REKLAMA

Rodzice zarabiają na dzieciach – sharenting, influencerzy i konflikt pokoleń

Dzieci z milionowymi zasięgami w sieci? W Polsce to już rzeczywistość, nie margines. Ośmiolatki i dwunastolatki promujące marki odzieżowe czy zabawkarskie stały się nową twarzą influencer marketingu – i nowym polem napięcia między rodzicem a prawem. Co ciekawe, większość społeczeństwa nie zauważa tu problemu: rodzice dokumentują dorastanie maluchów na Instagramie i TikToku, zdobywając popularność i… spore środki. Ale jak długo będziemy udawać, że to tylko niewinna zabawa?

Twoja reakcja:
REKLAMA

Najważniejsze informacje:

  • W Polsce nawet 3 miliony dzieci pojawia się w sieci dzięki działalności rodziców – głównie na Instagramie i TikToku.
  • Do 13. roku życia przeciętne dziecko ma opublikowanych aż 1300 zdjęć i filmów – szacunki brytyjskiego Komisarza ds. Dzieci pokazują skalę zjawiska na Zachodzie.
  • Brakuje skutecznych przepisów chroniących wizerunek i prawa dziecka. Dochody z działalności influencerskiej najczęściej trafiają wyłącznie do rodziców.
  • Eksperci ostrzegają: cyfrowy ślad zostaje na zawsze, a dziecko staje się „produktem” do sprzedaży marek i trendów.
  • Większość skarg w Polsce dotyczy reklam alkoholu lub hazardu, nie problematyki wykorzystania dzieci w mediach społecznościowych.

Dlaczego sharenting rozkwita?

Polska na fali globalnego trendu. Zdaniem Państwowego Instytutu Badawczego NASK ponad 60% rodziców regularnie publikuje treści o swoich dzieciach. Wśród millenialsów ten odsetek jest jeszcze wyższy – sięga nawet 75%. Według analiz opublikowanych w „Sharenting po polsku” już 40% z nas dokumentuje na bieżąco dorastanie potomstwa. Najczęściej – nie z potrzeby dzielenia się z bliskimi, tylko z intencją budowania marki, fanpage’a, zasięgów.

Dzieci influencerów pozostawiają w sieci cyfrowy ślad, który może je prześladować przez całe dorosłe życie – ostrzega dr Maciej Kawecki, ekspert od cyberbezpieczeństwa i popularyzator nauki. To nie jedyna konsekwencja. Nośny cytat dr Justyny Zabawcz z Instytutu Psychologii PAN:

„Dziecko staje się produktem, a nie osobą”

podsumowuje gorzki wymiar tej cyfrowej rewolucji domowej. Z drugiej strony – jest przecież kreatywność, pewność siebie i doświadczenie medialne, które młode gwiazdy budują jeszcze przed okresem dojrzewania. No właśnie – tylko czy to rzeczywiście ich wybór?

Prawo – krok za technologią

Co na to polskie prawo? W czasie, gdy Francja wprowadziła już przepisy obligujące do odkładania części zarobków dziecka-influencera na rachunek powierniczy, w Polsce dominuje wolna amerykanka. Digital Services Act zacznie działać w 2024 roku, ale realnie nadal nie ma jasnych regulacji – dochody trafiają w ręce dorosłych, a zdjęcia maluchów mogą być powielane i wykorzystywane bez ich zgody, często latami.

Tymczasem – jak wynika z danych NASK – w Polsce sharenting obejmuje już ponad 3 miliony dzieci, a liczba oficjalnych skarg na naruszenia wizerunku jest znikoma. Skupiają się one głównie na reklamach alkoholu lub hazardu.



AspektCo mówią przepisyJak wygląda praktykaCo mówią eksperci
Ochrona wizerunku dzieckaPrawo o ochronie wizerunku, Digital Services ActCzęsto lekceważona, konto prowadzi rodzicBrak skutecznych regulacji, pole do nadużyć
Reklamowanie produktówZakaz reklam leków, ograniczenia branżoweObchodzenie przepisów przez rodziców influencerówPrawo łatwe do obejścia w praktyce
Skala problemuPrawie niewidoczna w urzędowych statystykachDynamiczny wzrost dzieci-influencerówZagrożenie naruszeniem prawa do prywatności
Długofalowe skutkiTeoretyczna ochronaPresja, cyfrowy ślad, możliwe wypalenieRealne ryzyko destabilizacji psychicznej dzieci

Co możesz zrobić?

Śledząc kurs polskiego rynku social mediów, łatwo dojść do wniosku: czas na narodową rozmowę o roli dziecka w internecie. Zastanów się, zanim udostępnisz kolejne zdjęcie ukochanej pociechy: czy ona sama chciałaby, by cała szkoła oglądała jej rodzinne wakacje albo drobne potknięcia? Nie pozwól, by presja na lajki przysłoniła dobro dziecka. To nie tylko inwestycja w zasięgi, ale i długowieczny zapis w cyfrowej „księdze życia” – taka, z której można się cieszyć, ale którą czasem trudno będzie zamknąć.

Swoją drogą, kto wie, czy za kilka lat nie odkryjemy, że „influencer z przedszkola” marzył jednak o zwyczajnym dzieciństwie – bez kamer, lajków i podpisów pod zdjęciem w nocniku. Co Ty byś wybrał?

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA