Łódź, Bydgoszcz i Szczecin z największymi spadkami ludności – co dzieje się w polskich miastach?
Wyobraź sobie, że z dnia na dzień znika średniej wielkości miasto. Taki właśnie obraz wyłania się z najnowszych danych GUS – w 2025 roku liczba mieszkańców Polski spadła o ponad 147 tysięcy osób. Na samym czele tej mało chlubnej listy znalazły się Łódź, Bydgoszcz i Szczecin, bijąc niechlubne rekordy depopulacji.
Najważniejsze informacje:
- W 2025 roku liczba mieszkańców Polski zmalała o ponad 147 tys. osób, a tempo spadku przyspiesza.
- Największe ubytki odnotowały: Łódź (-6 322), Bydgoszcz (-2 391), Szczecin (-2 360).
- Proces wyludniania dotyczy wszystkich województw – nie ma “wysp demograficznego spokoju”.
- Eksperci ostrzegają przed trwałymi konsekwencjami: starzeniem się społeczeństwa i zagrożeniem dla systemów emerytalnych oraz opieki zdrowotnej.
Jak to możliwe, że polskie miasta dosłownie się kurczą? Najnowszy raport Głównego Urzędu Statystycznego wskazuje wyraźnie, że zjawisko nie wynika z jednego czynnika. W 2025 roku Łódź straciła aż 6 322 mieszkańców, Bydgoszcz 2 391, a Szczecin 2 360 osób – to, mówiąc obrazowo, jak gdyby w jeden rok zniknął cały Wałbrzych. Ale to nie wszystko: proces ten dotknął niemal każdy powiat i gminę, a w żadnym województwie nie zanotowano wzrostu populacji. „Grozi nam trwała depopulacja”, podkreślają eksperci cytowani przez serwis Biznes Interia.
W opinii Oskara Sobolewskiego, eksperta rynku pracy, „zmiana modelu demograficznego jest trwała, a dzisiejsze dane GUS są tylko potwierdzeniem tego trendu”.
Głos prezesa GUS, Dominika Rozkruta, od miesięcy pozostaje niezmienny: trwałe wyludnianie to nie tylko statystyka – to społeczny dzwonek alarmowy dla systemu emerytalnego i ochrony zdrowia. Warto tu przypomnieć, że liczba urodzeń żywych w pierwszym półroczu 2025 roku wyniosła zaledwie 115,5 tysiąca – to najniższy wynik w historii pomiarów i aż o 10 tysięcy mniej niż rok wcześniej. W tym samym czasie odeszło ponad 209 tys. osób, więc bilans wychodzi wyraźnie na minus.
| Miasto | Spadek mieszkańców (2025 r.) |
|---|---|
| Łódź | -6 322 |
| Bydgoszcz | -2 391 |
| Szczecin | -2 360 |
Dlaczego tak się dzieje i co to oznacza?
Polska się starzeje, a liczba dzieci w przedszkolach i szkołach systematycznie maleje. Ekonomiści biją na alarm: ubywa osób w wieku produkcyjnym, a konsekwencje już widać na rynku pracy. Utrzymanie stabilnego systemu emerytalnego i opieki zdrowotnej może być w najbliższych dekadach wielkim wyzwaniem. Przekładając to na codzienne życie – coraz trudniej będzie znaleźć opiekuna do seniora, a kolejki do specjalistów mogą się wydłużać nawet w największych miastach.
Migracje wewnętrzne łagodzą problem tylko lokalnie. Kilka dużych aglomeracji, jak Warszawa czy Kraków, jeszcze notuje wzrosty, ale na skalę całego kraju są to jedynie kosmetyczne przesunięcia. Co ciekawe, według danych GUS z 2025 roku ubytek ludności wystąpił aż w 100% województw.
Prognozy nie pozostawiają wątpliwości. Jak czytamy w “Roczniku Statystycznym Województw 2025”, do roku 2060 Polska może stracić nawet 6,5 miliona mieszkańców. To tak, jakby zniknęły Katowice, Lublin, Białystok i Gdynia… razem wzięte. W niektórych regionach, np. na zachodzie kraju, ubytki mogą sięgnąć ponad 25%.
Co czeka mieszkańców polskich miast i jak się przygotować?
Przede wszystkim, warto otworzyć oczy szeroko – spadek liczby mieszkańców to nie abstrakcja, lecz realny problem, który wpłynie na ceny mieszkań, dostępność usług czy ofertę edukacyjną w twoim mieście. Jeśli myślisz o inwestycjach – czy to w nieruchomości, czy w rozwój kariery – zwróć uwagę na trendy demograficzne. A jeśli zastanawiasz się, dlaczego brakuje w twojej okolicy nowych żłobków albo coraz trudniej o dobrego lekarza rodzinnego, pamiętaj: demografia dotyczy każdego z nas, tu i teraz. Nie chodzi już tylko o liczby – to historia o przyszłości, którą piszemy wspólnie, każdego dnia.




Komentarze (0)