Masowy protest hutników i koksowników w Dąbrowie Górniczej — ulice zablokowane, domagają się podwyżek
Pracownicy ArcelorMittal Poland i JSW Koks wyszli na ulice Dąbrowy Górniczej w obronie miejsc pracy i przyszłości lokalnego przemysłu. Demonstracja rozpoczęła się około godz. 14:45; protestujący tymczasowo blokowali przejścia dla pieszych w rejonie Pl. Wolności.
Najważniejsze informacje:
- W demonstracji wzięło udział prawie 150 osób.
- Lokalne zakłady odpowiadają za blisko 50 proc. krajowej produkcji stali i zatrudniają bezpośrednio ok. 20 tys. osób.
- Główne postulaty to m.in. gwarancje cen energii i ograniczenia importu stali z Ukrainy.
Powody protestu i skala zagrożeń
Pracownicy alarmują, że branża hutnicza i koksownicza stoi przed realnym ryzykiem wygaszania produkcji i likwidacji miejsc pracy. Prezydent Dąbrowy Górniczej Marcin Bazylak podkreślił, że tamtejsze zakłady zapewniają blisko 50 proc. krajowej produkcji stali i znaczną część produkcji koksu, a ich funkcjonowanie to także stabilność społeczna dla regionu.
„Ich działalność to nie tylko przemysł – to także stabilność społeczna. Zatrudniają bezpośrednio ok. 20 tys. osób, a poprzez współpracę z firmami zewnętrznymi zapewniają miejsca pracy kolejnym dziesiątkom tysięcy mieszkańców regionu” – wskazał Marcin Bazylak.
Przedsiębiorstwa wskazują na wysokie koszty energii, które według władz lokalnych sięgają nawet 40 proc. kosztów produkcji w przemyśle energochłonnym. W efekcie, m.in. z powodu nadmiernego importu stali z Ukrainy, ArcelorMittal Poland czasowo wygasiło jeden z dwóch dąbrowskich pieców.
Postulaty protestujących i apel do rządu
Protestujący i władze miasta przedstawili szczegółowe żądania. Najważniejsze z nich to:
- gwarancje ceny energii dla przemysłu energochłonnego na poziomie 50–60 EUR/MWh,
- ograniczenie bezcłowego importu stali z Ukrainy na rok oraz wypracowanie mechanizmu redystrybucji w UE,
- wsparcie dla projektów dekarbonizacyjnych i zapewnienie finansowania transformacji technologicznej zakładów,
- wprowadzenie ceł zaporowych na koks z Indonezji oraz uszczelnienie mechanizmu CBAM przy zachowaniu zasady „melt and pour”,
- preferencje dla polskich materiałów i firm w zamówieniach publicznych oraz zmiany w unijnych programach wsparcia uwzględniające potrzeby hutnictwa.
Marcin Bazylak wystosował apel do premier Donalda Tuska o osobiste zaangażowanie w pilne działania ratujące branżę. Jak podkreślił, projekt „Planu dla hutnictwa” zawiera większość postulatów zgłaszanych przez stronę społeczną, ale bez konkretnych decyzji plan pozostaje tylko planem.
Reakcje rządu i perspektywy rozmów
Minister energii Miłosz Motyka zadeklarował wolę dialogu z przedstawicielami przemysłu energochłonnego. Podczas otwarcia konferencji Energy Days minister mówił o konieczności transformacji energetycznej ukierunkowanej na obniżenie cen energii oraz o pracach nad reparametryzacją opłat i przyspieszeniem procesu zaliczek na poczet rekompensat.
„Wreszcie mamy rząd (…), który odważnie z wami porozmawia” – zwrócił się do związkowców Miłosz Motyka.
Branża jednak wskazuje na brak konkretnych decyzji i obawia się, że przeciągające się negocjacje nie zabezpieczą projektów dekarbonizacyjnych ani nie zatrzymają odpływu produkcji do krajów o niższych kosztach.
| Wskaźnik | Wartość |
|---|---|
| Liczba uczestników protestu | prawie 150 |
| Udział lokalnych zakładów w krajowej produkcji stali | blisko 50% |
| Bezpośrednie zatrudnienie w zakładach | ok. 20 000 osób |
| Inwestycje AMP i JSW Koks w Dąbrowie Górniczej (ostatnie 2 lata) | prawie 2 mld zł |
| Udział kosztów energii w kosztach produkcji | ok. 40% |
Co dalej?
Demonstracja w Dąbrowie Górniczej pokazała determinację pracowników i poparcie władz lokalnych. Dialog z rządem został zadeklarowany, ale branża oczekuje szybkich i konkretnych decyzji. W przeciwnym razie ryzyko przesunięcia produkcji stali poza Polskę będzie rosło, mimo ostatnich inwestycji rzędu prawie 2 mld zł w lokalne instalacje.




Komentarze (0)