Lekarz z Sosnowca pracował 4881 godzin rocznie. Czy polskim medykom potrzebne są limity czasu pracy?
Wyobraź sobie, że codziennie przez rok idziesz do pracy na 13 godzin. Nie omijasz niedzieli. Nie masz świąt, nie korzystasz z urlopu. Tak wyglądała rzeczywistość lekarza z Sosnowca, pracującego na oddziale chirurgii ogólnej tamtejszego szpitala w 2023 roku. Ta liczba – 4881 przepracowanych godzin – wywołała burzę w lokalnych i ogólnopolskich mediach, stawiając na nowo pytanie o granice ludzkiej wytrzymałości i systemową odpowiedzialność za bezpieczeństwo pacjentów.
Najważniejsze informacje:
- W 2023 roku lekarz z Sosnowca przepracował łącznie 4881 godzin – średnio 13 godzin dziennie, bez przerw i wolnych dni.
- Sprawę nagłośniła radna Ewa Szota, żądając wyjaśnień i zmian prawnych – jej interpelacja trafiła do prezydenta Arkadiusza Chęcińskiego.
- Brak ustawowych limitów dla lekarzy na kontraktach; Ministerstwo Zdrowia nie planuje nowych regulacji, mimo alarmujących danych z raportów NIK.
- OZZL zapowiada interwencję, wskazując, że przemęczenie lekarzy stwarza zagrożenie dla zdrowia pacjentów i samych medyków.
Systemowe luki i codzienność lekarzy w kontraktowej Polsce
Kiedy radna Ewa Szota ujrzała wykaz godzin pracy w miejskim szpitalu w Sosnowcu, zapytała wprost: „Jak to możliwe?”. I trudno się dziwić – etatowy lekarz na tym samym oddziale wypracował niespełna 1600 godzin, podczas gdy jego kontraktowy kolega, o 210 procent więcej. W skali roku, taki grafik oznacza nieustanne dyżury – bez ani jednego dnia odpoczynku. Problem nie dotyczy bowiem tylko tego jednego szpitala, ale jest szerzej obecny w polskich placówkach, o czym informował raport Najwyższej Izby Kontroli. Kontrolerzy NIK ujawnili przypadki aż 30 lekarzy i 3 ratowników z dyżurami powyżej 40 godzin bez przerwy, a w jednym skrajnym przypadku – 124 godziny, czyli ponad 5 dób pod rząd!
Na to wszystko nakłada się niedobór kadry medycznej. Kierownicy szpitali, próbując łatać braki, korzystają z możliwości, jakie daje praca na kontrakcie. Prawo pracy nie sięga bowiem nad tym obszarem: tu nie obowiązują limity znane z kodeksu pracy czy unijnych dyrektyw (limit 48 godzin tygodniowo). Takie rozwiązanie pozwala na szybkie zwiększanie wynagrodzenia – ceną jest jednak przemęczenie i ryzyko dramatycznych błędów.
„Jednocześnie informuję, że obecnie w Ministerstwie Zdrowia nie są prowadzone prace legislacyjne zmierzające do wprowadzenia przepisów regulujących czas pracy osób wykonujących zawód medyczny zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych” – taki komunikat otrzymała radna od resortu zdrowia po swojej interwencji.
Taka polityka to pułapka: lekarze, próbując zarobić więcej, ryzykują zdrowiem swoim i pacjentów. Ale skoro system na to pozwala – czy naprawdę mają wybór?
| Aspekt | Stan obecny (kontrakty) | Oczekiwane zmiany |
|---|---|---|
| Limit godzin pracy | Brak formalnego limitu | Ustawowy limit, jak dla etatu |
| Liczba nadgodzin | Nawet >4800 rocznie | Ograniczenia zgodne z unijną dyrektywą |
| Kto reguluje | Umowa cywilnoprawna | Państwo – nowelizacja ustaw |
| Zagrożenia | Przemęczenie, błędy medyczne | Prewencja, bezpieczeństwo |
| Argumenty ekonomiczne | Wyższe zarobki, elastyczność | Stabilność kosztem potencjalnej mniejszej pensji |
Co z tego wynika dla pacjentów i lekarzy?
W czerwcu 2025 roku Rada Miasta Sosnowca symbolicznie przebiła stół, przyjmując apel do rządu o wprowadzenie limitów czasu pracy dla medyków na kontraktach. Ale na razie, zmiana nie nadchodzi. OZZL zapowiada własną interwencję – lekarze nie chcą być trybikami w maszynie, którą można przeciążać bez końca.
Warto to podkreślić: każda godzina ponad miarę to większa szansa na zmęczenie, wypalenie, błąd. Zwłaszcza jeśli myślisz o swojej operacji późnym wieczorem – czy masz pewność, że chirurg nie jest wtedy na końcówce swojej doby pracy?
System działa dziś tak, jakby ograniczenia istniały tylko na papierze. Reguły rynku kontraktowego są bezwzględne – i dopóki coś się nie zmieni, rekordy takie jak sosnowiecki przestaną już kogokolwiek szokować. Czy właśnie tego chcemy jako pacjenci, lekarze, obywatele? Pytanie jest proste, odpowiedź już niekoniecznie.




Komentarze (0)