Tychy: tyski ratownik uratował pilota awionetki, która wpadła do Jeziora Międzybrodzkiego
Marcin Błaszkiewicz, ratownik medyczny ze Szpitala Miejskiego w Tychach, uratował życie pilota awionetki typu Cessna, która 8 października spadła do Jeziora Międzybrodzkiego. Mężczyzna, jadąc z rodziną w rejon Żywca, natychmiast podjął akcję ratunkową i dzięki szybkiej reakcji oraz doświadczeniu ocalił pilota.
Najważniejsze informacje:
- Interwencja Marcin Błaszkiewicz — natychmiastowa reakcja po zauważeniu tonącej awionetki.
- Ratunek kajakiem — odnalezienie i wyciągnięcie pilota pomimo całkowitego zatonięcia samolotu.
- Wsparcie służb — pilot i ratownik odnalezieni przez załogę łodzi motorowej; Szpital Miejski w Tychach wyraził dumę z postawy pracownika.
Błyskawiczna reakcja nad jeziorem
Podczas jazdy w rejon Żywca Marcin Błaszkiewicz zauważył na wodzie tonącą Cessnę. Zatrzymał samochód i poprosił żonę, aby wezwała pomoc. Sam ruszył w stronę maszyny. Po przejściu przez kilka posesji, bez oczekiwania na formalne zgody, znalazł kajak i popłynął w kierunku pilota.
Gdy zbliżał się do miejsca zdarzenia, kadłub awionetki był już częściowo zanurzony. W momencie dopływania samolot całkowicie zatonął i ratownik stracił z nim kontakt wzrokowy. Mimo tego, kierując się jedynie punktami orientacyjnymi po drugiej stronie jeziora, odnalazł poszkodowanego i dopłynął na czas.
Ratownik z doświadczeniem
Marcin Błaszkiewicz od kilkunastu lat związany jest z ratownictwem medycznym i z Ochotniczą Strażą Pożarną. To doświadczenie i opanowanie okazały się kluczowe podczas akcji. Pilot uchwycił się kajaka, a następnie obaj zostali odnalezieni przez załogę łodzi motorowej.
„Nie czuję się bohaterem. Zrobiłem to, co do mnie należało” — mówi skromnie Błaszkiewicz.
Reakcja szpitala i finał akcji
Szpital Miejski w Tychach, w którym pracuje ratownik, publicznie wyraził dumę z postawy swojego pracownika. Placówka podkreśliła jego odwagę, profesjonalizm i wielkie serce. Dzięki błyskawicznej reakcji i doświadczeniu Marcin Błaszkiewicz pilot przeżył, a cała akcja zakończyła się szczęśliwie.




Komentarze (0)