Szymon Kowalik, znany z reklam: jak zamienić marzenia w rzeczywistość — szczery wywiad
Szymon Kowalik opowiada o drodze od dziecięcej fascynacji teatrem do pracy na scenie, w reklamach i przy projektach niezależnych. Jego historia pokazuje, że w aktorstwie potrzeba nie tylko talentu, lecz także wytrwałości, kreatywności i odwagi, by przekuć pasję w stałą pracę.
Najważniejsze informacje:
- Szymon był przyjęty na drugim miejscu punktowym do szkoły teatralnej w Olsztynie po trzyetapowych egzaminach.
- Tworzy niezależne spektakle (m.in. Śluby Panieńskie, I’m Fine) i prowadzi warsztaty teatralne w Częstochowie.
- W najbliższym czasie zagra m.in. 7 października w Klubie Politechnik oraz 21 listopada w Akademickim Centrum Kultury Klub Politechnik.
Od pierwszych wyborów do profesjonalnej szkoły
Marzenia zaczęły się wcześnie. Kowalik przyznaje, że jako dwunastolatek planował drogę plastyczną, ale nagła decyzja zmieniła wszystko. Zamiast plastyki postawił na aktorstwo: warsztaty, kółka teatralne, intensywne przygotowania.
Nauka w Liceum im. Traugutta w Częstochowie łączyła się z ekstremalnym rozkładem zajęć. W klasie maturalnej Szymon uczęszczał na kurs przygotowawczy u Doroty Pomykały w Katowicach, co dało mu dyscyplinę i doświadczenie.
Początki nie były proste. Po pierwszym nieudanym naborze pracował w sklepie odzieżowym, by móc kontynuować naukę. Ukończył dwuletnie Studium Aktorskie Doroty Pomykały, a potem próbował sił na egzaminach w różnych miastach. W końcu zdecydował się na Olsztyn.
Studia, scena Jaracza i pierwsze zawodowe kroki
Studia w Olsztynie wspomina jako czas intensywnej praktyki. Miał dostęp do sceny Teatru Jaracza, mógł obserwować aktorów i już na drugim roku grał w repertuarowym spektaklu u boku etatowych twórców. Dyplom przygotowywał z dyrektorem teatru Zbigniewem Brzozą oraz kolegami i aktorami etatowymi.
Początek kariery zawodowej zbiegł się z nieprzewidywalnym kryzysem – pandemia wstrzymała działalność teatralną i zmusiła do szukania nowych rozwiązań. Kowalik nie poddał się. Razem z zespołem stworzył od podstaw spektakl Śluby Panieńskie, czyli Magnetyzm Serca oraz napisał i wystawił profilaktyczny, a jednocześnie poruszający spektakl I’m Fine (nie czepiajcie się narkotyków), w którym gra postać Szymona Dynowskiego.
Spektakl I’m Fine będzie grany 7 października w Klubie Politechnik w Częstochowie. Twórcy chcą, by młodzi widzowie zobaczyli poruszane w nim tematy i mogli o nich rozmawiać.
Reklamy, warsztaty i nowe projekty dla dzieci
Reklamy stały się ważnym elementem pracy Kowalika. Współpracował przy kampaniach m.in. dla Lidla, PZU (z Igą Świątek), Netii (z Kasią Kwiatkowską), Carrefour, Lisner (z Michelem Moronem) oraz Kasy Stefczyka. Nagrywał także trzyodcinkowy miniserial internetowy dla Media Expert z Bartkiem Topą promujący Google Pixel 10. Takie projekty dają mu stabilność finansową i pole do aktorskiego eksperymentu.
Poza kamerą prowadzi warsztaty teatralne w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Częstochowie, pracuje z seniorami i osobami z niepełnosprawnościami, jest opiekunem na koloniach, animatorem i DJ-em. Każde z tych zajęć rozwija i uczy pokory.
Kowalik pracuje także nad spektaklem muzycznym dla dzieci — kolorową bajką, której premiera planowana jest na na mikołajki. Scenariusz pisze Sebastian Sadlej, a obsada ma przypominać skład z przedstawienia I’m Fine. Autorzy już zachęcają nauczycieli i rodziców do rezerwacji biletów.
Gdzie zobaczyć aktora
W najbliższym czasie publiczność będzie mogła zobaczyć Kowalika m.in. w przedstawieniu Doroty Masłowskiej Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku, które wystawi w Akademickim Centrum Kultury Klub Politechnik. Spektakl odbędzie się 21 listopada, a obok niego zagrają Katarzyna Trzeszczkowska i Michał Felczak.
Jednocześnie wciąż grany jest spektakl młodzieżowy I’m Fine, poruszający presję rówieśniczą i zagrożenia związane z narkotykami.
Codzienna realizacja marzeń
Dla Kowalika najważniejsze jest to, że marzenia spełniają się nie jednorazowo, lecz każdego dnia — gdy wchodzi na scenę, prowadzi warsztaty czy kręci reklamę. To codzienna praca. I satysfakcja, która daje motywację do dalszego rozwoju.




Komentarze (0)