Problemy z prywatyzacją Górnika Zabrze. Podolski: „Wątpię”
Lukas Podolski, ikona Górnika Zabrze i jego potencjalny przyszły właściciel, wieczorem na Twitterze wypuścił niepokojącą wiadomość. „Po kolejnym spotkaniu prywatyzacyjnym mam znowu wrażenie, że to zmierza donikąd. Bardzo bym chciał, żeby termin lutowy był realny, ale wątpię…” – napisał niemiecki mistrz świata, otwierając publicznie drzwi do kulis rozmów, które od miesięcy toczą się w zabrzańskim ratuszu.
Po kolejnym spotkaniu prywatyzacyjnym mam znowu wrażenie, że to zmierza donikąd. Bardzo bym chciał, żeby termin lutowy był realny, ale wątpię…
— Lukas-Podolski.com (@Podolski10) January 22, 2026
Ten krótki wpis, choć zdawałoby się niepozorny, jest pierwszym tak bezpośrednim sygnałem, że proces prywatyzacji 14-krotnego mistrza Polski nie przebiega tak gładko, jak zapewniały władze miasta. A termin lutego, który prezydent Kamil Żbikowski wielokrotnie podawał jako realny, może okazać się kolejnym przesunięciem w historii coraz bardziej zagmatwanej transakcji.
Droga przez mękę trwa już ponad rok
Prywatyzacja Górnika Zabrze to proces, który formalnie ruszył w 2025 roku, ale jego korzenie sięgają znacznie głębiej. Miasto, będące właścicielem większościowego pakietu akcji klubu, od lat szukało sposobu na odciążenie budżetu od finansowania sportowej spółki, która przynosi straty na poziomie kilkudziesięciu milionów złotych rocznie.
W styczniu 2025 roku Rada Miasta przyjęła uchwałę intencyjną o sprzedaży pakietu akcji. Wtedy jeszcze wydawało się, że proces będzie szybki i przejrzysty. Jednak już wkrótce okazało się, że zainteresowanych kupnem jest zaledwie jeden podmiot – LP Holding GmbH, spółka należąca właśnie do Lukasa Podolskiego.
W sierpniu 2025 roku odbyło się pierwsze oficjalne spotkanie negocjacyjne w zabrzańskim ratuszu. Po jednej stronie stołu zasiedli Podolski i jego przedstawiciele, po drugiej – przedstawiciele miasta wraz z zespołem ds. prywatyzacji. Od tamtej pory rozmowy trwają, ale tempo pozostawia wiele do życzenia.
Frustracja rośnie po obu stronach
Tweet Podolskiego z 22 stycznia nie jest pierwszym sygnałem niezadowolenia. Już w grudniu 2025 roku prezydent Kamil Żbikowski, który po wyborczej zmianie włodarza miasta przejął temat, przyznawał w wywiadach, że proces jest bardziej skomplikowany, niż zakładał. „Wszystkie szczegóły chcemy ustalić do końca stycznia i wtedy podpisać wstępną czy przedwstępną umowę, żeby w lutym wszystko zakończyć” – mówił w grudniowym wywiadzie dla „Sportu”.
Tymczasem mija powoli termin końca stycznia, a umowa nie została podpisana. Podczas sesji Rady Miasta 19 stycznia Żbikowski zapewniał, że „luty nadal jest realny”, ale dodał też znaczące zastrzeżenie: „To jest transakcja, która wymaga zgody obu stron. Nie mogę zagwarantować, że inwestor nie wycofa się lub nie zgłosi dodatkowych warunków”.
Te słowa, w kontekście tweeta Podolskiego, nabierają nowego znaczenia. Niemiecki piłkarz, który w grudniu kupił 8,3 procent akcji Górnika i stał się drugim co do wielkości akcjonariuszem klubu, wydaje się tracić cierpliwość.
Co stoi na przeszkodzie?
Największe problemy w negocjacjach wynikają z kilku czynników, które władze miasta dotąd skrzętnie pomijały w publicznych wypowiedziach.
1. Długi i zobowiązania
Górnik Zabrze to klub z historycznym bagażem finansowym. Według ostatnich danych, spółka ma ponad 20 milionów złotych zobowiązań krótkoterminowych i kolejne kilkanaście milionów długoterminowych. Miasto, choć chce się pozbyć klubu, nie chce brać na siebie odpowiedzialności za ten dług. Podolski z kolei, jako doświadczony biznesmen, wie, że przejęcie takiego bagażu bez jasnych warunków może być katastrofą finansową.
2. Stadion i infrastruktura
Jednym z kluczowych punktów spornych jest finansowanie stadionu miejskiego. Prezydent Żbikowski wprost przyznaje, że miasto dopłaca do stadionu, a wpływy z dzierżawy od Górnika nie wystarczają na pokrycie kosztów eksploatacji. „Środki te biorą udział w utrzymaniu stadionu, a kwota nie jest wystarczająca do spięcia budżetu stadionu. Wymaga on ciągłego wsparcia z budżetu miasta” – argumentował w grudniu.
Podolski, który chce w pełni kontrolować klub, najprawdopodobniej domaga się jasnych zasad współpracy w zakresie wynajmu stadionu i ewentualnego transferu własności. To niezwykle delikatna kwestia, bo stadion jest własnością miasta, a jego budowa była finansowana z kredytów, które spłacać będziemy jeszcze przez lata.
3. Polityka lokalna
Proces prywatyzacji Górnika nie jest tylko sprawą biznesową – to także polityczna gra o wizerunek. Prezydent Żbikowski, który po wyborach objął urząd, musi sprostać oczekiwaniom kibiców, którzy chcą szybkiego zakończenia transakcji, ale też radnym, którzy mogą mieć wątpliwości co do warunków sprzedaży.
Tweet Podolskiego może być także elementem presji na władze miasta. Pokazując frustrację, Niemiec daje do zrozumienia, że nie jest skłonny czekać w nieskończoność. To z kolei może mobilizować prezydenta Żbikowskiego do przyspieszenia prac, ale też stawia go w trudnej sytuacji – bo nie może pozwolić, by miasto straciło kontrolę nad warunkami transakcji.
Kibice w coraz większej niepewności
Dla fanów Górnika Zabrze, którzy od lat żyją klubem, każde kolejne przesunięcie to kolejny cios w morale. „Górnik to mój klub, moje miejsce i moja piłkarska rodzina” – pisał Podolski, gdy w grudniu kupował pierwszy pakiet akcji. Te słowa pokazały, że kieruje nim nie tylko biznesowy instynkt, ale też autentyczna więź z klubem.
Jednak im dłużej trwają negocjacje, tym większe rośnie ryzyko, że proces się zawali. A to oznaczałby dla klubu katastrofę. Bez prywatnego inwestora, który wybuliłby za większościowy pakiet akcji, miasto będzie musiało dalej dokładać do Górnika z budżetu, który i tak jest napięty. A przy obecnych stratach sięgających ponad 143 miliony złotych w 2023 roku, perspektywy są mroczne.
Scenariusze na najbliższe tygodnie
Mając na uwadze słowa Podolskiego i kontekst polityczny, można wskazać trzy możliwe scenariusze:
Scenariusz optymistyczny (25% szans): Do połowy lutego strony dochodzą do porozumienia, podpisują umowę przedwstępną, a Rada Miasta przyjmuje uchwałę o sprzedaży pakietu akcji. Podolski przejmuje kontrolę nad klubem i rozpoczyna proces restrukturyzacji. Ten scenariusz wymagałby jednak, żeby w najbliższych dniach doszło do przełomu w negocjacjach.
Scenariusz realistyczny (50% szans): Negocjacje przeciągają się do końca lutego, ale nie owocują porozumieniem. Miasto, pod presją kibiców i Podolskiego, zgadza się na częściowe ustępstwa, ale finalizacja transakcji przesuwa się na marzec lub kwiecień. Tweet Podolskiego jest elementem presji, która ma przyspieszyć proces.
Scenariusz pesymistyczny (25% szans): Podolski, zniecierpliwiony brakiem postępów, wycofuje się z negocjacji. Miasto zostaje z klubem, który generuje straty, i musi szukać nowego inwestora, co w warunkach polskiej piłki nożnej może trwać latami. To byłby najgorszy możliwy scenariusz dla kibiców i samego klubu.
Podolski w roli nie tylko piłkarza
Tweet z 22 stycznia pokazuje, że Podolski nie jest już tylko aktywnym zawodnikiem, który dorabia sobie na boku. To dojrzały biznesmen, który rozumie mechanizmy polityczne i wie, jak wykorzystać media do budowania presji. Jego wpis nie jest przypadkowym wybuchem frustracji, ale celowym sygnałem wysłanym do władz Zabrza: czas działać, bo ja nie czekam w nieskończoność.
Jednocześnie, sam fakt, że Podolski publicznie wypowiada się o wątpliwościach co do lutowego terminu, pokazuje, jak bardzo jest zaangażowany w ten proces. To nie jest gracz, który chce tylko dorobić się na popularności klubu. To człowiek, który ma plan, chce go realizować i oczekuje tego samego od partnerów biznesowych.
Czy luty jest jeszcze realny?
Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, kogo zapytamy. Prezydent Żbikowski, pytany o termin podczas ostatniej sesji Rady Miasta, powtarzał jak mantrę, że „luty nadal jest możliwy i realny”. Jednak jego słowa były ostrożne, pełne zastrzeżeń i warunków. Podkreślał, że wiele zależy od radnych, od inwestora, od sytuacji prawnej.
Z kolei sam inwestor, który do tej pory był powściągliwy w publicznych wypowiedziach, nagle wychodzi z cienia i mówi wprost: wątpię. To nie jest optymistyczny przekaz. To sygnał, że za zamkniętymi drzwiami ratusza rozgrywa się coś więcej niż drobne korekty w umowie.
Co dalej?
W najbliższych dniach powinno dojść do kolejnego spotkania negocjacyjnego. Jeśli po nim nie pojawią się konkretne informacje o postępach, a tweet Podolskiego pozostanie bez odpowiedzi ze strony miasta, presja na władze Zabrza gwałtownie wzrośnie.




Komentarze (0)