Smog w Polsce nie odpuszcza. Niepokojące dane z raportu GIOŚ za 2024 rok
Rok 2024 przyniósł kolejną porcję twardych liczb w sprawie polskiego smogu – i choć wydaje się, że część wskaźników faktycznie się poprawiła, w wielu miejscach wciąż oddychamy powietrzem, które nijak nie przystaje do europejskich standardów. Dane z raportu Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska rzucają światło na to, jak wygląda jakość powietrza od dużych miast po uzdrowiska – a i tak nie każdy ekspert zgadza się z optymistyczną narracją.
Najważniejsze informacje:
- W 2024 roku średnie roczne stężenie pyłu PM10 wzrosło o około 7% w porównaniu do 2023 roku – to najgorętszy punkt tegorocznych analiz.
- Spadek stężeń dwutlenku azotu (NO₂) w większości miast, choć normy przekroczono w Krakowie i Katowicach.
- Największy problem to wciąż wysoki poziom benzo(a)pirenu oraz przekroczenia dopuszczalnych stężeń pyłów zawieszonych PM10 i PM2,5 – zwłaszcza na południu kraju.
- Eksperci nie są zgodni co do efektów polityki antysmogowej – część widzi postęp, inni ostrzegają przed regresją.
Gdzie jest lepiej, a gdzie niebezpiecznie? Najnowsze liczby i ludzka codzienność
Obowiązkowy raport Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, przekazany pod koniec kwietnia 2025 roku władzom wszystkich województw oraz prezydentom Krakowa i Katowic, pokazuje: poprawa jakości powietrza jest połowiczna. Średnie roczne stężenia dwutlenku azotu, zwłaszcza w miastach napędzanych ruchem samochodowym i dieslami, spadły – choć w Krakowie i Katowicach wciąż wyraźnie przekraczają normy. Ale gdy spojrzymy na pyły zawieszone – PM10 i PM2,5 – roczna średnia dla całego kraju poszła w górę aż o 7% w porównaniu do poprzedniego roku. Najgorzej wypadają regiony aglomeracji śląskiej, krakowskiej i dolnośląskiej – tam nadal notowane są dni, kiedy bez maseczki ani rusz.
Jeśli ktoś myśli, że w uzdrowisku złapie świeże powietrze, może się rozczarować. Nawet w takich miejscach jak Nowa Ruda czy Sucha Beskidzka normy benzo(a)pirenu – rakotwórczej substancji będącej wizytówką smogu z kopciuchów i pieców na biomasę – osiągają nawet 600% limitu. Co więcej, eksperci biją na alarm: według Andrzeja Guły, prezesa Polskiego Alarmu Smogowego, „generalnie jakość powietrza w kraju nie poprawiła się, a wręcz w niektórych przypadkach pogorszyła. Zanieczyszczenie pyłem zawieszonym w 2024 roku zwiększyło się o 7 procent. To bardzo niepokojące zjawisko”.
„Generalnie jakość powietrza w kraju nie poprawiła się, a wręcz w niektórych przypadkach pogorszyła. […] Zanieczyszczenie pyłem zawieszonym w 2024 r. zwiększyło się o 7 proc. To bardzo niepokojące zjawisko” — Andrzej Guła, Polski Alarm Smogowy.
Dlaczego mimo zmian wciąż bronimy się przed smogiem? Liczby, historia i przyszłość
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że walka ze smogiem nabiera tempa: nowe normy emisji dla aut, coraz więcej pieców wymienianych na gaz czy pompy ciepła, restrykcyjne uchwały antysmogowe. Jednak rzeczywistość bywa oporna. Statystyki dla roku 2024 potwierdzają, że choć emisje z transportu wyraźnie spadają, wciąż najwięcej zanieczyszczeń generuje indywidualne ogrzewanie – stare, nieefektywne piece, tzw. „kopciuchy”, szczególnie w domach jednorodzinnych. Tu tkwi sedno problemu. I wyzwanie.
| Wskaźnik | 2023 | 2024 | Uwagi |
|---|---|---|---|
| Średnie stężenie PM10 | 100% (bazowe) | +7% | Wzrost ogólnokrajowy |
| NO₂ – przekroczenia | Kraków, Katowice | Nadal Kraków, Katowice | Ogólna poprawa poza tym |
| Benzo(a)piren | Przekroczenia głównie na południu kraju | Bez istotnej zmiany (lokalnie aż 600% normy) | Problem trwa |
Co możesz zrobić i co czeka nas dalej?
Co to oznacza w praktyce? Jeśli mieszkasz na południu Polski – w dużym mieście, albo niedaleko lokalnej ciepłowni – nadal warto sprawdzać alerty smogowe. Wymiana pieca, szczelne okna, oczyszczacz powietrza? To nie jest już luksus, tylko realna potrzeba. Choć na poziomie krajowym trwają programy zachęcające do zmiany źródła ciepła, efekty przychodzą powoli. A smog, jak widać, odpoczywać nie zamierza.
Można więc patrzeć na ten raport jak na termometr – pokazuje gorączkę, która nie chce zejść. Polska, choć w ostatnich latach przegoniła kilku unijnych sąsiadów w walce (na papierze), wciąż oddycha powietrzem, które codziennie kosztuje nas zdrowie. I zanim w regionach uzdrowiskowych będzie można odetchnąć naprawdę pełną piersią, potrzeba jeszcze niejednej zimy, wielu konsekwentnych decyzji i – przede wszystkim – odwagi politycznej. W końcu tu chodzi nie tylko o tabele czy wykresy. Tu chodzi o życie.




Komentarze (0)