Duże problemy lidera polskiej kadry skoczków. Trener podaje powód
Droga na szczyt rzadko kiedy bywa prostolinijna — wie to doskonale Paweł Wąsek, dziś numer jeden polskich skoków narciarskich. Zaledwie kilka dni przed Mistrzostwami Świata w Trondheim w sportowym środowisku zawrzało. Powód? Zdrowie, sprzęt, nietypowe decyzje kadrowe i presja oczekiwań — to wszystko skumulowało się akurat wtedy, gdy od lidera wymagano najwięcej.
Najważniejsze informacje:
- Paweł Wąsek kończy sezon zimowy 2024/2025 z rekordowym 14. miejscem w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i 459 punktami na koncie.
- Na Letnich Mistrzostwach Polski w Wiśle zajął dopiero 9. miejsce, tracąc ponad 20 punktów do czołówki.
- Tuż przed MŚ w Trondheim skoczek zmaga się z przeziębieniem, co budzi niepokój wśród kibiców.
- Trener Thomas Thurnbichler wskazuje na trudności z adaptacją do nowego kombinezonu po zmianach przepisów sprzętowych.
- Decyzja o pominięciu Kamila Stocha w składzie na MŚ wywołała kontrowersje i postawiła młodszych zawodników pod większą presją.
Problemy, liczby i ludzkie historie
Wąsek tegoroczny sezon Pucharu Świata zakończył z dorobkiem 459 punktów i 14. miejscem w klasyfikacji generalnej — to jego życiowy rekord. Co ciekawe, 4 stycznia podczas Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku, osiągnął 5. miejsce i aż trzy razy przeskoczył rozmiar skoczni. „W końcu mam tą życiówkę, którą mogę się pochwalić i z której mogę się cieszyć” — komentował sam zawodnik w rozmowie dla TVP Sport. Te liczby robią wrażenie, zwłaszcza gdy przypomnieć, że jeszcze w Letnich Mistrzostwach Polski we wrześniu spisał się znacznie poniżej oczekiwań i zakończył rywalizację dopiero jako dziewiąty, z bardzo dużą stratą do liderów.
Skąd ten rozstrzał? Kluczowe okazują się dwie rzeczy: zdrowie i sprzęt. Na ledwie kilka dni przed mistrzostwami w Trondheim Paweł Wąsek publicznie przyznał: „Mnie niestety dopadło przeziębienie, z którym walczę od piątku, ale mam nadzieję, że wyjdzie mi to na plus […]. Mam nadzieję, że przed wyjazdem do Norwegii uda mi się jeszcze zrobić porządny trening w siłowni”. Problemy z adaptacją do nowych przepisów dotknęły szczególnie kombinezon. Trener kadry, Thomas Thurnbichler, wyjaśnia: „Duży wpływ miała na niego zmiana kombinezonu. Potrzebuje więcej skoków, żeby się zaadaptować. Wiemy, jak Paweł wcześniej skakał – dość agresywnie w pierwszej fazie lotu”. Ich konsekwencje widać było choćby w letnim sezonie — niezrozumiała dla postronnego widza zniżka formy to efekt żmudnego dopasowywania się do nowych reguł gry.
Jak zmieniają się reguły? Co mówią liczby?
Prześledźmy cyfry i zestawmy je „na zimno”:
| Sezon/Zawody | Miejsce Wąska | Punkty/Rezultat |
|---|---|---|
| Letnie Mistrzostwa Polski 2024 (Wisła) | 9. | Strata ponad 20 pkt do liderów |
| Puchar Świata 2024/2025 (23 konkursy) | 14. | 459 punktów (rekord życiowy) |
| TCS Innsbruck 4.01.2025 | 5. | Życiowy rekord: trzykrotne przekroczenie rozmiaru skoczni |
Na tym tle mocno wybrzmiewa decyzja Thurnbichlera, by do Trondheim pojechało tylko pięciu Polaków: oprócz Wąska, także Kubacki, Wolny, Zniszczoł i Żyła. Bez Kamila Stocha, co wywołało małą burzę i rzuciło dodatkowy ciężar na barki młodszych. Wąsek okazał się więc nie tylko liderem statystyk, ale i mentalnym filarem reprezentacji. A presja? Każdy kibic chce przecież mistrzów, nie bohaterów na zwolnieniu lekarskim.
Praktyczne refleksje: co teraz? Ile jest wart lider pod presją?
Cała ta historia przypomina trochę żonglowanie ciężkimi kulami: zdrowie, adaptacja do nowego sprzętu, oczekiwania kibiców, niepokojąca decyzja trenera. Wąsek udowadnia, że nawet jeśli nogi grzęzną w piachu, można kończyć sezon na rekordowym poziomie. Ale czy przed mistrzostwami świata zwykła ludzka odporność wystarczy? Odpowiedź poznamy za chwilę, gdy skoczkowie odbiją się od progu w Trondheim. Kibicom pozostaje wiara, że – jak to bywa w skokach – czasem najwięcej zyskuje się wtedy, gdy los stawia największe przeszkody.




Komentarze (0)