REKLAMA

Dawid Kubacki skończy karierę jak Kamil Stoch? Mocna deklaracja i zmiany w polskich skokach

Zacznijmy mocno: Dawid Kubacki zostaje w skokach narciarskich tak długo, jak zdrowie pozwoli – i chce pomagać młodszym, nawet gdy odłoży narty na półkę. W rozmowach z Eurosportem i Przeglądem Sportowym podkreśla, że choć już myślał, jak będzie wyglądało życie po karierze, dziś nie wyobraża sobie jej szybkiego końca. „Kocham to robić i chcę to robić. Mam nadzieję, że z Piotrkiem Żyłą będziemy jak Noriaki Kasai. Oczywiście pół żartem, pół serio” – wyznał Kubacki, żartując o sportowej długowieczności. Dodaje jednak, że kiedyś przyjdzie czas zejścia z rozbiegu, a wtedy najpewniej zostanie przy pasji, licząc na rolę w szkoleniu młodych talentów (Przegląd Sportowy, Podcast Eurosportu).

Twoja reakcja:
REKLAMA

Nastroje w Polskim Związku Narciarskim i wśród zawodników w ostatnich miesiącach? Dalekie od spokojnych. Sezon 2024/2025 to nie tylko brak oczekiwanych sukcesów, ale przede wszystkim fala krytyki wobec dotychczasowego trenera Thomasa Thurnbichlera. Dawid Kubacki nie gryzł się w język: „Jak się widzi, że ktoś rzuca kłody pod nogi zawodnikom i jest to główny trener, to trudno, żeby było fajnie… To, co robił, żeby zrobić pod górkę Kamilowi, to zakrawa o zbrodnię”. Słowa te obiegły nie tylko polskie, ale i zagraniczne media, cytowane były przez niemiecki Eurosport i szeroko komentowane w środowisku.

Kubackiego wsparł nie tylko Aleksander Zniszczoł, który nazwał ostatnie sezony „pełnymi chaosu”, ale także prezes PZN Adam Małysz – on również otwarcie wyraził swoje rozczarowanie współpracą z Thurnbichlerem. Warto przypomnieć, że wcześniejsze lata rządów austriackiego szkoleniowca przynosiły wysoką formę, lecz końcówka jego kadencji pogłębiła podziały i frustracje.

„To były bardzo mocne słowa, ale oddające clue sprawy. Jeżeli nie pozwolił trenerowi Kamila Michala Doleżalowi wchodzić na wieżę trenerską, by na bieżąco korygować błędy swego zawodnika, to skazał Stocha na niepowodzenie. To było żenujące zachowanie, zakłamanie Thurnbichlera” – tak działania Austriaka komentuje pierwszy trener Kamila Stocha, Krzysztof Sobański.

Co pokazują liczby i historia ostatnich lat?

Kubacki to jeden z najbardziej utytułowanych polskich skoczków ostatnich dekad: na koncie ma dwa brązowe medale olimpijskie (2018, 2022), dwa złote mistrzostw świata (drużynowe z 2017 i indywidualne z 2019 roku) oraz triumf w 68. Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2019/2020. Jednak w sezonie 2024/2025 nie zbliżył się do formy z najlepszych lat, a podobnie jak reszta kadry borykał się z narastającymi konfliktami w sztabie. W efekcie PZN zdecydował się tuż przed finałem sezonu na radykalną zmianę – stery przejął Maciej Maciusiak.



SezonTrenerWyniki zawodnikówKomentarze skoczków
2022/2023Thomas ThurnbichlerWysoka formaBrak większych kontrowersji
2024/2025Thomas Thurnbichler / Maciej MaciusiakSłabe wyniki, konfliktyKrytyka Kubackiego, Stocha, Zniszczoła

Jakie wnioski i co dalej dla polskich skoków?

Niektórzy eksperci, jak Apoloniusz Tajner cytowany przez portal i.pl, sugerują, że Stoch i Żyła rozważają zakończenie kariery po igrzyskach w 2026 roku. Kubacki natomiast „powinien jeszcze pozostać przy skokach”, bo ma nie tylko potencjał sportowy, ale i motywację, by pomagać młodszym. Dla polskiego kibica to dobra wiadomość: jest szansa na stabilizację i – kto wie – kolejne sukcesy pod wodzą nowego trenera.

Może więc nie czas zamykać rozdziały ani stawiać salw pożegnalnych. Prawdziwą emeryturę odkłada się tu na potem. Bo siłą tej kadry wciąż mogą być doświadczenie i upór Dawida Kubackiego – nawet jeśli dziś bardziej niż skakanie, zapadają w pamięć jego słowa.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA