REKLAMA

Stop gołym brzuchom — moda w szkołach: potrzebna kampania czy przesada?

Opublikowane przez: Marcin Hojka

Plakaty z hasłem „Stop gołym brzuchom! Szkoła to nie plaża” wywołały w ostatnich tygodniach dyskusję o tym, jak szkoły powinny reagować na modę uczniów. Kampanię przygotowaną przez Konfederację Kobiet RP komentują rodzice, nauczyciele i internauci — zdania są podzielone.

Twoja reakcja:
REKLAMA

Najważniejsze informacje:

  • Plakaty mają przypominać, że szkoła to miejsce nauki, nie plaża.
  • Nauczyciele i rodzice zwracają uwagę na rosnącą popularność odsłaniających strojów i mocnego makijażu w starszych klasach.
  • Problem wymaga dyskusji i edukacji, nie tylko wizualnych haseł.

Plakaty i reakcje: proste przesłanie, złożone emocje

Kampania Konfederacji Kobiet RP trafiła do kilku szkół w formie plakatów. Hasło jest krótkie i dosadne. Dla jednych to potrzebne przypomnienie zasad. Dla innych — sposób wywołujący wstyd i nakaz, zamiast zachęty do rozmowy.

Nauczyciele mówią, że dziś trudniej jest interweniować wobec niestosownego ubioru. Boją się reakcji rodziców. Rodzice z kolei częściej postrzegają takie interwencje jako ograniczanie wolności dziecka. Emocje są więc duże, ale argumenty często nie dotyczą tylko jednego elementu stroju.

Czy problem naprawdę istnieje?

W dyskusji pojawia się obserwacja, że w starszych klasach podstawówki i w szkołach średnich coraz częściej widuje się uczennice w strojach odsłaniających brzuch, z mocnym makijażem czy sztucznymi paznokciami. To fakt zgłaszany przez rodziców i pedagogów, choć nie wiąże się tu z precyzyjnymi danymi liczbowymi.

Jednocześnie sytuacja jest złożona. Nastolatki eksperymentują z wyglądem. Granica między modą, samowyrażaniem i zasadami szkolnymi staje się płynna. Do tego dochodzi spadek demograficzny, który sprawia, że niektóre szkoły unikają ostrych konfliktów, żeby nie zrazić uczniów.

Plakaty vs. dialog: jakie rozwiązanie działa najlepiej?

Krytycy kampanii zwracają uwagę, że plakaty skupiają się na nakazach i wstydzie. Taka forma może nie zmieniać postaw uczniów na dłuższą metę. Inicjatorki kampanii odpowiadają, że wielu młodych ludzi nie zdaje sobie sprawy, co w szkolnym kontekście uznaje się za niestosowne, więc prosty komunikat ma być jasnym wyznacznikiem.



W praktyce eksperci i praktycy wskazują na potrzebę dialogu i edukacji. Wypracowanie wspólnych zasad między uczniami, nauczycielami i rodzicami oraz rozmowy o kulturze osobistej i szacunku wydają się skuteczniejsze niż sam plakat.

Co dalej?

Plakaty sprowokowały dyskusję. To ich najważniejszy efekt. Kolejny krok to ustalenie, czy społeczność szkolna chce prostych zakazów, czy raczej wspólnych reguł opartych na wyjaśnianiu i dialogu. Bez tego problem pozostanie nierozwiązany — zamaskowany jedynie nowymi hasłami i emocjami.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA