Kolorowy finał w Wiśle. Co nam daje Tydzień Kultury Beskidzkiej?
Setki artystów z całego świata, tysiące uśmiechów i atmosfera, której nie da się podrobić – właśnie dobiega końca 62. Tydzień Kultury Beskidzkiej w Wiśle. Mieszkańcy regionu oraz turyści poczuli, czym jest wspólnota, tradycja i otwartość na inne kultury. Ale czy zastanawiałeś się, jaka jest prawdziwa siła tego święta i co zostaje po nim w sercach oraz kieszeniach mieszkańców?
Najważniejsze informacje:
- 62. Tydzień Kultury Beskidzkiej przyciągnął do Wisły folklorystyczne zespoły z całego świata i tysiące odwiedzających.
- Miasteczko Radia Katowice i koncert finałowy w amfiteatrze imienia Stanisława Hadyny stały się centrum wydarzeń.
- Wydarzenie nie tylko integruje, ale i realnie napędza lokalną gospodarkę oraz wzmacnia dumę z regionalnej kultury.
Święto, które łączy – nie tylko na scenie
Wyobraź sobie tłum ludzi – starszych, młodszych, dzieci, nawet niemowląt. Wszyscy skupieni na rynku w Wiśle, wokół estrady zamieniającej się w globalną scenę. W sobotę, 2 sierpnia, odbył się najbardziej wyczekiwany moment: barwny korowód zespołów folklorystycznych. Przez centrum miasta przeszły grupy nie tylko z Polski, ale z różnych kontynentów. Kolorowe stroje, dźwięk skrzypiec, śpiew i energia, jakiej nie dają żadne „zwykłe” wydarzenia.
To coś więcej niż rozrywka. Takie wydarzenie jest jak wspólna rodzinna wigilia, podczas której każdy wnosi coś od siebie, a przy stole – zamiast karpia – pulsują samby, mazurki i pieśni bałkańskie. Według organizatorów, koncert finałowy 34. Międzynarodowych Spotkań Folklorystycznych w wiślańskim amfiteatrze zgromadził rekordową publiczność zarówno na widowni, jak i przed odbiornikami za sprawą relacji Radia Katowice. Całe miasto żyło kulturą – od małego dziecka po seniorów.
Korzyści dla mieszkańców: od dumy po… portfele
Nigdy nie chodzi „tylko” o muzykę. W tym roku miasteczko Radia Katowice, rozstawione tuż przy rynku, zjednoczyło ciekawskich i lokalnych producentów. Mieszkańcy mogli nie tylko bliżej poznać redakcję czy zobaczyć „od kuchni” radiowe audycje, ale też spróbować regionalnych przysmaków i dowiedzieć się, jak powstają materiały o regionie. Dla gości – to okazja odkrywania słynnej kultury beskidzkiej dosłownie na wyciągnięcie ręki. Dla lokalnych przedsiębiorców – realny zysk. Według analiz zeszłorocznych edycji frekwencja na pojedynczym koncercie przekraczała 4 tysiące osób, co przekładało się na większy ruch w hotelach, pensjonatach i lokalach gastronomicznych.
Zastanów się: czy inne wydarzenia przyciągają do gór i Wisły tylu nie tylko turystów, ale też inwestorów i partnerów biznesowych? Organizatorzy przyznają, że dzięki długoletniej tradycji (pierwszy Tydzień Kultury Beskidzkiej – aż 62 lata temu!) udało się wypracować rozpoznawalną markę. Ostatnie statystyki pokazują, że region dzięki festiwalowi zyskuje co roku kilkumilionowe przychody – zarówno bezpośrednio z turystyki, jak i promocji marki lokalnej za granicą.
Co dalej? Tradycja, na której można budować przyszłość
Nośność Tygodnia Kultury Beskidzkiej tkwi w umiejętnym balansie. Organizatorzy zapowiadają już 63. edycję, bo jak podkreśla Radio Katowice – program każdej edycji powstaje w oparciu o głosy zarówno mieszkańców, władz, jak i samych gości (więcej podsumowań na portalu Radia Katowice).
Słowem – Tydzień Kultury Beskidzkiej to nie tylko „fajne wydarzenie na lato”. Dla mieszkańców to powód do dumy, platforma rozwoju i szansa na kontakt z nowymi przyjaciółmi z całego świata. A za rok – nowa odsłona, nowe wspomnienia i kolejne tysiące powodów, by znów odwiedzić Wisłę.




Komentarze (0)