Energia elektryczna z polskiego węgla brunatnego – czy to naprawdę najtańszy wybór?
Wyobraź sobie: luty 2025, zima w pełni, a na liczniku w twoim domu co chwila wiruje wskazówka zużycia prądu. Skąd ten prąd? Najpewniej z polskiego węgla – kamiennego albo brunatnego. Właśnie teraz, kiedy energetyczne prognozy robią się coraz bardziej złożone, pada pytanie kluczowe dla każdego odbiorcy: czy energia elektryczna z węgla brunatnego to naprawdę najtańszy wybór w Polsce? Zanurzmy się w liczby, fakty i wątpliwości, które dotyczą każdego z nas.
Najważniejsze informacje:
- W lutym 2025 roku ponad 22% polskiego prądu pochodziło z węgla brunatnego, a niemal 49% – z kamiennego.
- Produkcja prądu z brunatnego wzrosła rok do roku aż o 22%, osiągając 3,0 TWh – głównie dzięki spadkowi produkcji z OZE i większemu zapotrzebowaniu na stabilne źródła.
- Nominalnie koszt wytworzenia 1 MWh z węgla brunatnego to 479 zł – z czego aż 326 zł to cena emisji CO2. Dla porównania: koszt prądu z nowych bloków węglowych to 358 zł/MWh, a z OZE – 316 zł/MWh.
- Rosnący udział węgla oznacza wzrost krajowych emisji CO2 – w lutym sięgnęły one 9,2 mln ton.
- Ceny prądu na wolnym rynku są wyższe – w lutym na rynku dnia następnego sięgały nawet 570 zł/MWh.
Węgiel brunatny pod lupą: paradoks najtańszej drogi
Z punktu widzenia odbiorcy – rodziny planującej domowy budżet czy przedsiębiorcy liczącego wydatki – niska cena energii zawsze kusi. Nic dziwnego, że stare kadry w polskiej energetyce od lat przywołują argument: „węgiel brunatny jest po prostu najtańszy”. I rzeczywiście – surowe koszty produkcji (pomijając prawa klimatyczne) są bardzo niskie. Jak podaje miesięcznik „Nowa Energia”, koszt wytworzenia 1 MWh w tradycyjnych blokach to około 153 zł. Ale diabeł tkwi w szczegółach – dokładniej w europejskich certyfikatach CO2, które w lutym 2025 pochłaniały aż 326 zł z każdej wyprodukowanej megawatogodziny energii.
Sumując wszystko, cena prądu z polskiego brunatnego węgla wyniosła na początku 2025 roku nieco poniżej 480 zł/MWh. To niewiele mniej niż energia z bloków gazowych (405 zł), a nawet drożej niż prąd z nowych, niskoemisyjnych bloków węglowych (358 zł za MWh). Z kolei odnawialne źródła, jak podają redaktorzy TEP, mogą liczyć na wsparcie w postaci kontraktów różnicowych – tu gwarantowana cena dla farm wiatrowych na morzu to 444 zł, a dla większości OZE na lądzie: 316 zł za MWh.
Czy najniższa cena to faktycznie tania energia?
Paradoks polskiej energetyki polega na tym, że choć stare elektrownie brunatne technicznie generują najtańszą energię, to koszty klimatyczne windują tę „taniość” do poziomu nawet wyższego niż gaz czy nowoczesny węgiel. Jak podkreśla redakcja portalu Enerad.pl, koszt samych certyfikatów emisyjnych stanowi dwie trzecie ceny produkcji z brunatnego.
„Najniższy jest koszt energii z nowych, najbardziej sprawnych i relatywnie niskoemisyjnych bloków węglowych, który wynosi 358 zł/MWh (z czego sam koszt produkcji to 133 zł, a reszta to zakup uprawnień do emisji CO2).” – cytuje raport TEP z kwietnia 2025.
Co ciekawe, lutowe spadki produkcji OZE – pierwszy raz od ponad roku energia ze słońca i wiatru stanowiła tylko jedną piątą miksu – pokazały, jak bardzo bezpieczeństwo dostaw wciąż zależy od konwencjonalnych, emisyjnych źródeł. Wzrósł przez to udział węgla i… emisje. W lutym 2025 poziom CO2 z polskich elektrowni sięgnął 9,2 mln ton, niemal o 2 miliony ton więcej niż rok wcześniej.
| Źródło energii | Koszt całkowity (zł/MWh) | W tym CO2 (zł/MWh) |
|---|---|---|
| Węgiel brunatny | 479 | 326 |
| Nowe bloki węglowe | 358 | 225 |
| Elektrownie gazowe | 405 | 77 |
| OZE (kontraktowane) | 316 | – |
| Morskie farmy wiatrowe | 444 | – |
| Rynek dnia następnego | 570,6 | – |
| Rynek terminowy | 453,8 | – |
Wyzwania i praktyczne wnioski na przyszłość
Co to wszystko oznacza w praktyce? Dla każdego z nas – zarówno indywidualnych, jak i biznesowych odbiorców – realna cena energii zależy nie tylko od tego, czym ją produkujemy, ale też ile płacimy za bycie częścią Europy i globalnej walki z kryzysem klimatycznym. Polska wciąż uzależniona jest od starych bloków węglowych, a to oznacza, że rachunki za prąd są i będą wrażliwe zarówno na ceny paliw, jak i prawa do emisji.
Jasne jest jedno: „najtańszy prąd z węgla brunatnego” to mit, jeśli uwzględnimy prawdziwe koszty, także te środowiskowe. Ale póki co polska energetyka nie może sobie pozwolić na gwałtowną rezygnację z konwencjonalnych źródeł – jak pokazuje luty 2025, bez nich zabrakłoby stabilności dostaw. Czy to się zmieni za 5, 10 lat? Wyobraź sobie swój rachunek za prąd – dobra wiadomość: być może już niedługo nareszcie będzie w nim więcej zielonego prądu. Oby jak najtaniej i… jak najpewniej. Niezależnie od pogody.




Komentarze (0)