REKLAMA

Nowe szanse dla Częstochowy – czy inwestorzy faktycznie dostaną zielone światło?

Opublikowane przez: Marcin Hojka

Wyobraź sobie miasto, w którym nowe technologie i miejsca pracy napędzają codzienność mieszkańców, a zielone parki i nowoczesna komunikacja tworzą spójną przestrzeń do życia. Taką wizję prezentują władze Częstochowy w ramach programu „Plan na Nową Częstochowę”. Czy Częstochowa naprawdę stoi na progu rozwojowego przełomu? Sprawdzam, co kryje się za tą obietnicą i jakie ryzyka dostrzegają potencjalni inwestorzy oraz sami mieszkańcy.

Twoja reakcja:
REKLAMA

Najważniejsze informacje:

  • Miejscy urzędnicy stawiają na ponad 500 hektarów nowych terenów inwestycyjnych – to powierzchnia, która w teorii może skutkować powstaniem tysięcy nowych miejsc pracy.
  • Program „Plan na Nową Częstochowę” opiera się na trzech filarach: miejsca pracy, rewitalizacja przestrzeni miejskiej i nowoczesna infrastruktura.
  • Niekorzystne regulacje powodują, że inwestorzy płacą w Częstochowie osiem razy więcej za otrzymanie pomocy publicznej niż w innych miastach tej samej ligi.
  • Władze miasta regularnie informują mieszkańców o postępie działań i apelują do rządu o zmianę przepisów, od których zależy realizacja programu na pełną skalę.

Od wizji do twardych danych – gdzie tkwi potencjał, a gdzie zagrożenie?

Od lat Częstochowa szuka sposobu na nowe otwarcie gospodarcze. Zgodnie z „Planem na Nową Częstochowę” ogłoszonym 24 lipca 2025 roku przez prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka i jego zastępców, rozwój miasta ma oprzeć się na przyciąganiu innowacyjnych inwestorów i rewolucji przestrzennej. Już teraz w miejskich dokumentach zapisano ponad 500 hektarów terenów gotowych pod inwestycje – to więcej niż niektóre śląskie gminy mają w sumie.

Co ważne, plan to nie tylko wielka ekonomia, ale i ludzkie sprawy. Prezydent tłumaczył podczas konferencji:

„Nowe szanse – to Częstochowa realnych możliwości – stabilnego zatrudnienia, rozwoju zawodowego”

i dodał, że poza miejscami pracy, miasto zainwestuje w parki, skwery i sportowe strefy spotkań. W praktyce chodzi więc o poprawę jakości życia – lepsze drogi, wygodną komunikację, zielone enklawy dla rodzin i seniorów.

Co blokuje rozwój? Niekorzystne przepisy, czyli szklany sufit inwestycji

Brzmi pięknie, ale – i tu zaczynają się schody – według wyliczeń samorządu firmy, które chciałyby zainwestować w Częstochowie, muszą liczyć się z kosztami uzyskania pomocy publicznej aż osiem razy wyższymi niż w konkurencyjnych Katowicach. Efekt? Deweloperzy i branżowi giganci zerkają w stronę Śląska, zamiast w ulicę Waszyngtona. Miasto nie kryje frustracji tym stanem rzeczy i coraz głośniej apeluje do rządu o zmianę ogólnopolskich regulacji, widząc w tym jedyną realną szansę na przełom.



MiastoKoszt uzyskania pomocy publicznej dla firm*Powierzchnia terenów inwestycyjnych (ha)Filary programu rozwoju
Częstochowa8x wyższy niż średnia krajowa>500Nowe szanse, nowa przestrzeń, nowa infrastruktura
Katowiceniższy[brak danych][brak danych]

Perspektywy i przestrogi – co z tego wynika dla mieszkańca i inwestora?

Nowe szanse brzmią kusząco, szczególnie jeśli spojrzeć na długofalowe korzyści: stałe miejsca pracy, nowoczesne technologie, atrakcyjne parki rodzinne i wygodną komunikację miejską. Ale dopóki finansowe i prawne warunki gry nie zostaną wyrównane dla wszystkich miast, Częstochowa ryzykuje, że jej wielki plan rozwoju pozostanie tylko na papierze – a mieszkańcy ambitniejsi, niż urzędnicy przypuszczają, wybiorą miasta bardziej dostępne dla kapitału.

Co zatem zrobić? Inwestorzy powinni uważnie śledzić prace legislacyjne, mieszkańcy naciskać na transparentność i skuteczność działań lokalnych włodarzy, a samorząd – nie ustawać w walce nie tylko o pieniądze, ale i o przepisy. Bo – jak pokazuje historia wielu polskich miast – sama wizja to za mało, żeby zostać liderem zmian. Potrzebna jest jeszcze równa szansa na starcie.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA