Barciś o Kieślowskim, spóźnionym pociągu i wspomnieniach z Cieszyna
Artur Barciś był gościem 27. Kina na Granicy w Cieszynie, gdzie opowiadał o współpracy z Krzysztofem Kieślowskim, teatralnych spotkaniach z Václavem Havlem oraz o książce powstałej w czasie pandemii. W rozmowie wspominał też anegdotę, która zadecydowała o jego castingach do filmów Kieślowskiego.
Najważniejsze informacje:
- Artur Barciś uczestniczył w 27. Kinie na Granicy i rozmawiał z red. Mariolą Morcinkovą.
- Opisuje swoje relacje z Krzysztofem Kieślowskim i wspomina, że ich spotkanie było efektem pomyłki z pociągiem.
- W czasie pandemii powstała jego książka Aktor musi grać, by żyć, napisana z dziennikarką Kamilą Drecką.
Spotkanie w Cieszynie i anegdota o pociągu
Barciś przyjechał do Cieszyna jako gość festiwalu i po raz pierwszy w tej roli spotkał się z widzami 27. Kina na Granicy. Wspomniał, że zna dyrektora programowego festiwalu, Łukasza Maciejewskiego, od około dwudziestu lat, a zaproszenia na wydarzenie otrzymywał wielokrotnie.
Aktor opisał, jak przypadek zadecydował o rozpoczęciu współpracy z Krzysztofem Kieślowskim. Reżyser spóźnił się wtedy na pociąg i szukał aktora do roli Dariusza Stacha. Zobaczył Barcisia na Dworcu Centralnym w jednym z odcinków serialu „Odlot” i zaprosił go do filmu. Jak sam Barciś przyznał:
„Gdyby wtedy pociąg przyjechał na czas, być może do naszego spotkania w ogóle by nie doszło.”
Wspomnienia o Kieślowskim i sentyment do ról
Barciś wspomina Kieślowskiego jako jednego z najmądrzejszych ludzi, których spotkał, a także jako przyjaciela i znakomitego reżysera. Pierwszą współpracą była dla niego rola w filmie „Bez końca”, który początkowo nie spotkał się z przychylnością publiczności, lecz zyskał uznanie z upływem czasu.
Aktor mówił też o pracy przy „Dekalogu”, podkreślając, że choć grał w kolejnych częściach różne postaci, to część pierwsza miała dla niego szczególne znaczenie. Zaznaczył, że dopiero z czasem widzowie zaczęli łączyć poszczególne elementy i szukać odpowiedzi na pytania, które stawiał reżyser.
Teatr, Czechy i książka z czasu pandemii
Barciś opisał swoje związki z teatrem i Czechami. Przypomniał, że grał w sztuce Václava Havla „Odejścia” wystawianej w Teatrze Ateneum, i że Havel przyjechał na premierę. Do czeskich skojarzeń aktora należą też język, kino, zamek na Hradčanach oraz postać dobrego żołnierza Švejka.
O swoich literackich i filmowych fascynacjach wymienił Václava Havla, Jaroslava Haška, Miloša Formana oraz Petra Zelenkę. W czasie pandemii, gdy aktorstwo zostało ograniczone, powstała jego książka Aktor musi grać, by żyć, napisana wspólnie z dziennikarką Kamilą Drecką. Barciś przyznał, że tytuł okazał się adekwatny do rzeczywistości, bo aktorzy, nie mogąc występować, bardzo tego odczuwali.
Telewizja kontra teatr: jak widzowie go zapamiętują
W rozmowie poruszono też wątek telewizyjnych ról. Barciś przyznał, że publiczność kojarzy go zarówno z Tadeuszem Norkiem z „Miodowych lat”, jak i z Czerepachem z „Rancza”. Zdradził, że gdyby miał wybór, chętniej wróciłby na plan „Rancza”, natomiast do „Miodowych lat” raczej by już nie wrócił ze względu na upływ czasu i odległość postaci.
Rozmowę przeprowadziła red. Mariola Morcinkova. Fot. Małgorzata Krawczyk.




Komentarze (0)