środa, 4 lutego 2026

Naciśnij ESC aby zamknąć

Piast Gliwice lepszy od Lecha Pozań. Jedna bramka zadecydowała [SKRÓT]

Zimowy wieczór w Gliwicach nie rozpieszczał, ale to właśnie w takich warunkach Piast sprawił sobie i garstce wytrwałych kibiców prezent. We wtorek przy Okrzei gospodarze pokonali Lecha Poznań 1:0 w zaległym meczu z 4. kolejki Ekstraklasy. Bohaterem został Andreas Katsantonis, który po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją wrócił na boisko w wielkim stylu.

💡 Masz pilne wydatki? Sprawdź możliwość uzyskania do 3000 zł online – szybko i bez formalności.

Ten mecz miał się odbyć jeszcze w sierpniu, ale europejskie puchary Kolejorza pokrzyżowały plany. Nowy termin - wtorkowy wieczór, mróz i prognozowany śnieg - nie zachęcał do spaceru na stadion. Przed pierwszym gwizdkiem rzecznik Piasta uspokajał w mediach społecznościowych, że łopaty i czerwone piłki stoją w gotowości. Na szczęście murawa dała radę, choć linie boiska przygotowano też w wersji awaryjnej - na czerwono.

Obie drużyny wchodziły do tego spotkania po wiosennych wpadkach. Piast przegrał derby w Zabrzu 1:2, Lech sensacyjnie uległ u siebie Lechii 1:3. W składzie gliwiczan zabrakło kapitana Jakuba Czerwińskiego - problemy z plecami zatrzymały go na ławce.

Początek był żywy. Już w pierwszej minucie Frantisek Plach musiał się wykazać po strzale Mikaela Ishaka z bliskiej odległości. Szybko jednak tempo opadło, a Piast stracił Quentina Boisgarda - Francuz oberwał w okolice ścięgna Achillesa i zszedł z boiska przed kwadransem gry.

W 28. minucie sędzia po interwencji VAR wskazał na jedenastkę za rękę Luisa Palmy. Do piłki podszedł Patryk Dziczek, ale Bartosz Mrozek wyczuł kierunek strzału i obronił. „To nie była decyzja chwili, to było planowane” - przyznał potem bramkarz Lecha. Dziczek ripostował, że musi obejrzeć powtórkę, ale być może uderzył zbyt lekko.

Końcówka pierwszej połowy należała do gości. Plach dwukrotnie popisał się świetnym refleksem, broniąc próby Bengtssona i Ishaka. Po zmianie stron słowacki bramkarz kontynuował kapitalny występ - najpierw obronił główkę Bengtssona, potem Ema Twumasi w ostatniej chwili wybił piłkę niemal z linii po strzale Gumnego.

Lech miał swoje szanse, ale Pablo Rodriguez dwukrotnie posłał piłkę nad poprzeczką z doskonałych pozycji. Za drugim razem strzelał z trzech metrów - to był prezent, którego nie wykorzystał.

W 83. minucie Piast w końcu przechylił szalę. Jorge Felix dośrodkował w pole karne, a tam najwyżej wyskoczył Katsantonis. Grek wracający do gry po długiej kontuzji trafił głową do siatki. Lepszego scenariusza na powrót nie mógł sobie wymarzyć.

Lech po drugiej wiosennej porażce ma powody do niepokoju. Piast natomiast pokazał, że w trudnych warunkach potrafi wyciągnąć maksimum. Plach zasłużył na osobne brawa - gdyby nie jego interwencje, wynik mógł być zupełnie inny.

3 lutego 2026, 20:30 - Gliwice (Stadion Miejski)
Piast Gliwice 1-0 Lech Poznań
Andréas Katsantónis 83

Piast: 26. František Plach - 55. Emmanuel Twumasi (76, 28. Filip Borowski), 5. Juande Rivas, 29. Igor Drapiński, 36. Jakub Lewicki - 31. Oskar Leśniak (76, 70. Andréas Katsantónis), 6. Michał Chrapek (61, 20. Grzegorz Tomasiewicz), 10. Patryk Dziczek, 17. Quentin Boisgard (13, 7. Jorge Félix), 11. Leandro Sanca (61, 80. Hugo Vallejo) - 63. Gierman Barkowskij.

Lech: 41. Bartosz Mrozek - 20. Robert Gumny (81, 2. Joel Pereira), 27. Wojciech Mońka, 16. Antonio Milić, 15. Michał Gurgul - 8. Ali Gholizadeh (61, 10. Patrik Wålemark), 43. Antoni Kozubal, 99. Pablo Rodríguez (79, 7. Yannick Agnero), 77. Luis Palma (61, 24. Filip Jagiełło), 14. Leo Bengtsson (62, 88. Taofeek Ismaheel) - 9. Mikael Ishak.

żółte kartki: Dziczek - Gholizadeh, Milić.

sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
widzów: 3118.

W 28. minucie Patryk Dziczek (Piast) nie wykorzystał rzutu karnego (Bartosz Mrozek obronił).

Jak oceniasz ten artykuł?
Twoja reakcja:
Autor artykułu

Redaktor TylkoSlask.pl

Komentarze

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!