Śmiertelny wypadek w kopalni Bobrek – co wiemy o tragedii na terenie likwidowanej kopalni?
Tragedia na terenie kopalni Bobrek ponownie zmusza do zadania trudnych pytań o bezpieczeństwo w śląskim przemyśle ciężkim. Niedzielny poranek, 3 sierpnia 2025 roku, zapisał się w historii kopalni jako dzień, w którym podczas rutynowych prac remontowych życie stracił 47-letni elektryk, pracownik firmy zewnętrznej. Zanim lekarze z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego zdążyli zjawić się na miejscu, wszystko rozstrzygnęło się w kilka dramatycznych minut – mężczyzna został śmiertelnie porażony prądem na powierzchni zakładu. Dla górniczego Śląska to kolejny smutny fragment większej historii, która kończy się wraz z wygaszaniem ostatnich szybów.
Najważniejsze informacje:
- Do wypadku doszło 3 sierpnia 2025 roku około godziny 10:00 na powierzchni kopalni Bobrek.
- Ofiarą był 47-letni elektryk zatrudniony przez firmę zewnętrzną, wykonujący prace remontowe.
- Mężczyzna został śmiertelnie porażony prądem. Ratujący nie zdołali przywrócić mu życia mimo reanimacji i akcji LPR.
- Dochodzenie prowadzą prokuratura, Okręgowy Urząd Górniczy oraz Państwowa Inspekcja Pracy.
- Kopalnia Bobrek ma całkowicie zakończyć wydobycie do końca 2025 roku z powodu wyczerpania złóż.
Dlaczego doszło do tragedii? Perspektywa bezpieczeństwa i problem outsourcingu
Wypadek na terenie kopalni Bobrek to przede wszystkim dramat ludzki, ale i pretekst do poważnej analizy bezpieczeństwa pracy w górnictwie – szczególnie w kontekście firm zewnętrznych i podwykonawców. Z oficjalnych informacji przekazanych przez Annę Radwańską z Węglokoksu Kraj wynika, że ofiara pracowała przy zadaniach związanych z energią elektryczną, realizując remont infrastruktury zakładu. „Pracownik firmy zewnętrznej uległ wypadkowi podczas wykonywania prac remontowych. Zmarł mimo reanimacji i wezwania śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego”, powiedziała Radwańska bezpośrednio po tragedii.
„To ogromna tragedia. Zawsze dokładamy wszelkich starań, aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo, szczególnie podczas prac remontowych. Teraz czekamy na wyniki postępowania”
Służby badają, czy zawiniły procedury, technika czy ludzki błąd. Dochodzenie prowadzą prokuratura, Okręgowy Urząd Górniczy i Państwowa Inspekcja Pracy. Podobne analizy po wcześniejszych incydentach jasno wykazały, że pracownicy firm zewnętrznych częściej niż etatowi górnicy ulegają najcięższym wypadkom. Czasem decyduje presja czasu, czasem brak pełnego wdrożenia w procedury konkretnej kopalni. Tu każda sekunda, każdy niuans decyduje o bezpieczeństwie.
Górnictwo u schyłku i realne zagrożenia: kilka faktów i zestawień
| Rok | Liczba śmiertelnych wypadków w kopalniach woj. śląskiego | Miejsce zdarzenia | Status kopalni | Rodzaj pracownika | Typ prac |
|---|---|---|---|---|---|
| 2023 | 7 | pod ziemią (5)/powierzchnia (2) | czynne/likwidowane | górnik/wykonawca | wydobycie/remonty |
| 2024 | 6 | pod ziemią (4)/powierzchnia (2) | czynne | górnik/wykonawca | eksploatacja/remonty |
| 2025 (do sierpnia) | 2 | powierzchnia | przed likwidacją (Bobrek) | wykonawca | remonty |
Zacznijmy od liczb. Według podsumowań Okręgowego Urzędu Górniczego notuje się istotny udział pracowników firm zewnętrznych w statystykach ciężkich wypadków. Co ciekawe, miejsce zdarzeń coraz częściej przenosi się z podziemia na powierzchnię zakładów górniczych. To pokazuje, że zakończenie wydobycia nie oznacza końca zagrożeń.
Praktyka i refleksja: co powinien wiedzieć pracownik, inwestor, lokalna społeczność?
Śląsk się zmienia, ale ryzyko trwa do ostatniego dnia działania każdej kopalni. Dla firm inwestujących w regionie, dla każdego pracownika wchodzącego na teren zakładu – szczególnie jako podwykonawca – to sygnał alarmowy. Znajomość procedur, system podwójnej kontroli, przestrzeganie zasad BHP bez dróg na skróty – to nie frazesy, lecz strategie ratowania życia. Warto to sobie powtarzać. Nawet na symbolicznym kresie śląskiego górnictwa dramat ludzki nie traci na aktualności. A każdy, kto choć raz szedł pod bramę kopalni, wie, że bezpieczeństwo nie przestaje być tematem numer jeden. Koniec jednej epoki nie zawsze oznacza, że skończą się tragedie. Ale to właśnie od rozliczeń po takich wypadkach zależy, jakimi procedurami będziemy chronić ludzi – także tam, gdzie ziemia już nie kryje węgla, a tylko gorycz pożegnania.




Komentarze (0)