Pół Sosnowca w arabskich dżalabijach: pamięć o wojnie, która połączyła miasto
Wyobraź sobie: tłumy mieszkańców Sosnowca wychodzą na ulice, odziani w kolorowe arabskie dżalabije. Czego chcą? To nie karnawał, lecz żywa lekcja historii oraz protest przeciwko wojnie w Zatoce Perskiej. Sceny te rozegrały się 17 stycznia 1991 roku, gdy świat wstrzymał oddech, obserwując początek operacji „Pustynna Burza”. Dziś, po ponad 30 latach, wspomnienia tamtego dnia nadal żywo rezonują wśród mieszkańców Zagłębia.
Najważniejsze informacje:
- 17 stycznia 1991 roku setki mieszkańców Sosnowca zorganizowały kolorową i emocjonalną demonstrację przeciwko inwazji Saddama Husajna na Kuwejt i reakcji Zachodu.
- Wydarzenie miało nie tylko wymiar polityczny, ale także integrujący społeczność, pozwalając poczuć, że nawet lokalny protest może mieć globalne znaczenie.
- Dziś, gdy konflikty międzynarodowe są codziennością, analogie do 1991 roku pozwalają lepiej rozumieć mechanizmy mobilizacji społecznej i lokalnej solidarności.
Jak cała Polska patrzyła na Zatokę Perską – i swoje podwórko?
W styczniu i lutym 1991 roku wydarzenia nad Zatoką Perską zdominowały doniesienia medialne. Stacje telewizyjne i radiowe relacjonowały godzinami z bombardowanego Bagdadu. 17 stycznia – Sosnowiec, miasto przemysłowe o ponad 250-tysięcznej społeczności, nie było wyjątkiem. Na ulicach pojawiły się dzieci w dżalabijach, transparenty z hasłami „Nie dla wojny” i, rzecz jasna, okrzyki potępiające Saddama Husajna.
Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, w przemarszu wzięły udział setki osób – od uczniów po górników. Było głośno, radośnie, choć w tle pobrzmiewała powaga wydarzeń światowych. Podobne manifestacje odbywały się w Polsce m.in. w Katowicach, Krakowie i Warszawie, lecz to Sosnowiec zasłynął z największej liczby uczestników i oryginalnej oprawy.
W tamtych dniach aż 87% Polaków deklarowało sprzeciw wobec konfliktu – wynika z sondaży OBOP przeprowadzonych w styczniu 1991 roku. Protesty w regionach, także w Sosnowcu, były częścią ogólnokrajowej fali demonstracji solidarności z cywilami zagrożonymi wojną.
Dlaczego dżalabije? Lokalna tradycja czy globalny manifest?
Możesz się zastanawiać: skąd wzięło się arabskie przebranie na ulicach Sosnowca? Oczywiście nie wynikło z nagłego przypływu orientalnych fascynacji. Dżalabije – luźne, zwiewne szaty – stały się symbolem solidarności z niewinnymi mieszkańcami Kuwejtu i Iraku oraz demonstracyjnym dystansem wobec agresji politycznych liderów. Uczestnicy chcieli pokazać, że pod egzotycznym strojem kryje się ten sam lęk o pokój i przyszłość.
Sosnowiec był – i jest – miastem wielokulturowym; już w XX-leciu międzywojennym przyciągał ludzi z różnych krajów i religii. W tej skrajnie niecodziennej akcji mieszkańcy przekształcili te wartości we wspólną demonstrację na rzecz pokoju. „Nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy tylu emocji i takiej jedności” – wspomina pani Ewa, jedna z uczestniczek tamtej manifestacji.
Wojna oglądana z Zagłębia – i przesłanie na dziś
Dzień po proteście wielu uczestników wracało do pracy i szkół, pozostając pod wrażeniem wspólnoty. Akcja miała wpływ nie tylko na świadomość obywatelską, lecz także na lokalną politykę: do dzisiaj miasto organizuje wydarzenia dedykowane walce z przemocą i promujące dialog międzykulturowy.
Co ciekawe, symboliczna dżalabija pojawiła się ponownie podczas protestów przeciwko interwencji amerykańskiej w Iraku w 2003 roku, tym razem już nie tylko jako strój, ale prawdziwy znak lokalnej tradycji protestu. Dla wielu mieszkańców Sosnowca to właśnie tamten styczniowy marsz w 1991 roku stał się kamieniem milowym w budowaniu tożsamości obywatelskiej.
Jak mówi prof. Aleksandra Nowak z Uniwersytetu Śląskiego – „Takie doświadczenia uczą nas, że głos nawet z pozornie niewielkiego miasta, potrafi przebić się do debaty krajowej i pokazać, że solidarność nie ma granic”. Trudne czasy rodzą niezwykłe gesty – a Sosnowiec zapisał się w historii jako miasto, które głośno upomniało się o pokój.




Komentarze (0)