REKLAMA

Chiński brat spogląda na reprezentantów Polski: jak treningi w Huangshi zmieniają oblicze polskiego tenisa stołowego

Opublikowane przez: Marcin Hojka

Wyobraź sobie polski zespół tenisa stołowego, który w środku upalnego chińskiego lata trenuje nie na kilku, ale aż na pięćdziesięciu stołach, w sercu światowej potęgi tego sportu. Polacy robią dokładnie to — w lipcu i sierpniu 2025 r. przygotowują się do sezonu w Huangshi City, korzystając z infrastruktury, o jakiej w kraju można tylko pomarzyć. Dzienny grafik? Praca dwa razy dziennie, od rana do południa i od popołudnia do wieczora, a w przerwach siłownia. To nie obóz przetrwania, tylko azjatycki standard przygotowań do rywalizacji na najwyższym poziomie — i przedsmak tego, jak bardzo światowa elita różni się od codzienności nad Wisłą.

Twoja reakcja:
REKLAMA

Najważniejsze informacje:

  • Polscy tenisiści stołowi przygotowują się do sezonu w chińskim Huangshi, trenując m.in. z reprezentacją Hongkongu prowadzoną przez Liu Guodonga.
  • Do dyspozycji mają 50 stołów treningowych i pełne zaplecze, co przekłada się na dwa intensywne bloki treningowe dziennie oraz dodatkowe zajęcia na siłowni.
  • Sparingpartnerzy z Azji i obserwacja pracy chińskich trenerów to okazja, by zaczerpnąć inspiracji z systemu, który dał Chinom 9 z 10 złotych medali olimpijskich w ostatnich latach.
  • Wielką zmianą dla światowego tenisa stołowego jest rezygnacja Liu Guolianga ze stanowiska prezesa CTTA — człowieka-legenda i odnowiciela azjatyckiej szkoły.

Z Huangshi do światowej czołówki – praktyka i filozofia chińskiej dominacji

Kiedy polski trener Tomasz Redzimski podkreśla, że „ogólnie warunki są świetne, w hali stoi 50 stołów. Trenujemy dwa razy dziennie, od g. 9:15 do 12:00 i od 15:30 do 18:00. Mamy do dyspozycji też siłownię”, nie chodzi tylko o liczby. To obraz świata, w którym codziennością jest praca z najlepszymi oraz możliwość podejrzenia azjatyckiej filozofii i motywacji na żywo. Polacy – wśród nich m.in. Miłosz Redzimski, Mateusz Zalewski i Natalia Bajor – mają szansę na coś więcej niż szybki postęp sportowy. To lekcja o pracy zespołowej, dyscyplinie i wizji, która w Chinach prowadzi do systemowej dominacji.



Bo nieprzypadkowo Liu Guoliang — który prowadził rodaków do 9 z ostatnich 10 olimpijskich złotych medali i sam sięgnął po dwa tytuły na igrzyskach w Atlancie — jest na Wschodzie postacią wręcz pomnikową. Od 2003 był głównym trenerem kadry, a od 2018 r. kierował CTTA, zwiększając dystans dzielący Azję od reszty świata. W kwietniu 2025 r. sam zdecydował się odejść z fotela prezesa, przekazując stery Wangowi Liqinowi. „Zrezygnowałem w odpowiednim momencie, by umożliwić nowym liderom CTTA pełen cykl przygotowań do igrzysk w Los Angeles” — tłumaczył w jednym z wywiadów. To gest, za którym stoi długofalowa strategia, nie przypadek.

Trening po chińsku kontra polskie realia – liczby mówią wszystko

ParametrTrening w HuangshiTypowa sala w Polsce
Liczba stołów50zwykle 6–10
Bloki treningowe dziennie2 x ~2,5h + siłownia1 x 1,5–2h
Sparingpartnerzy ze światowej czołówkitak (Azja, Hongkong, Chiny)sporadycznie
Trenerzy prowadzącyLiu Guodong, Redzimski, Kusiński, Szary, Jendrzejewski1–2 trenerów klubowych

Co z tego wynika dla polskiego tenisa stołowego?

Patrząc na skalę różnic w warunkach, aż chce się zapytać: czy możemy w Europie „dogonić” Azję, korzystając z ich wiedzy i infrastruktury? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo tak jak można się nauczyć nowych metod, tak bariera kulturowa, język i styl gry są przeszkodą trudną do przeskoczenia na skróty. Ale klucz tkwi w tym, by nie kopiować ślepo, tylko świadomie brać to, co najlepsze — od infrastruktury, przez etos pracy, po budowanie relacji. Dla polskiego kibica najważniejsze jest jedno: światowej klasy sparingpartnerzy i wgląd za kulisy chińskiego systemu mogą zaprocentować na arenie międzynarodowej. Czy wyjazd do Huangshi przełoży się na medale? Tego dowiemy się w kolejnych sezonach, ale nawet największa podróż zaczyna się od jednego treningu z mistrzami.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA