Burzliwe spięcie na komisji w Milówce: „Co pan tu robi?” wzburzyło radnych
Na posiedzeniu Komisji Edukacji Rady Gminy Milówka doszło do ostrej wymiany zdań między wójtem Krzysztofem Kamińskim a radnym Markiem Maciejowskim, który został zapytany, dlaczego uczestniczy w pracach komisji zamiast być w pracy. Spór ma dłuższe podłoże — od początku obecnej kadencji między oboma samorządowcami występują napięcia, m.in. wokół powołania i szybkiego odwołania wicewójta.
Najważniejsze informacje:
- Wójt zapytał radnego, co robi na komisji i czy nie powinien być w pracy.
- Radny powołał się na opinię prawnika, że uczestnictwo radnego niebędącego członkiem komisji nie stanowi zasadniczo przeszkody.
- Spór wpisuje się w szerszy konflikt: wcześniej wicewójt Wojciech Capanda został odwołany po około dwóch tygodniach z powodu braku wymaganego wykształcenia.
O co poszło na komisji?
Podczas posiedzenia radny Maciejowski zwrócił się do gminnej prawniczki z pytaniem, czy radny, który nie jest członkiem stałej komisji, może brać udział w jej pracach z prawem zabierania głosu, lecz bez prawa głosu. Prawnik odpowiedziała, że co do zasady nie ma przeciwwskazań.
Wówczas wójt Kamiński zapytał radnego:
co radny tutaj robi?
Pytanie dotyczyło też kontekstu — jak tłumaczył wójt, w tygodniu odbyły się trzy komisje, sesja i spotkanie, a radny był wówczas bardzo aktywny.
Szerszy kontekst konfliktu
Konflikt między nimi narasta od początku kadencji. Jednym z głośniejszych punktów spornych było powołanie na stanowisko wicewójta Wojciecha Capandy, o którym radni dowiedzieli się przypadkowo. Capanda został następnie odwołany po około dwóch tygodniach z powodu braku wymaganego wykształcenia wyższego.
W czasie wymiany zdań wójt wspomniał również o spółce Beskid Ekosystem, sugerując związek tej spółki z gminą Milówka. Informacja ta okazała się błędna — spółka należy do Gminy Węgierska Górka oraz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Co mówią strony?
Radny Maciejowski stanowczo odpierał zarzuty dotyczące nieobecności w pracy. Wyjaśnił, że ma nienormowany czas pracy i przyzwolenie przełożonego; każdorazowo zgłasza urlop, wolne czy nadgodziny. Podkreślił rolę przedstawiciela mieszkańców i dodał, że jego uwagi wynikają m.in. z dokumentów otrzymanych od gminy, które początkowo okazały się błędne, a dopiero potem zostały poprawione.
Niech pan pilnuje swoich pracowników i siebie, gdzie jeździ, bo wójt też jest dla mieszkańców. Ja mam nienormowany czas pracy i przyzwolenie swojego szefa, zgłaszam każdorazowo urlop, wolne czy nadgodziny.
Wójt Kamiński z kolei ocenił działania radnego jako bezpośredni atak i wskazał, że radny ma ostatnio znacznie więcej uwag niż wcześniej. Wójt podkreślił też, że sam ma nienormowany czas pracy, czasem jest wcześniej w urzędzie, czasem wraca późno z terenu, a ostatnio korzystał z dwutygodniowego urlopu.
Spór pozostaje bez rozstrzygnięcia. Obie strony prezentują odmienne interpretacje obowiązków i uprawnień radnego w pracach komisji. Dalsze starcia na forum gminy wydają się możliwe, dopóki nie zostaną wyjaśnione proceduralne wątpliwości i napięcia personalne.




Komentarze (0)