REKLAMA

Mocne zarzuty wobec Ekstraligi żużlowej i klubu Unia Tarnów – finansowy kryzys, ludzie na zakręcie

Wyobraź sobie klub z ponadstuletnią tradycją, który jeszcze dekadę temu był wizytówką polskiego speedwaya, a dziś staje się symbolem kryzysu i narastających napięć. Unia Tarnów przeżywa właśnie jedną z najtrudniejszych chwil w swojej historii. Fala oskarżeń o „gigantyczne” zaległości finansowe, rezygnacje na najwyższych szczeblach, zniecierpliwieni żużlowcy – to nie pojedynczy incydent, lecz dramat całej społeczności. Jak do tego doszło i co oznacza to dla przyszłości sportu w Tarnowie?

Twoja reakcja:
REKLAMA

Najważniejsze informacje:

  • Matej Žagar i Timo Lahti – liderzy Unii Tarnów – złożyli wnioski o rozwiązanie kontraktów z winy klubu, wskazując na wielomiesięczne zaległości finansowe.
  • Wymagana opłata za złożenie wniosku wynosi 3000 zł – Žagar uiścił ją od razu, Lahti po poprawieniu formalności.
  • Po rozegraniu 12 meczów w sezonie Metalkas 2. Ekstraligi Unia wygrała tylko dwa i zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli.
  • W lipcu 2025 prezes Kamil Góral złożył rezygnację – klub został bez lidera na najtrudniejszy moment.
  • Komisja Orzekająca Ligi ma rozpatrzyć sprawy obu zawodników 12 sierpnia, tuż po zakończeniu rundy zasadniczej.

Gra o przetrwanie – kulisy i liczby

Sytuacja eskalowała w lipcu. Najpierw oficjalne komunikaty: Matej Žagar – gwiazda słoweńskiego żużla, oraz Timo Lahti, dysponujący także szwedzką licencją, nie tylko zagrozili, ale realnie przeszli do działania. „Mogę potwierdzić informację, że Timo Lahti złożył wniosek o rozwiązanie kontraktu. Będziemy go bardzo szybko procedować” – zapowiedział wiceprezes Speedway Ekstraligi, Ryszard Kowalski. O co chodzi w praktyce?

Procedura jest kosztowna i wymaga żelaznej determinacji – 3000 zł za każdy formalny wniosek (opłacony przez Žagara i, po poprawce, przez Lahtiego). Zawodnicy nie dostają wynagrodzeń. Klub walczy o resztki wiarygodności. Fani są wściekli, nie mają kontaktu z zarządem, a na próby rozmów dziennikarze – jak Piotr Kaczorek z Canal+ Sport – napotykają mur milczenia. Sam członek Rady Nadzorczej nie chce „dawać twarzy temu, co się dzieje w Tarnowie”, przerzucając winę na „drugą stronę” konfliktu.

Unia Tarnów po 12 kolejkach wygrała tylko dwa spotkania i okupuje strefę spadkową. Kilka tygodni po wybuchu afery, niespodziewanie, prezes Góral składa rezygnację. Klub na kluczowym zakręcie zostaje bez steru i bez woli do transparentnej komunikacji.

Skąd się bierze kryzys i dokąd to prowadzi?

Z perspektywy inwestora czy sponsora, sytuacja Unii to dzwon alarmowy: niepłacone pensje, chaos organizacyjny i zamrożone inwestycje w infrastrukturę. Ale warto pamiętać – to nie tylko lokalna plaga. Problem finansowych zapaści dotknął już wiele polskich klubów po utracie głównych sponsorów i zmianach systemu licencyjnego.



Głośny przypadek Lahtiego pokazuje też sztywność przepisów – długo formalny błąd w dokumentach blokował mechanizm prawniczy, podczas gdy zawodnik od miesięcy nie otrzymywał należnych środków. Całość komplikuje opieszałość procedur po stronie Ekstraligi, mimo publicznych obietnic uproszczenia zasad. Sytuacja jest na tyle napięta, że część ekspertów w branżowych programach („Kolegium Żużlowe” Canal+) określa ją jako początek końca żużla w Tarnowie.

ZawodnikKrajStatus wnioskuOpłata za wniosekDrugi wniosek?Główne powody odejścia
Matej ŽagarSłoweniaZłożony, opłacony3000 złNie dotyczyZaległości finansowe
Timo LahtiFinlandia/SzwecjaZłożony, formalności dopełnione3000 zł (za drugim razem)Tak (pierwszy odrzucony formalnie)Zaległości finansowe

Co robić, gdy klub się sypie? Praktyczne wnioski

Jeśli kibicujesz Unii Tarnów albo inwestujesz w lokalny sport – czas zdjąć różowe okulary. Zawodnicy, którzy odważą się mówić o zaległościach, ryzykują nie tylko sportową przyszłość, ale i relacje z fanami. Sponsorzy potrzebują twardych gwarancji, a nie opowieści o „lepszych czasach”. Kluby – jeśli chcą przetrwać – muszą stawiać przejrzystość i odpowiedzialność ponad układy. Bo żużel to nie tylko mechanika i rywalizacja – to świat ludzi, którzy na własnej skórze odczuwają skutki niewłaściwego zarządzania. W Tarnowie już zaczęło brakować chętnych, by dać twarz tej historii. A żużlowa rodzina oczekuje nie cudów, tylko normalności i uczciwej gry.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA