REKLAMA

Michał Rakoczy w Górniku Zabrze: „Nie ma nic za darmo, jestem gotowy walczyć”

Opublikowane przez: Marcin Hojka

Nowy skrzydłowy zabrzańskiego klubu opowiedział o kulisach transferu, ambicjach sportowych i wyjaśnił kontrowersyjny incydent sprzed lat. Wszystko na łamach kanału „Czwarta Trybuna”.

Twoja reakcja:
REKLAMA

Michał Rakoczy oficjalnie dołączył do Górnika Zabrze i od razu zaliczył udany debiut – jego drużyna pokonała w sparingu MKS Zilina 1:0. W rozmowie z kanałem Czwarta Trybuna piłkarz zdradził, jak przebiegały pierwsze dni w nowym klubie i dlaczego transfer, o którym mówiono już pół roku temu, dopiero teraz stał się faktem.

Ciepłe przyjęcie przy Roosevelta

Rakoczy nie kryje zadowolenia z atmosfery, jaka panuje w zabrzańskiej szatni. Jak przyznaje, od pierwszych chwil poczuł się w klubie bardzo dobrze – zarówno za sprawą kolegów z drużyny, jak i sztabu szkoleniowego oraz pozostałych pracowników.

– Wszystko przebiega w bardzo pozytywnej atmosferze. Cieszę się, że mogłem zacząć od zwycięstwa – powiedział zawodnik.

Walka o skład bez kompleksów

W ostatnim czasie Rakoczy nie mógł liczyć na regularną grę, ale nie zamierza się nad tym rozwodzić. Wie, czego chce i nie obawia się rywalizacji w zespole.

– Moim celem jest wywalczenie miejsca w podstawowym składzie. Nie ma nic za darmo, ale konkurencja mnie cieszy. Jestem gotowy walczyć o swoje – zadeklarował wprost.

Transfer za drugim podejściem

Historia przenosin Rakoczego do Zabrza jest dłuższa, niż mogłoby się wydawać. Górnik zabiegał o skrzydłowego już pół roku temu, jednak wówczas kluby nie zdołały dojść do porozumienia finansowego. Sam zawodnik był chętny na przeprowadzkę, ale musiał uzbroić się w cierpliwość.

– Wtedy się nie udało, choć ja byłem na tak. Na szczęście teraz wszystko się sfinalizowało – przyznał piłkarz.



Gest sprzed lat? To był zakład ze znajomym

W końcowej części rozmowy nieunikniony był temat incydentu sprzed trzech i pół roku. Podczas meczu przy Roosevelta Rakoczy wykonał gest uciszania kibiców Górnika, co wywołało wówczas sporo emocji. Dziś zawodnik tłumaczy, że sprawa miała zupełnie prozaiczny charakter.

– To był zakład ze znajomym, który akurat siedział na tej trybunie. Gest był skierowany do niego – wyjaśnił. – Nie chcę się przesadnie tłumaczyć, każdy odbierze to jak będzie chciał. Mam nadzieję, że dobrą grą sprawię, że pójdzie to w niepamięć.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA