Akcjonariusz przeciw cichej likwidacji spółki AZS Częstochowa: „To legalizowanie bezprawia”
Były prezes i akcjonariusz AZS Częstochowa, Roman Lisowski, ostro krytykuje decyzję sądu o uruchomieniu procedury likwidacji spółki. W oświadczeniu zarzuca obecnemu zarządowi brak jawności, niewyjaśnione rozliczenia majątku oraz nieprowadzenie wymaganej dokumentacji.
Najważniejsze informacje:
- Brak zgromadzeń przez 7 lat i brak sprawozdań finansowych zgodnych z przepisami.
- Nieujawniony majątek spółki oraz niepewne rozliczenie środków publicznych.
- Akcjonariusz zapowiada dążenie do uchylenia orzeczenia i przeprowadzenia likwidacji pod kontrolą sądu.
„To nie likwidacja spółki – to legalizowanie bezprawia” — pisze Roman Lisowski.
Zarzuty przeciwko zarządowi
Lisowski podkreśla, że decyzja sądu zapadła mimo — jak to określa — poważnych i nierozwiązanych wątpliwości dotyczących sytuacji spółki oraz działań, a raczej ich braku, ze strony zarządu. Twierdzi, że przekazywał spółkę z przejrzystą dokumentacją i „czystą sytuacją finansową”, a obecny zarząd nie zorganizował przez 7 lat żadnego zgromadzenia akcjonariuszy i nie sporządził sprawozdań finansowych zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Nieznane losy majątku i dokumentacji
Najważniejsza obawa Lisowskiego dotyczy braku informacji o majątku spółki. Według oświadczenia, nie wiadomo, co stało się z aktywami, kto miał do nich dostęp oraz gdzie przechowywana jest dokumentacja księgowa. Zwraca też uwagę na to, że spółka korzystała z publicznych dotacji i środków pomocowych, które — jego zdaniem — nie zostały wiarygodnie rozliczone.
Reakcje i zapowiedź działań
Jako akcjonariusz Lisowski mówi, że angażował znaczne środki własne i wielokrotnie proponował prezesowi konkretne rozwiązania naprawcze oraz oferował pomoc organizacyjną. Te inicjatywy miały spotkać się z brakiem reakcji lub celowym ignorowaniem. Wobec tego Lisowski zapowiada, że będzie domagać się uchylenia przedmiotowego orzeczenia i wszczęcia postępowania likwidacyjnego pod kontrolą sądu.
Żądania wobec sądu i zarządu
W oświadczeniu zawarte są konkretne żądania: powołanie osoby odpowiedzialnej za zabezpieczenie dokumentacji, rozliczenie majątku oraz wyjaśnienie sytuacji majątkowej spółki. Lisowski podkreśla, że dla wielu osób AZS był czymś więcej niż spółką — był częścią lokalnej społeczności i tożsamości, a obecne zakończenie działalności „po cichu” odbiera sens wieloletniej pracy działaczy, trenerów i wolontariuszy.
Oświadczenie pochodzi od Romana Lisowskiego, byłego prezesa i akcjonariusza spółki AZS Częstochowa S.S.A.



Komentarze (0)