Calligraffiti Oskara Pieca: jak precyzyjna kaligrafia łączy się z duchem ulicy
Oskar Piec, znany też jako Cube, łączy precyzję kaligrafii z energią ulicy, tworząc autorski styl calligraffiti. Zaczynał od napisów w zeszytach i pierwszych tagów w Bytomiu, by dziś realizować zlecenia komercyjne, warsztaty i projekty w przestrzeniach premium.
Najważniejsze informacje:
- Niespełna 30 lat temu powstał jego zdobiony napis MATEMATYKA w szkolnym zeszycie.
- 95% realizacji powstaje z wolnej ręki, czyli na freestyle’u.
- W planach ma własną czcionkę, warsztaty kaligrafii i kolekcję odzieży.
Z zeszytów na ściany — początki i inspiracje
Historia Pieca zaczęła się wcześnie. Już w podstawówce tworzył ozdobne napisy; jak wspomina, koledzy pokazywali mu niedawno jego pierwsze prace, w tym zdobiony napis MATEMATYKA, powstały niespełna 30 lat temu. W młodości pochłonęła go kultura hip-hopu — pierwsze magazyny czytał przy bytomskim Rynku, a pierwsze tagi malował w okolicach ul. Wrocławskiej.
Podróże też miały znaczenie. Spędził część czasu w Wielkiej Brytanii, a po powrocie i późniejszym okresie w Niemczech zrodziła się jego miłość do kaligrafii, zwłaszcza w wersjach arabskiej, chińskiej i wschodniej. Dziś literom poświęca praktycznie cały czas — nawet listy zakupów stają się polem ćwiczeń.
Styl pracy: symetria, freestyle i materiał
Piec tworzy charakterystyczne kompozycje, często zamknięte w kole lub kwadracie. Mówi, że bardzo lubi symetrię, lecz większość jego realizacji powstaje intuicyjnie. Jak sam przyznaje: „Przy 95% moich realizacji (…) to wszystko jest z wolnej ręki i nie mam nigdy planu.”
W przeciwieństwie do wielu twórców graffiti, preferuje markery i pędzle zamiast klasycznego sprayu. Wielu klientów docenia ten warsztat — prace powstają „na miejscu” i często wymagają, by artysta improwizował wchodząc w relację z przestrzenią.
Profesjonalna droga i plany na przyszłość
Pierwsze płatne zlecenie ścienne Piec zrealizował w lokalnej przestrzeni związanej z tatuażem i barberingiem. To otworzyło drogę do kolejnych realizacji — najpierw wśród barberów i tatuażystów, potem także w Niemczech. Jego prace trafiły m.in. na prezentację podczas Urban Art Area 5 w Warszawie oraz do różnych wnętrz premium: sufity, podłogi, schody, a nawet salon detailingu.
„Kiedy kilka lat temu zakończyłem pracę w Niemczech i wróciliśmy do Bytomia w trudnym, covidowym czasie, stanąłem przed decyzją, w którą stronę pójść zawodowo… Postanowiłem więc w pełni zaufać pasji i poświęcić się jej całkowicie.” — opowiada Piec.
W planach ma kilka rozwiązań komercyjnych: opracowaną od podstaw czcionkę, cykl warsztatów kaligrafii i drop ubrań. Jak mówi, jego wymarzony klient to ktoś, kto nie pyta o cenę, lecz pyta: „na kiedy mogę to mieć”.
Sieć kontaktów i wsparcie środowiska
Piec podkreśla rolę przyjaciół i mentorów. Ważnym punktem odniesienia był dla niego Jurek znany jako DeanOne, jedna z inspiracji z młodości. Istotnym wsparciem okazał się też przyjaciel Camej, z którym realizował wiele projektów i który dawał mu szczere, bezkompromisowe opinie.
Obecnie Piec gościnnie pracuje m.in. w pracowni Michała Rejnera w Bytomiu i realizuje komercyjne zlecenia, których szczegóły nie mogą jeszcze zostać ujawnione. Zainteresowanych jego twórczością odsyła do galerii prac oraz do profilu na Instagramie.




Komentarze (0)