niedziela, 1 lutego 2026

Naciśnij ESC aby zamknąć

Gorzki debiut trenera Tomczyka. „Zabrakło nam pazerności i odpowiedzialności”

Łukasz Tomczyk

Raków Częstochowa musiał uznać wyższość Wisły Płock, przegrywając w wyjazdowym spotkaniu 1:2. Dla trenera Łukasza Tomczyka był to oficjalny debiut w roli pierwszego szkoleniowca „Medalików”. Choć w grze częstochowian nie brakowało dobrych fragmentów, to indywidualne błędy i brak skuteczności przesądziły o porażce.

💡 Masz pilne wydatki? Sprawdź możliwość uzyskania do 3000 zł online – szybko i bez formalności.

Piłka nożna to momenty

Trener Łukasz Tomczyk na pomeczowej konferencji prasowej wielokrotnie podkreślał, że o losach dzisiejszego spotkania zadecydowały kluczowe momenty, których jego zespół nie potrafił odpowiednio wykorzystać.

- Do straty bramki mieliśmy swój kluczowy moment i sytuację. Nie wykorzystaliśmy jej, a chwilę później straciliśmy prostą bramkę ze stałego fragmentu gry - analizował szkoleniowiec. Mimo prób odrobienia strat w drugiej połowie, Raków szybko otrzymał drugi cios, co mocno skomplikowało plany zespołu.

Problemy w defensywie i „kuriozalna” bramka

Szkoleniowiec Rakowa nie gryzł się w język, oceniając postawę swojej linii obronnej. Przyznał, że obie stracone bramki padły w sposób, który nie przystoi drużynie na tym poziomie.

- Dwie bramki stracone „nie po naszemu”. Musimy lepiej bronić i być bardziej odpowiedzialni w defensywie. Przeciwnik miał swoje szanse i mógł wcześniej zamknąć to spotkanie - przyznał otwarcie Tomczyk. Szczególnie bolesna była pierwsza bramka, którą trener określił mianem „kuriozalnej”, wskazując na błędy w kryciu mimo dobrego przygotowania do stałych fragmentów gry.

Debiut Pawła Dawidowicza i rola lidera

Mecz w Płocku był również okazją do debiutu Pawła Dawidowicza w barwach Rakowa. Trener wyjaśnił, że wprowadzenie reprezentanta Polski miało przynieść drużynie więcej energii i centymetrów w defensywie, a także pomóc w rozegraniu piłki od tyłu.

Mimo porażki, Tomczyk znalazł jeden jasny punkt w zespole - postawę Jeana Carlosa. - Chcę pochwalić Johny’ego. Dzisiaj pokazał, jak powinien wyglądać lider. W przerwie, przed meczem, w pressingu - jego twarz była nastawiona na odbiór. To jest to, czego szukamy - zaznaczył szkoleniowiec.

Warunki nie pomagały, ale to nie wymówka

Pytany o trudną murawę i warunki atmosferyczne, trener przyznał, że boisko nie sprzyjało kombinacyjnej grze, do której przyzwyczajony jest Raków, ale nie chciał używać tego jako jedynego usprawiedliwienia.

- Emocje? Teraz to tylko i wyłącznie smutek i niezadowolenie, że nie udało się tego debiutu wygrać - zakończył Tomczyk. Raków musi teraz szybko wyciągnąć wnioski, bo jak podkreślił trener, w Ekstraklasie każdy zawodnik musi dać z siebie „ten 1% więcej”.

Jak oceniasz ten artykuł?
Twoja reakcja:
Autor artykułu

Redaktor TylkoSlask.pl

Komentarze

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!