REKLAMA

Nie żyje Stanisław Soyka. Miał 66 lat — odszedł wybitny wokalista i kompozytor

Opublikowane przez: Marcin Hojka

Stanisław Sojka, znany szerzej jako Soyka, nie żyje. Artysta miał 66 lat — o jego śmierci poinformował Jacek Cygan.

Twoja reakcja:
REKLAMA

Najważniejsze informacje:

  • Soyka był jednym z najważniejszych polskich wokalistów i kompozytorów.
  • Artysta miał wystąpić w czwartek w Sopocie podczas koncertu „Orkiestra mistrzów”; wydarzenie zostało przerwane.
  • Karierę zaczynał w chórze i jako organista; debiutował na Jazz Jamboree w wieku 23 lat.

Śmierć na scenie i pierwsze reakcje

Soyka miał w czwartek wystąpić w Sopocie podczas koncertu „Orkiestra mistrzów”. Scena, na której jeszcze tego samego dnia planowano jego pojawienie się, stała się miejscem ciszy i zadumy. Organizatorzy przerwali wydarzenie w połowie — druga część finału nigdy się już nie odbyła. O jego śmierci poinformował Jacek Cygan.

W oficjalnym pożegnalnym komunikacie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego napisało: „Jego odejście to wielka strata dla polskiej sceny muzycznej”, podkreślając, że był charyzmatycznym muzykiem, pełnym ciepła i bliskim publiczności.

Droga muzyka: od chóru do wielkiej sceny

Muzyka towarzyszyła mu od najmłodszych lat. Już jako siedmiolatek śpiewał w chórze, a w wieku 14 lat został organistą. Edukację kontynuował w szkole muzycznej, a potem na Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Współpracował z big-bandem Puls, nagrywając pierwsze utwory dla Polskiego Radia.

W wieku 23 lat zadebiutował na Jazz Jamboree, gdzie zwrócił na siebie uwagę środowiska muzycznego. W latach 80. czytelnicy magazynu Jazz Forum wielokrotnie uznawali go za najlepszego wokalistę jazzowego w Polsce.

Twórczość, styl i dziedzictwo

Soyka był artystą wszechstronnym. Był pianistą, gitarzystą, skrzypkiem, kompozytorem i wokalistą. Zaczynał od jazzu, lecz z czasem otworzył się na szerszą publiczność. Lata 90. przyniosły przełom — płyty „Acoustic” i później „Neopositive” uczyniły go rozpoznawalnym poza sceną jazzową. Z albumu „Neopositive” pochodzi utwór „Tolerancja (na miły Bóg)”, który stał się symbolem otwartości w okresie transformacji.

„Nie śpiewam, by się popisać. Chcę, żeby moje pieśni dodawały otuchy i podnosiły na duchu” — mówił Soyka.



Nazywano go także „człowiekiem orkiestrą” — zarówno za instrumentarium, jak i za zdolność nadawania koncertom intymnego charakteru. Występował w największych salach i w kameralnych przestrzeniach, zawsze blisko publiczności.

Kluczowe etapy w skrócie

WiekWydarzenie
7 latŚpiew w chórze
14 latOrganista
23 lataDebiut na Jazz Jamboree
66 latZmarł

Co zostaje po artyście

Śmierć Stanisława Soyki to bolesna strata dla polskiej kultury. Zostawił dorobek, który na trwałe wpisał się w historię rodzimej sceny muzycznej. Jego piosenki — pełne refleksji, wrażliwości i duchowego przesłania — będą przypominały o nim kolejnym pokoleniom.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA