF24. Więcej szczegółów można znaleźć na stronie RMF24.pl.
| Wskaźnik | Wartość |
|---|---|
| Osoby pod ziemią | 21 |
| Uczestnicy akcji (łącznie) | blisko 30 |
| Pracownicy przeróbki | 6 |
| Potencjalne zwolnienia | ponad 700 |
| Jednorazowa odprawa (warunkowa) | 170 000 zł |




Komentarze (0)