MON: obiekt, który spadł pod Osinami, to rosyjski dron — możliwa prowokacja Rosji
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak‑Kamysz poinformował w środę, że obiekt, który w nocy z wtorku na środę spadł i eksplodował pod Osinami w powiecie łukowskim, to rosyjski dron. Minister ocenił zdarzenie jako prowokację Federacji Rosyjskiej w czasie toczących się rozmów o pokoju na Ukrainie.
Najważniejsze informacje:
- Obiekt spadł i eksplodował na polu kukurydzy w okolicy Osin w powiecie łukowskim; MON kwalifikuje go jako rosyjski dron.
- Generał Dariusz Malinowski wskazał na silnik made in China i relatywnie niewielki ładunek — prawdopodobnie wabik, bez głowicy bojowej.
- Sprawę bada lubelska prokuratura (postępowanie prowadzone w kierunku art. 163 Kodeksu karnego); MON zlecił przygotowanie raportu i koordynuje działania służb.
Co mówią MON i dowództwo
Jak przekazał wicepremier Szef MON Władysław Kosiniak‑Kamysz podczas konferencji prasowej w środę, mamy do czynienia z prowokacją Federacji Rosyjskiej. Zaznaczył on, że incydent nastąpił w „szczególnym momencie”, gdy toczą się dyskusje o pokoju na Ukrainie.
Kosiniak‑Kamysz poinformował, że odbył odprawę z najważniejszymi dowódcami i że wszystkie służby państwa współdziałają: ABW, SKW, Żandarmeria Wojskowa oraz policja, która pierwsza podjęła interwencję. MON pozostaje w kontakcie z szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, premierem i MSZ; wiceminister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ma podjąć działania dyplomatyczne.
Minister podkreślił też rolę weryfikowanych komunikatów i zaapelował o korzystanie z informacji pochodzących m.in. z Ministerstwo Obrony Narodowej, aby przeciwdziałać dezinformacji.
Charakter obiektu i trwające ustalenia
Zastępca Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych gen. dyw. pil. Dariusz Malinowski przekazał, że znaleziony silnik jest produkcji chińskiej, a na pokładzie znajdowały się systemy powszechnie dostępne na rynku. Według niego ładunek był niewielki i nie była to głowica bojowa.
Generał ocenił, że wiele wskazuje na to, iż był to właśnie wabik, czyli dron pozbawiony ciężkiej głowicy, choć zastrzegł, że stuprocentowej pewności jeszcze nie ma. Trwa przeszukiwanie terenu i poszukiwanie kolejnych szczątków bezzałogowca; dopiero pełne ustalenia pozwolą definitywnie określić charakter urządzenia.
Skala incydentów dronowych i dalsze kroki
Kosiniak‑Kamysz przypomniał, że podobne zdarzenia dronowe dotyczyły także sojuszników i państw sąsiednich. Wskazał na wielokrotne naruszenia i prowokacje w regionie.
| Państwo | Liczba incydentów według MON |
|---|---|
| Mołdawia | 8 |
| Rumunia | 3 |
| Litwa | 3 |
| Łotwa | 2 |
| Bułgaria | 1 |
MON podkreśla, że takie prowokacje skłaniają do przyspieszenia budowy systemów antydronowych oraz rozwoju obrony powietrznej. Szef resortu wymienił decyzję o zakupie aerostatów „Barbara”, które mają wykrywać obiekty o powierzchni nawet 0,1 metra kwadratowego na różnych wysokościach; pierwsze egzemplarze mają trafić do kraju w ciągu najbliższych miesięcy.
Śledztwo i odpowiedzialność prawna
Sprawę wybuchu pod Osinami bada lubelska prokuratura. Prowadzone jest postępowanie w kierunku art. 163 Kodeksu karnego — czyli sprowadzenia zdarzenia powszechnie niebezpiecznego zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach poprzez eksplozję materiałów wybuchowych.
Kosiniak‑Kamysz zlecił Dowódcy Operacyjnemu przygotowanie całościowego raportu dotyczącego tej „rosyjskiej prowokacji” oraz rekomendacji wynikających z zaistniałej sytuacji. Jak podał Marcin Jabłoński (PAP), śledztwo i dalsze ustalenia mają doprowadzić do pełnego wyjaśnienia okoliczności zdarzenia.




Komentarze (0)