Przedterminowe wybory w Zabrzu zakończone — wyniki, frekwencja i co dalej?
W niedzielę w Zabrzu odbyły się przedterminowe wybory na prezydenta miasta; jak poinformował przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej Paweł Strumiński, głosowanie przebiegło bez zakłóceń. Lokale wyborcze były czynne od 7 do 21, a wybory objęły blisko 115 tys. uprawnionych mieszkańców 140-tysięcznego Zabrza.
Najważniejsze informacje:
- Głosowanie przebiegło bez zakłóceń, informuje Paweł Strumiński.
- W Zabrzu zarejestrowano około 115 tys. uprawnionych wyborców i wyznaczono 89 obwodowych komisji.
- Jeśli żaden kandydat nie zdobędzie ponad 50 proc. głosów, odbędzie się druga tura.
Jak przebiegało głosowanie
W niedzielę lokale były otwarte od 7 do 21. W całym mieście działało 89 obwodowych komisji wyborczych. Jak podał przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej Paweł Strumiński, przebieg głosowania nie napotkał zakłóceń.
Uprawnionych do głosowania było blisko 115 tys. osób. O urząd prezydenta Zabrza rywalizowało sześcioro kandydatów. Jeśli żaden z nich nie uzyska ponad 50 proc. głosów, dwa tygodnie później odbędzie się druga tura z dwoma najlepszymi kandydatami.
Najważniejsze liczby
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Liczba uprawnionych | blisko 115 000 |
| Liczebność miasta | 140-tysięczne Zabrze |
| Liczba obwodowych komisji | 89 |
| Godziny pracy lokali | 7–21 |
| Liczba kandydatów | 6 |
Dlaczego przeprowadzono wybory przedterminowe
Przedterminowe wybory były konieczne po referendum, w którym z funkcji prezydenta została odwołana Agnieszka Rupniewska. Rupniewska sprawowała urząd przez rok; w wyborach samorządowych 2024 roku uzyskała więcej głosów w drugiej turze niż Małgorzata Mańka-Szulik, która kierowała miastem przez 18 lat.
W referendum nie przekroczono natomiast progu frekwencyjnego umożliwiającego odwołanie Rady Miasta Zabrze, wskazali organizatorzy.
Szerszy kontekst: referenda w regionie
Wcześniej w województwie śląskim odbyły się referenda prowadzące do odwołania władz samorządowych. W 2009 r. mieszkańcy odwołali prezydenta Częstochowy Tadeusza Wronę, a w 2012 r. prezydenta Bytomia Piotra Koja wraz z radą miejską. Z kolei próby odwołania władz nie powiodły się w 2009 r. w Gliwicach (prezydent Zygmunt Frankiewicz), w 2012 r. w Rudzie Śląskiej (prezydent Grażyna Dziedzic) oraz w 2017 r. w Bytomiu (prezydent Damian Bartyla) — we wszystkich tych przypadkach frekwencja była zbyt niska.




Komentarze (0)