REKLAMA

Pół Sosnowca w arabskich dżalabijach: Manifestacja, która zaskoczyła miasto

Opublikowane przez: Marcin Hojka

W sobotę, 19 stycznia 1991 roku, ulice Sosnowca zapełnili mieszkańcy przebrani w tradycyjne arabskie dżalabije. Tłum skandował hasła przeciw Saddamowi Husajnowi i wyrażał solidarność z krajami dotkniętymi konfliktem na Bliskim Wschodzie. Dla tysięcy osób to była nie tylko manifestacja sprzeciwu wobec wojny w Zatoce Perskiej, ale też wyjątkowy moment wspólnoty. To wydarzenie mocno zapadło w pamięć i wpłynęło na wizerunek Sosnowca — miasta przez dziesięciolecia kojarzonego głównie z przemysłem, a tego dnia przeobrażonego w żywą scenę międzynarodowych emocji.

Twoja reakcja:
REKLAMA

Najważniejsze informacje:

  • 19 stycznia 1991 roku w Sosnowcu odbyła się nietypowa, masowa manifestacja przeciw wojnie w Zatoce Perskiej, w której wzięły udział setki mieszkańców.
  • Wydarzenie miało silny polityczny i społeczny wydźwięk, odzwierciedlało niepokój Polaków wobec globalnego konfliktu oraz wzmocniło lokalną solidarność.
  • Specyficzny charakter marszu – udział w dżalabijach oraz antyirańskie transparenty – na stałe wpisał się w pamięć zbiorową miasta.

Manifestacja, która zadziwiła Polskę

Początek lat 90. to niezwykle dynamiczny czas przemian dla Polski. Kalendarz pokazywał ledwie kilka miesięcy od upadku komunizmu, gdy 17 stycznia 1991 roku rozpoczęła się operacja „Pustynna Burza” – szeroko zakrojona interwencja sił międzynarodowych w Iraku, której celem było wyzwolenie Kuwejtu spod okupacji Saddama Husajna. Polskie media codziennie informowały o nalotach, ruchach wojsk i niepewnej sytuacji tysięcy cywilów. Społeczeństwo, jeszcze niedawno zamknięte na świat, chłonęło te doniesienia z rosnącym niepokojem.

Właśnie wtedy, 19 stycznia, Sosnowiec przeszedł do historii. Setki osób wyszły na ulice w dżalabijach albo improwizowanych „arabskich” strojach. — Mieliśmy poczucie, jakby Bliski Wschód przeniósł się na chwilę do Zagłębia — wspomina pani Maria, jedna z uczestniczek tamtego marszu. Idący krzyczeli: „Precz z wojną!”, „Saddam Husajn — to nie nasza wojna!” i „Pokój dla ludzi Bliskiego Wschodu!”. Podobne emocje panowały w wielu polskich miastach, ale manifestacja w Sosnowcu, z powodu swojej skali i barwności, została dostrzeżona również w relacjach ogólnopolskich.

Dlaczego właśnie Sosnowiec? Lokalne echa światowego konfliktu

Sosnowiec był (i jest) miastem robotniczym, które szczególnie silnie odczuwało skutki gospodarczych zawirowań przełomu lat 80. i 90. Na tle transformacji ustrojowej, narastającej inflacji i zwolnień w hutach czy kopalniach, mieszkańcy identyfikowali się z losem zwykłych ludzi — również tych dotkniętych konfliktem w Kuwejcie i Iraku.

Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, znacząca część demonstrantów to byli związkowcy oraz studenci Uniwersytetu Śląskiego, którzy spontanicznie – zgodnie z duchem nowo zdobytej wolności – organizowali protesty i wiece. Manifa z 19 stycznia stała się jednym z symboli zaangażowania społecznego Sosnowca w sprawy wykraczające poza granice Polski.



Miejsce wspólnoty. Co zostało z tych emocji?

Rzadko które wydarzenie tak silnie jednoczyło mieszkańców. — Byliśmy gotowi na wszystko, by wyrazić swój sprzeciw wobec bezsensu wojny — podkreśla Andrzej, emerytowany górnik. Dzisiaj, po ponad 30 latach, Sosnowiec wciąż jest miejscem, gdzie echo tamtej manifestacji bywa przywoływane podczas miejskich rocznic i opowieści o przemianach po 1989 roku.

Dla wielu mieszkańców — i nie tylko — tamten dzień to lekcja obywatelskiej odwagi i dowód na siłę lokalnej solidarności. Wyobraź sobie, jak niewielka demonstracja może zmienić postrzeganie miasta w oczach całej Polski. Sosnowiec, choć znany z przemysłu, pokazał wtedy twarz otwartą na świat i czułą na niesprawiedliwość — cechy, które do dziś kształtują jego tożsamość.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA