Cztery gole i zaskakujący rezultat w Radomiu. Wicemistrzowie Polski na kolanach – sensacyjne otwarcie sezonu Ekstraklasy
Wyobraź sobie scenę: początek nowego sezonu Ekstraklasy, trybuny na stadionie w Radomiu buzują od emocji, a na murawie Radomiak Radom miażdży wicemistrza kraju pięcioma golami. To nie żart. 20 lipca 2025 roku gospodarze rozbili Pogoń Szczecin aż 5:1. Ta liczba mówi wszystko – ale czy na pewno?
Najważniejsze informacje:
- Radomiak Radom pokonał Pogoń Szczecin 5:1 na własnym stadionie, zostając liderem Ekstraklasy po pierwszej kolejce.
- Na listę strzelców wpisali się: Capita, Efthymis Koulouris, Jan Grzesik (dwukrotnie) i Maurides.
- Bohater meczu: Grzesik, dwa gole i ogromny wkład w ofensywną grę zespołu.
- Pogoń popełniła kardynalne błędy w obronie, a jej reakcja po straconych bramkach okazała się zbyt pasywna.
- Główna narracja medialna – niespotykana skuteczność Radomiaka i kompletna demolka faworyta.
Sensacja w Radomiu i co z niej wynika?
Takiej inauguracji rozgrywek nie przewidzieli najwięksi optymiści w Radomiu ani nie obawiali się jej fani Pogoni. Już po 35 minutach Radomiak prowadził – Capita okazał się czujny, dopełniając formalności po składnej akcji Lopesa i Jordao. Przed przerwą goście zdołali się jeszcze trzymać. Ale początek drugiej połowy wywrócił mecz do góry nogami. Zwrotnym momentem była bramka Efthymisa Koulourisa w 56. minucie, która dała Radomiakowi wiatru w żagle i kompletnie rozmontowała defensywę przyjezdnych. Niedługo potem Grzesik zaczął swój koncert – dwa gole i pokazy skuteczności, jakich w Radomiu dawno nie widziano.
Kiedy Maurides głową podwyższył na 4:1 – po asyście zmiennika Ouattary – stadion oszalał. Piąty gol Grzesika był już tylko dopełnieniem tej futbolowej demolki. Nie było przypadku: Radomiak konsekwentnie grał do końca, pokazał szerokość kadry, a atut zmienników zrobił różnicę.
Ekstraklasowe tło i liczby, które robią wrażenie
Warto to podkreślić: zwycięstwo 5:1 nad świeżo upieczonym wicemistrzem Polski przeniosło Radomiaka na pozycję lidera tabeli już na starcie sezonu, co po dramatycznym finiszu poprzednich rozgrywek ma swoją wagę. Piłkarze z Radomia po raz kolejny pokazali, że nie boją się faworytów – poprzednie ich spotkanie z Pogonią zakończyło się wygraną 2:0 na wyjeździe.
Skuteczność ofensywy (pięć różnych zawodowych asystentów przy bramkach), jakość zmienników i ofensywna filozofia gry – to elementy, które eksperci sportowi wskazują jako klucz do sensacyjnego wyniku. Jak celnie ujął to jeden z komentatorów:
„Radomiak absolutnie nie miał dość swojej demolki”.
| Drużyna | Bramki | Strzelcy | Asysty (wybrane) |
|---|---|---|---|
| Radomiak | 5 | Capita, Koulouris, Grzesik (2), Maurides | Wolski (2), Ouattara |
| Pogoń Szczecin | 1 | Blasco | Grosicki, Mukairu |
Co to oznacza w praktyce dla kibiców i ligi?
Nie miejmy złudzeń: Radomiaka nie można już traktować z przymrużeniem oka. Jeśli drużyna podtrzyma tak wysoką skuteczność i zaangażowanie do ostatniego gwizdka, czekają ją kolejne niespodzianki i być może walka o podium. Pogoń, z kolei, musi natychmiast znaleźć przyczynę deficytów w obronie i odbudować morale, jeśli nie chce zapisać się w historii sezonu jako „faworyt do bicia”.
Najlepsza rada? Trzymać kciuki za kolejne takie spektakle. Ekstraklasa wciąż potrafi zaskakiwać – i właśnie za to ją pokochaliśmy.




Komentarze (0)