REKLAMA

„Nie spodziewałem się, że zostanę tu tak długo”. Fran Tudor szczerze o 6 latach w Rakowie, nowym sztabie i walce na trzech frontach

Opublikowane przez: Mateusz Ludyga

Mówią o nim „Legenda”, a on sam przyznaje, że Limanowskiego stało się jego drugim domem. Fran Tudor, jeden z najważniejszych filarów Rakowa Częstochowa, podsumowuje 6 lat pod Jasną Górą i zapowiada walkę o najwyższe cele tej wiosny. Jak Chorwat ocenia nowy sztab szkoleniowy i czy „Medaliki” są gotowe na grę co trzy dni?

Twoja reakcja:
REKLAMA

Raków Częstochowa intensywnie przepracowuje okres przygotowawczy w tureckim Belek. Między treningami a sparingami, czas na refleksję znalazł wicekapitan drużyny, Fran Tudor. Dla chorwackiego obrońcy ten rok zaczął się wyjątkowo – właśnie minęło dokładnie 6 lat, odkąd założył koszulkę „Czerwono-Niebieskich”.

Od projektu do dominacji

Kiedy Tudor trafiał do Częstochowy, Raków był w zupełnie innym miejscu. Dziś, patrząc wstecz, sam zawodnik nie kryje zaskoczenia tym, jak potoczyła się jego historia.

„Szczerze? Nie spodziewałem się tego, że będę tutaj po 6 latach. Widziałem na początku, że to był wielki projekt, że właściciel ma z tyłu głowy plan, co zrobić z tym klubem, ale nie spodziewałem się takiego rozwoju” – przyznaje szczerze Tudor w rozmowie z klubowymi mediami.

Zapytany o najlepszy moment tej sześcioletniej przygody, bez wahania wskazuje na ten jeden, historyczny dzień: Mistrzostwo Polski. To osiągnięcie stawia nawet wyżej niż występy w europejskich pucharach.

Turcja, Salzburg i nowe rozdanie

Obecnie drużyna szlifuje formę w Belek. Tudor chwali warunki („top poziom”), ale najważniejsze wnioski płyną z boiska. Raków ma już za sobą wartościowy sparing z Red Bull Salzburg, zremisowany 1:1. Dla doświadczonego zawodnika wynik jest sprawą drugorzędną.

„Jako zawodnik z takich meczów nie patrzę na wynik, bardziej na grę drużyny. Jestem bardzo zadowolony z pierwszej i drugiej połowy. Cieszymy się, że tacy przeciwnicy grają przeciwko nam tutaj w Turcji” – ocenia.

Wiosna pod Jasną Górą zapowiada się pod znakiem nowości – stery przejął młody sztab z trenerem Łukaszem Tomczykiem na czele. Jak weteran szatni ocenia tę zmianę?

„To młody sztab, który jest ambitny. Cieszę się, że mamy nowe idee i pomysły na grę, bo piłka nożna się rozwija, a my razem z nią” – podkreśla Tudor.

Stoper czy wahadłowy?

Kibice zauważyli, że jesienią Tudor coraz częściej pełnił rolę środkowego obrońcy (stopera), a nie wahadłowego. Gdzie sam zainteresowany czuje się najlepiej?

„Dla mnie to obojętne. Może ostatnio grałem na stoperze więcej, to teraz na tej pozycji czuję się lepiej, ale to nie ma różnicy. Wszystko jest w głowie” – ucina spekulacje, pokazując pełen profesjonalizm.

Maszyna gotowa na trzy fronty

Przed Rakowem mordercza wiosna: Ekstraklasa, Puchar Polski i faza pucharowa Ligi Konferencji. Czy drużyna wytrzyma to fizycznie? Tudor przypomina, że podobne natężenie meczów mieli już trzy lata temu i uspokaja kibiców. Kluczem nie są nogi, a głowa.

„Przede wszystkim mentalnie to bardzo dużo zyskuje. Fizycznie jesteśmy przygotowani, żeby grać i walczyć w każdym meczu co 3-4 dni. Granie oznacza, że mniej trenujemy, a być na boisku to jest przyjemność” – mówi z uśmiechem.

Dodatkowym zastrzykiem energii dla drużyny jest powrót po kontuzji Zorana Arsenicia, którego Tudor nazywa swoim najlepszym przyjacielem w klubie.

Cel: Świętować w maju

Chorwat, który nie spodziewał się, że Raków tak dobrze poradzi sobie w grupie Ligi Konferencji (zajęcie 2. miejsca), ma jasny przekaz do kibiców, którzy jeździli za drużyną po całej Europie.



„Jesteście potrzebni i będziecie dalej potrzebni. Mam nadzieję, że jak najwięcej będziemy dalej latać po Europie i w maju świętować” – kończy optymistycznie.

Czy życzenie Tudora się spełni? O tym przekonamy się już za kilka miesięcy. Jedno jest pewne – z takim nastawieniem liderów, Raków wiosną nie zamierza odpuszczać żadnego meczu.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA