REKLAMA

„Ołowiane dzieci” na Netflixie — wyjątkowy serial o heroicznej walce lekarki ze śląskiego systemu

Opublikowane przez: Marcin Hojka

11 lutego Netflix premiery czeka jedno z najważniejszych polskich dramatów ostatnich lat. Serial „Ołowiane dzieci” przeniesie widzów w czasy Górnego Śląska lat 70. i 80., opowiadając prawdziwą, poruszającą historię o tym, jak jedna kobieta stawia opór całemu systemowi, by ratować zdrowie tysięcy dzieci. To opowieść o Katowicach, które w tym wypadku stały się sceną jednego z największych skandali zdrowotnych epoki PRL-u — zdarzenia, które przez lata próbowano zatuszować, a które teraz znowu powraca na ekrany.

Twoja reakcja:
REKLAMA

Kiedy i gdzie oglądać „Ołowiane dzieci”?

Serial „Ołowiane dzieci” będzie dostępny wyłącznie na platformie Netflix od 11 lutego 2026 roku. Produkcja liczy sześć odcinków, które będą zdobywać waszą uwagę od pierwszej do ostatniej sceny. To idealna okazja, aby przerwać domowe obowiązki i zanurzyć się w klimat, który zmienił Śląsk na zawsze.​

Historia, która czekała dekady, by być opowiedziana

W centrum serialu stoi dr Jolanta Wadowska-Król — postać, którą w produkcji wcieli sobie Joanna Kulig. Ta słynna pediatra odkryła w 1974 roku coś, co wiele osób chciało utrzymać w tajemnicy: masowe zatrucia ołowiem wśród dzieci mieszkających w sąsiedztwie Huty Metali Nieżelaznych w Szopienicach. Wszystko zaczęło się od jednego pacjenta — 6-letniego Karola, który wielokrotnie przychodzył do przychodni z objawami, które na pozór nie miały wspólnego źródła.​

Dr Wadowska-Król, pracując w przychodni rejonowej w Szopienicach, zauważyła coś, co pozostawało niezauważalne dla innych. Jej pacjenci — dzieci z sąsiedzkich dzielnic — wykazywały charakterystyczne objawy: bóle stawów, kolkę ołowiczną, zaburzenia widzenia, a co ważniejsze, problemy neurologiczne i rozwojowe, które wpływały na ich naukę i przyszłość. Dla władz komunistycznych była to jednak wiadomość nie do zaakceptowania. Huta była przecież sercem gospodarki regionalnej — symbol mogły i zarabiania dla Ślązaków. Jak można było przyznać, że ta sama huta truje ich dzieci?​

Bohaterka bez kompromisów

Jolanta Wadowska-Król, urodzona 27 czerwca 1939 roku w Katowicach, nie była jednak lekarką, którą można byłoby łatwo zmusić do milczenia. W tajemnicy przed władzami, pod osłoną naukowych badań, zaczęła systematycznie zbierać dowody. Skierowała swoich małych pacjentów do kliniki w Zabrzu, gdzie przeprowadzono szczegółowe analizy. Diagnoza była jednoznaczna: ołowica.​

Przez następne siedem lat, w czasach, kiedy mówienie prawdy o systemie grożyło konsekwencjami, dr Wadowska-Król prowadziła cichą kampanię ratunkową. Zorganizowała leczenie tysięcy dzieci w sanatoriach w Istebnej i Rabce. Razem z władzami miasta dokonano wyburzenia dwóch ulic familoków położonych w bezpośrednim sąsiedztwie huty. Wywieziono 200 tysięcy ton skażonej ziemi. To były działania bezprecedensowe jak na czasy PRL-u.​

Za swoje działania lekarza nazwano „Matką Boską Szopienicką” i „śląską Erin Brockovich” — porównanie do słynnej amerykańskiej aktywistki, które doskonale oddawało skalę jej walki. Gdy Dr Wadowska-Król zmarła 18 czerwca 2023 roku, społeczność Szopienic pamiętała wdzięczność za jej wysiłki. Wiele osób zawdzięczało jej nie tylko zdrowienie, ale czasem i samo życie.​

Huta Szopienice — symbol i zagrożenie

Aby zrozumieć skalę dramatu, warto poznać historię huty. Zakład produkcji metalów nieżelaznych istniejący od 1834 roku pod nazwą „Bergwerksgesellschaft Georg von Giesches Erben” był jednym z największych w Polsce producentów wyrobów walcowanych z miedzi i mosiądzu. W pewnym momencie stał się także największym na świecie producentem kadmu.

Jednak wraz z potęgą produkcyjną przyszło zagrożenie. Stężenie szkodliwych związków chemicznych w powietrzu wokół huty przekraczało dopuszczalne normy kilkaset razy. Ołów, kadm i inne metale ciężkie kumulowały się w szpiku kostnym mieszkańców. Były wszędzie — w powietrzu, które wdychano, w glebie, w wodach gruntowych. Nawet psy i koty zdychały z powodu ołowicy.​

Zainstalowane na kominach huty filtry były jedynie atrapami. W dokumentach z 1975 roku urzędnicy przyznali wprawdzie, że „budynki znajdują się w strefie stwarzającej bezpośrednie zagrożenie życiu i zdrowiu mieszkańców z tytułu zanieczyszczenia atmosfery przez gazy i pyły przemysłowe Huty Metali Nieżelaznych Szopienice”, jednak do praktycznych działań dochodziło z oporem.​

Serial jako lustro przeszłości

Produkcja „Ołowiane dzieci” nie jest po prostu dramatem historycznym — to film, który mówi coś istotnego o dzisiejszych czasach. Serial opowiada o tym, jak jedna odważna osoba może wywołać prawdziwą zmianę. W czasach opresji, kiedy prawda była zagrożeniem dla władzy, kiedy nauka i etyka przegrywały z polityczną pragmatyką, dr Wadowska-Król wybrała uczciwe działanie.​

Reżyseria Macieja Pieprzycy — twórcy znanych z wrażliwości w portretowaniu śląskiej tożsamości takich produkcji jak „Chce się żyć” czy „Jestem mordercą” — gwarantuje, że opowieść zostanie powiedziana z głęboką empatią i bez minimalizowania trudności, z którymi musiała się mierzyć bohaterka. Pieprzyca, sam rodzinny dla Katowic (urodzony tam 5 maja 1964 roku), wie, co znaczy być śląskim dramatem, ile bólu krył się pod czarnymi cegłami fabryk.​

Obsada godna historii

Serial obsadzono plejadą znakomitych polskich talentów. Joanna Kulig — wielokrotnie nominowana do Orła, zdobywczyni Europejskiej Nagrody Filmowej za rolę w „Zimnej wojnie” (2018) — wcieli się w rolę dr Wadowskiej-Król. To aktorka z doświadczeniem w graniu postaci walczących z systemem i własnym losem. W filmach Pawła Pawlikowskiego, takich jak „Ida” czy właśnie „Zimna wojna”, pokazała zdolność do wyrażania wewnętrznego buntu poprzez subtelną grę.​

U jej boku pojawi się Agata Kulesza — czterokrotna laureatka Orła, aktorka, której rola w filmie „Ida” (2013) wyniosła ją do światowych kin i do Oscara (film zdobył nagrodę dla najlepszego obcojęzycznego filmu). Kulesza wcieli się w rolę profesor Bergera, postaci, która będzie kluczowa dla péripetii naukowych serialu.​

Nie braknie także Kingi Preis — sześciokrotnej laureatki Orła, aktorki znanej z roli gospodyni księdza Mateusza w popularnym serialu „Ojciec Mateusz” (od 2008). Preis zagra Wiesię Wilczek, postać, która będzie znamienna dla społeczności, do której należą „ołowiane dzieci”.​

Znaczące role przypadły także Marianowi Dziędzielowi (w roli Jerzego Zętka), Zbigniewowi Zamachowskiemu (w roli Zdzisława Grudzienia) i Sebastianowi Pawlakowi (grającemu Zbyszka Króla, męża głównej bohaterki). To aktorzy o bogatych doświadczeniach w kreowaniu postaci ze Śląska i z komunistycznej rzeczywistości.

Łokacje ze wspomnień

Serial przeniesie was do Katowic, Zabrza, Gliwic i Bytomia — miast, które w latach 70. i 80. były sercem przemysłowego Śląska. Każdy kadr będzie nasyconty atmosferą tamtych czasów: gryzącymi zapachami paliw, czernią fabryk, ale i solidną, robotniczą gościnnością i społeczną świadomością śląskich pracowników. Szopienice, gdzie toczyła się główna akcja, stanie się nie tylko tłem, ale bohaterem historii — miejscem, które przez lata trzymało tajemnicę, a teraz będzie musiało ją wreszcie przyjąć.​

Znaczenie adaptacji literackiej

Serial opiera się na książce Michała Jędrycy pt. „Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia”, wydanej przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej w 2020 roku. To pozycja, którą określa się mianem „polskiego Czarnobyla” — tak istotna jest dla polskiej historii odkrytych tu spraw. Jędryka, śląski dziennikarz, na bazie licznych relacji świadków i dokumentów stworzył opowieść, która zmieniła nasze rozumienie tamtych lat.​

Fakt, że Netflix zdecydował się zainwestować w adaptację tej konkretnej książki, mówi wiele o znaczeniu historii. To nie jest fikcja osadzona w śląskim klimacie — to przywracanie pamięci o rzeczywistych tragedii i rzeczywistym bohaterze.

Dlaczego warto obejrzeć „Ołowiane dzieci”?

Serial „Ołowiane dzieci” to nie tyle rozrywka, ile lekcja historii i moralności. W czasach, kiedy dystopia wydaje nam się bliska, warto wspominać o takich postaciach jak dr Wadowska-Król — ludzi, którzy wybrali prawdę ponad wygodę, etykę ponad politykę. Historia, którą serial opowiada, rozegrała się tutaj, w naszych dzielnicach, i na zawsze zmieniła losy wielu rodzin.



To dla Śląska i dla Katowic szczególnie ważny moment — możliwość, by świat zobaczył na ekranach Netflixa naszą historię. Historię, która przez dziesięciolecia była w gruncie rzeczy zapomniana, przytłumiona, tuszowana. Teraz, wreszcie, może być powiedziana do końca.

Zaznaczcie w kalendarzach: 11 lutego — premiera „Ołowianych dzieci” na Netflixie. To będzie warte każdej minuty.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA