REKLAMA

Plan rządu na utrzymanie niższych cen energii: co oznacza dla Twoich rachunków?

Wyobraź sobie, że nareszcie możesz otworzyć swój rachunek za prąd bez drżenia ręki. Brzmi jak science fiction? Wcale nie – przynajmniej jeśli plany rządu i ministra energii Miłosza Motyki zostaną zrealizowane. Sejm przyjął właśnie ustawę zakładającą zamrożenie cen energii elektrycznej do końca 2025 roku. Kluczowy ruch? Tak twierdzą twórcy nowych regulacji. Ale jak to wszystko przełoży się na codzienność tysięcy gospodarstw domowych i portfele inwestorów?

Twoja reakcja:
REKLAMA

Najważniejsze informacje:

  • Rząd chce utrzymać zamrożone ceny energii dla gospodarstw domowych do końca 2025 roku.
  • Nowa stawka maksymalna to 0,50 zł netto za 1 kWh – o ponad 0,10 zł mniej niż dotychczas.
  • Minister Motyka zapowiada, że rachunki mogą spaść o 5–7%.
  • Po raz pierwszy wnioski taryfowe są niższe (poniżej 623 zł/MWh), co może ograniczyć potrzebę państwowych dopłat.
  • Kluczowa decyzja należy do prezydenta – to on zdecyduje o losie ustawy.

Co się dzieje z cenami prądu i czy to rzeczywiście przełom?

Ostatnie lata to dla Polaków prawdziwy rollercoaster energetyczny – najpierw gwałtowne podwyżki, potem gorączkowe poszukiwania sposobów na złagodzenie ich skutków, na koniec (na razie) polityczne mrożenie stawek, by nie wywołać społecznego buntu. Teraz, dzięki decyzji Sejmu z 5 sierpnia 2025, mamy szansę na zmianę jakościową: stawka zamrożonej ceny energii na 2025 r. ma wynieść 0,50 zł netto za 1 kWh, podczas gdy w 2024 roku było to ok. 0,61 zł. I nie chodzi już tylko o dopłaty – rynek zaczął naprawdę reagować. Minister Motyka podkreślił, że „już widzimy, że wnioski taryfowe na ostatni kwartał będą poniżej 623 zł lub blisko tej kwoty – więc na pewno będzie taniej”, a wszystko to dzięki rosnącemu udziałowi tanich odnawialnych źródeł energii.

Jakie są pułapki i czy gra jest warta świeczki?

Oczywiście, nie wszyscy w energetyce biją brawo. Przedłużone mrożenie cen to ulga dla rodzin, ale również ryzyko spowolnienia inwestycji oraz większego obciążenia dla budżetu państwa, jeśli rynek okaże się mniej sprzyjający, niż przewidują optymiści. Spółki energetyczne działające na giełdzie nie są zachwycone perspektywą narzucanych taryf – każdy prywatny inwestor woli przewidywalność i wolny rynek, a nie ręczne sterowanie.

„Rachunki za energię nie tylko powinny być proste, ale powinny być przede wszystkim niższe” – przekonywał minister Motyka podczas sierpniowego wystąpienia.

Trzeba jednak przyznać: to pierwszy raz od lat, kiedy nawet bez masowych dopłat z budżetu taryfy zaczynają spadać. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki otrzyma zresztą nowe uprawnienia – będzie mógł wezwać sprzedawców do obniżenia taryf, jeśli realia rynkowe na to pozwolą. Czy to początek końca epoki awaryjnych interwencji państwa na rynku energii?



RokCena maksymalna netto (zł/kWh)Szacowane taryfy URE (zł/MWh)Rola dopłat państwowych
20240,61~700Wysoka
2025 (projekt)0,50<623Malejąca

Co musisz wiedzieć jako odbiorca? Spokojny sen czy kolejny rok z niespodziankami?

Jeśli jesteś użytkownikiem prądu (czyli, powiedzmy sobie szczerze, niemal każdą Polką lub Polakiem), masz prawo liczyć na realne, choć umiarkowane obniżki. Rachunki rzeczywiście mogą spaść o 5–7%, co dla typowego domu będzie oznaczać zauważalną ulgę w wydatkach – ale cudów nie oczekuj. Kluczowe jest, czy prezydent podpisze ustawę. Jeżeli tak, nowe stawki i mechanizmy nadzoru nad taryfami mogą wejść w życie już pod koniec roku.

Ale przecież najważniejsze pytanie brzmi: czy tym razem niższe ceny utrzymają się bez sztucznych respiratorów z budżetu państwa i czy rynek energetyczny nauczył się funkcjonować bez wiecznego „ręcznego sterowania”? To jedno z tych pytań, na które odpowiedź poznamy dopiero za kilka miesięcy. Czasy się zmieniają, ale energia – póki co – wciąż potrafi zaskoczyć.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA