REKLAMA

Dziki na Złotych Łanach — mieszkańcy boją się wychodzić (WIDEO)

Opublikowane przez: Marcin Hojka

Mieszkańcy Bielska-Białej zgłaszają coraz częstsze pojawienia się dzików bezpośrednio pod domami i blokami na osiedlu Złote Łany. W niedzielę stado zostało nagrane przy jednym z ogrodów około 7.30, a mieszkańcy mówią o rosnącym poczuciu zagrożenia.

Twoja reakcja:
REKLAMA

Najważniejsze informacje:

  • W niedzielę zarejestrowano stado dzików około 7.30 przy ogrodzie na Złotych Łanach.
  • Trzy dni temu wokół płotów wysypano zgodnie z zaleceniami granulat antydzik.
  • Straż Miejska przekazuje mieszkańcom preparaty w płynie i w granulkach oraz udziela praktycznych porad.

Stado tuż przy zabudowaniach

Mieszkańcy relacjonują, że dziki pojawiają się nie tylko w Lipniku, lecz także na Złotych Łanach — między innymi przy ulicach Kisieleskiego, Stanclika i Wierzyńskiego. To ulice oddalone zaledwie 15 minut pieszo od ratusza. Ludzie obawiają się o bezpieczeństwo, zwłaszcza że w okolicy mieszka wiele rodzin z małymi dziećmi i jest to popularne miejsce spacerów i biegów.

Co już zrobiono i jak reaguje straż

Sprawa była zgłaszana do różnych organów, a strażnicy miejscy współpracują z Urzędem Miejskim. Na koszt gminy kupowane są preparaty w płynie i granulkach, które mają odstraszyć zwierzęta zapachem drapieżników. Jak zapewniono w Komendzie Straży Miejskiej, funkcjonariusze reagują na każdą interwencję i udają się tam, gdzie jest problem.

„I to mimo tego, że trzy dni temu dookoła płoty wysypany został — zgodnie z zaleceniami straży miejskiej — granulat 'antydzik’”

Porady i obawy mieszkańców

Straż miejska przekazuje nie tylko repelenty, lecz także praktyczne wskazówki. Funkcjonariusze zwracają uwagę, że koniec lata przyciąga dziki do bardziej zurbanizowanych terenów m.in. z powodu owoców. Zalecają zbierać owoce z ogrodów na bieżąco, by nie wabić zwierząt, oraz trzymać kubły na śmieci bliżej domu zamiast przy ulicy obok terenów zielonych.



Mieszkańcy osiedla Langiewicza zgłaszali podobne problemy niedawno. Jedna z czytelniczek opisała sytuację pod swoim blokiem: wysiadła wieczorem z samochodu, a tu biegały małe dziki; w oddali słychać było lochę. Natychmiast uciekła do klatki i bała się następnego poranka wrócić do auta.

Co dalej?

Na razie działania gminy polegają na dostarczaniu i stosowaniu repelentów oraz na instruowaniu mieszkańców. Problem jednak nadal występuje. Mieszkańcy oczekują wyraźniejszych i trwałych rozwiązań, zwłaszcza w rejonach bliskich zabudowie mieszkalnej.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA