Urodzony w Rybniku gangster wychodzi na wolność. Ryszard Bogucki opuszcza więzienie
8 stycznia 2026 roku kończy się jedna z najbardziej kontrowersyjnych historii polskiej przestępczości zorganizowanej lat 90. Urodzony w Rybniku Ryszard Bogucki, skazany za zabójstwo szefa mafii pruszkowskiej „Pershinga”, po 25 latach więzienia opuszcza Zakład Karny w Herbach. Historia biznesmena, który stał się jednym z najgłośniejszych gangsterów tamtej dekady, od początku pełna jest kontrowersji, wątpliwości i nierozwiązanych zagadek.
Od cudownego dziecka biznesu do oskarżonego o morderstwo
Ryszard Bogucki urodził się w 1969 roku w Rybniku, mieście na Górnym Śląsku. Już jako 18-latek wykazał niezwykłą żyłkę do interesów – został właścicielem dwóch sklepów w Chorzowie, a jego majątek błyskawicznie się powiększał. W krótkim czasie w jego posiadaniu znalazły się kantory walut oraz hurtownia w Rybniku, a także intratny biznes polegający na pośrednictwie w handlu używanymi samochodami.
Prawdziwy rozmach przyszedł jednak w 1991 roku, kiedy założył firmę High Life, zajmującą się sprzedażą najbardziej ekskluzywnych samochodów na polskim rynku. Ferrari, Bentley, Porsche, Jaguary i Mercedesy – to była oferta dla polskiej elity w kraju dopiero co wyzwalającym się spod komunizmu. Sam Bogucki jeździł czarną Ferrari Testarossą z limitowanej serii wyprodukowanej po śmierci Enzo Ferrari – jednym z zaledwie kilkunastu takich egzemplarzy na świecie.
W 1992 roku firma High Life została głównym sponsorem konkursu Miss Polonia, a Bogucki osobiście zasiadł w jury. W tym samym roku poznał Elżbietę Dziech, zwyciężczynię konkursu Miss Polski 1992, z którą wziął ślub 29 grudnia 1992 roku. Podczas licytacji dzieł sztuki w warszawskim Biznes Klubie „Ufo” kupił za niebotyczną sumę grafikę Picassa, a dochód z aukcji przekazano na warszawski szpital dziecięcy.
W szczytowym momencie kariery Bogucki był właścicielem sklepów, kantorów oraz hoteli w Cieszynie i Szczecinie, a jego majątek szacowano na ponad miliard złotych. Za „szczególne zasługi dla gospodarki i prężne wejście w branżę hotelarską” otrzymał prestiżową nagrodę Srebrnego Asa Polskiego Biznesu. Media okrzyknęły go „cudownym dzieckiem biznesu” transformacji ustrojowej.
Początek upadku
Bajkowe życie zaczęło się sypać równie szybko, jak zostało zbudowane. W połowie lat 90. Bogucki stanął przed sądem za wyłudzenia i oszustwa. Niemiecki kontrahent, właściciel firmy Auto Becker Helmut Becker, złożył zawiadomienie o przestępstwie – 21 luksusowych aut wypożyczonych na wystawę w chorzowskim salonie nigdy nie wróciło do Niemiec. Część pojazdów została sprzedana, choć Bogucki nie posiadał do nich praw własności ani dokumentów.
Okazało się również, że biznesmen biorąc ślub z Miss Polski, był już żonaty z inną kobietą. Sprawy komplikowały się jak w lawinę – jedna z kobiet wniosła sprawę o niepłacenie alimentów, co zakończyło się wyrokiem i grzywną. W 1993 roku Bogucki został aresztowany, ale wyszedł za kaucją i odpowiadał z wolnej stopy. Do 1996 roku regularnie stawiał się na rozprawy, po czym nagle zniknął. Wydano za nim pierwszy list gończy.
W areszcie poznał pochodzącego z Podbeskidzia Ryszarda Niemczyka pseudonim „Rzeźnik” – to spotkanie, według śledczych, miało zadecydować o dalszych losach obu mężczyzn i nawiązaniu współpracy z mafią pruszkowską.
Mafia pruszkowska i zabójstwo „Pershinga”
Pod koniec lat 90. Polska żyła w cieniu gangsterskich wojen. Mafia pruszkowska – największa zorganizowana grupa przestępcza w kraju – kontrolowała przemyt spirytusu, papierosów i narkotyków, wymuszała haracze, dokonywała porwań i egzekucji. Na czele gangu stał zarząd kolegialnie podejmujący decyzje, a jednym z najbardziej wpływowych bossów był Andrzej Kolikowski pseudonim „Pershing”.
„Pershing”, urodzony w 1954 roku w Ołtarzewie koło Ożarowa Mazowieckiego, zbudował swoją pozycję dzięki działalności w Niemczech w latach 80., gdzie poznał środowisko przestępcze i zarobił na otwarcie w Warszawie domu gry. W pierwszej połowie lat 90. jego grupa ożarowska połączyła się z gangiem pruszkowskim, a Kolikowski wszedł do zarządu, stając się z czasem jednym z niekwestionowanych liderów. Jego pasją były konie wyścigowe, gra w ruletkę w kasynie hotelu Marriott oraz „odzyskiwanie długów” – eufemizm na wymuszanie haraczy.
Sukces „Pershinga” i jego rosnące ambicje zaczęły irytować innych bossów Pruszkowa. W 1994 roku przeprowadzono trzy nieudane zamachy na jego życie – eksplodowała bomba w pubie, w którym przebywał, ostrzelano jego rezydencję, a na parkingu przy torze Służewiec zdetonowano ładunek w jego mercedesie. „Pershing” przeżył wszystkie próby likwidacji.
Czwarty zamach okazał się skuteczny. 5 grudnia 1999 roku, popołudniem, na Polanie Szymoszkowej w Zakopanem, „Pershing” odpoczywał po jeździe na nartach wraz ze znajomym i przyjaciółką Patrycją R.. Gdy chował rzeczy do srebrnego mercedesa klasy S, na parking wjechało Audi 80, z którego wysiedło dwóch zamaskowanych mężczyzn. Jeden strzelał w powietrze z broni maszynowej obwiązanej reklamówką, odstraszając świadków. Drugi podszedł do „Pershinga” i zadał pytanie: „No i co teraz?”. Seria strzałów w głowę, tułów i ręce. Andrzej Kolikowski zmarł w szpitalu.
Szybka akcja policji i blokada dróg nie przyniosły efektu – zabójcy uciekli. Śledztwo szybko wskazało na Ryszarda Boguckiego i jego wspólnika Ryszarda Niemczyka jako głównych podejrzanych. W 2000 roku katowicka prokuratura wysłała za Boguckim międzynarodowy list gończy. W styczniu 2001 roku został zatrzymany w kurorcie Cancún w Meksyku i ekstradowany do Polski.
Proces i wyrok – 25 lat więzienia
W listopadzie 2002 roku w Sądzie Okręgowym w Nowym Sączu rozpoczął się proces Boguckiego oskarżonego o zabójstwo „Pershinga”. Według prokuratury, zamiar zabójstwa zrodził się w październiku lub listopadzie 1999 roku, a motywem zbrodni miała być chęć awansu w hierarchii przestępczej – Bogucki miał otrzymać miejsce w zarządzie gangu pruszkowskiego w zamian za wykonanie zlecenia.
Kluczowym dowodem oskarżenia stały się zeznania Adama Korczaka pseudonim „Dziadek”, który uzyskał status świadka koronnego. Korczak twierdził, że towarzyszył Boguckiemu i Niemczykowi w podróży do Zakopanego, był kierowcą Audi 80 i obserwował zabójstwo z samochodu. Według jego relacji, to Bogucki strzelał bezpośrednio do „Pershinga”, podczas gdy Niemczyk oddawał strzały w górę, aby odstraszyć świadków.
W 2003 roku sąd skazał Boguckiego na 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo, kierowanie grupą przestępczą, wymuszenia rozbójnicze, porwanie i oszustwo. Wyrok uprawomocnił się w 2004 roku (według niektórych źródeł w 2007). Ryszard Niemczyk „Rzeźnik”, odpowiadający w osobnym procesie, również otrzymał wyrok 25 lat więzienia. Za podżeganie do zbrodni na 10 lat więzienia skazano Mirosława Danielaka pseudonim „Malizna”, jednego z szefów gangu pruszkowskiego.
Od początku Bogucki konsekwentnie nie przyznawał się do winy. Twierdził, że został wrobiony w sprawę „Pershinga” po to, by można go było powiązać z innym, jeszcze głośniejszym zabójstwem – egzekucją generała Marka Papały, byłego Komendanta Głównego Policji, zastrzelonego w Warszawie 25 czerwca 1998 roku.
Sprawa generała Papały – uniewinnienie po latach
Od 2003 roku Ryszard Bogucki był podejrzany o nakłanianie i współudział w zabójstwie generała Papały. Takie same zarzuty w listopadzie 2005 roku usłyszał Andrzej Zieliński pseudonim „Słowik”, domniemany szef gangu pruszkowskiego. Proces w tej sprawie rozpoczął się w lutym 2010 roku w Sądzie Okręgowym w Warszawie.
31 lipca 2013 roku sąd uniewinnił Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Zielińskiego od zarzutów w sprawie zabójstwa generała Papały. Sąd krytycznie ocenił wiele działań organów ścigania, a dowody uznał za „kruche” i niewystarczające. Wyrok był prawomocny.
W związku z niesłusznym tymczasowym aresztowaniem w tej sprawie przez okres dziewięciu lat, dwóch miesięcy i dziewięciu dni, Bogucki wystąpił o zadośćuczynienie w wysokości 9 milionów złotych. Sąd Okręgowy w Warszawie 2 lutego 2017 roku przyznał mu 264 tysiące złotych, jednak 5 lipca 2017 roku sąd apelacyjny obniżył ostatecznie kwotę do zaledwie 30 tysięcy złotych.
Życie za kratami – „na pograniczu tortur”
Ryszard Bogucki odbywał karę w Zakładzie Karnym w Herbach koło Częstochowy. Był najdłużej tymczasowo aresztowanym więźniem w historii Polski – sumarycznie spędził w areszcie ponad 12 lat.
Warunki, w jakich przebywał, sąd w 2017 roku określił jako „nierzadko na pograniczu tortur”. Bogucki miał status więźnia niebezpiecznego oznaczony literą „N”. Przez ponad 12 lat stosowano wobec niego tzw. „kontrolę zachowania oskarżonego” – funkcjonariusze budzili go co 15 minut dniem i nocą, świecąc latarką w oczy, aby sprawdzić, czy daje oznaki życia.
Przy każdym wyjściu i wejściu do celi przeprowadzano pełne kontrole osobiste, podczas których musiał rozbierać się do naga. Poruszał się wyłącznie w kajdankach na rękach i nogach, nawet pod prysznicem. Prawnicy Boguckiego dowodzili, że był pozbawiany snu, puszczano mu głośną muzykę i skazano na samotność w jednoosobowej celi, w której „nie miał miejsca na rozprostowanie rąk, a kolanami dotykał drugiej ściany”.
W uzasadnieniu wyroku w sprawie odszkodowania sędzia Igor Tuleya podkreślił: „Osadzenie Ryszarda Boguckiego w tymczasowym areszcie i obostrzenia związane z przyznaniem mu statusu więźnia niebezpiecznego były dolegliwościami, których nie powinien on doznać. Zwłaszcza mamy tu na myśli pozbawianie snu poprzez zapalanie światła, czy umieszczenie w dusznych celach aresztu Warszawa-Mokotów”.
Bogucki wielokrotnie odmawiał przyznania się do winy i wyrażenia skruchy, co uniemożliwiało mu ubieganie się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. W 2021 roku bezskutecznie starał się o zwolnienie. W 2022 roku Sąd Okręgowy w Częstochowie nieprawomocną decyzją zwolnił go z odbywania dalszej kary, argumentując, że przeszedł proces resocjalizacji. Decyzja ta została jednak zaskarżona przez prokuraturę i uchylona przez Sąd Apelacyjny w Katowicach.
Wątpliwości i nierozwiązane zagadki
Do dziś sprawa zabójstwa „Pershinga” budzi wątpliwości. Marek Siewert, były oficer policyjny analityk, publicznie stwierdził, że Bogucki może być „kozłem ofiarnym”, a prawdziwym sprawcą mógł być świadek koronny Adam Korczak „Dziadek”. Siewert zwrócił uwagę, że Korczak odpowiadał rysopisom sprawców podanym przez świadków, miał charakterystyczne tatuaże na dłoniach, których Bogucki nie posiadał.
Z notatek szefowej grupy śledczej „Generał” miało wynikać, że prokuratura zdawała sobie sprawę, iż Bogucki nie mógł być jednocześnie w dwóch miejscach – w Zakopanem na parkingu hotelu Kasprowy i w Bielsku-Białej. Ponadto zeznania kobiety, u której ukrywali się sprawcy zabójstwa „Pershinga”, jasno wskazywały, że nie zna ona Ryszarda Boguckiego.
Adam Korczak, kluczowy świadek oskarżenia, zmarł przed zakończeniem wszystkich procesów, co uniemożliwia weryfikację jego zeznań. Sam Bogucki wielokrotnie podkreślał, że został uwikłany w sprawę „Pershinga” celowo, aby powiązać go z zabójstwem generała Papały.
Zmiana nazwiska – z politycznych powodów
Przed wyjściem na wolność Bogucki podjął zaskakującą decyzję – zmienił nazwisko. Powód, jak przyznał w sądzie w Katowicach, był ściśle polityczny. „Zmieniłem nazwisko, bo takie samo nosił szef Kancelarii Prezydenta RP, poseł PiS oraz jego żona, senator. Nie chcę być z nimi utożsamiany” – stwierdził podczas procesu o odszkodowanie.
Chodzi o Zbigniewa Boguckiego, szefa kancelarii prezydenta Karola Nawrockiego, posła PiS Jacka Boguckiego oraz jego żonę, senator Annę Bogucką. „Ja pochodzę z innej linii genealogicznej i nie chcę być utożsamiany z tymi ludźmi” – podkreślił. Nowe nazwisko, na żądanie Boguckiego, nie zostało ujawnione publicznie.
Plany po wyjściu – rodzina, walka o uniewinnienie i miliony złotych
8 stycznia 2026 roku, po dokładnie 25 latach za kratami, Ryszard Bogucki opuści Zakład Karny w Herbach. Obecnie ma 56 lat i szczegółowe plany na nowe życie.
Jak zapewnia jego pełnomocnik, mecenas Paweł Matyja, priorytetem będzie rodzina. Przez ćwierć wieku kontakt Boguckiego z bliskimi – mamą, bratem i synami – był ograniczony do sporadycznych widzeń. „Pierwsze chwile po wyjściu poświęci rodzinie. Chce odbudować więzi rodzinne i zadośćuczynić za lata nieobecności” – podkreśla mecenas Matyja.
Bogucki nie rezygnuje jednak z walki o uniewinnienie w sprawie zabójstwa „Pershinga”. Nadal twierdzi, że jest niewinny i zamierza dążyć do wznowienia postępowania. „Odzyskanie dobrego imienia to sprawa najważniejsza” – podkreśla jego adwokat.
Równolegle toczy się batalia o odszkodowania. Bogucki domaga się prawie 30 milionów złotych od państwa polskiego za niesłuszne aresztowanie i warunki odbywania kary. Do tej pory otrzymał jedynie 30 tysięcy złotych za dziewięć lat tymczasowego aresztu w sprawie generała Papały.
Dodatkowo w 2024 roku wystosował do władz Katowic pismo z żądaniem 5,7 miliona złotych odszkodowania za utracone korzyści związane ze zmianą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego oraz bezumowne korzystanie przez miasto od 2013 roku z nieruchomości przy ul. Francuskiej, której jest wieczystym użytkownikiem.
Bogucki rozważa również powrót do biznesu. „Później będzie próbował wrócić do dużego biznesu” – zapowiada mecenas Matyja. Były przedsiębiorca twierdzi, że dzięki zdobytemu wcześniej doświadczeniu mógłby ponownie odnieść sukces. Jego majątek z lat 90., niegdyś szacowany na ponad miliard złotych, został utracony podczas aresztowań i procesów.
Na wolności czeka na niego mama, która śledziła na sali sądowej wszystkie jego procesy, brat prowadzący w jego imieniu profil w mediach społecznościowych, oraz synowie. „Wspomina, że w przypadku Boguckiego katowicki Sąd Okręgowy określił warunki aresztu jako zachowania z pogranicza tortur” – mówi mecenas Matyja. „Jego zdaniem Ryszard Bogucki nie jest człowiekiem, którego można złamać psychicznie. Jest wyjątkowo odporny”.
Symboliczne zamknięcie epoki
Wyjście Ryszarda Boguckiego na wolność będzie symbolicznym zamknięciem gangsterskich porachunków z lat 90.. Mafia pruszkowska, która przez niemal dekadę była największą zorganizowaną grupą przestępczą w Polsce, została rozbita dzięki zeznaniom świadków koronnych, przede wszystkim Jarosława Sokołowskiego pseudonim „Masa”.
„Masa” w 2000 roku, zatrzymany przez policję, zdecydował się na współpracę i jako pierwszy w Polsce świadek koronny doprowadził do skazania szefów gangu pruszkowskiego w 2003 roku. Jego zeznania i informacje od innych konfidentów umożliwiły prokuraturze rozbicie struktur przestępczych, które w latach 90. terroryzowały całą Polskę.
Dziś, w styczniu 2026 roku, Ryszard Bogucki – niegdyś „cudowne dziecko biznesu”, potem skazany gangster, a według niektórych niewinnie osadzony więzień – wychodzi na wolność po 25 latach. Historia biznesmena z Rybnika, który miał wszystko i wszystko stracił, pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych i niejednoznacznych opowieści polskiej transformacji ustrojowej.
Czy Bogucki rzeczywiście strzelał do „Pershinga” na zakopiańskim parkingu w grudniu 1999 roku? Czy był kozłem ofiarnym w grze polityczno-kryminalnej? Odpowiedzi na te pytania prawdopodobnie nigdy nie poznamy. Jedno jest pewne – 8 stycznia 2026 roku zamyka się rozdział historii, która od ćwierć wieku fascynuje, budzi emocje i dzieli Polaków.
Źródła wykorzystane w artykule: TVS, WP Wiadomości, Wikipedia, TOK FM, Fakt, Onet, RMF24, Super Express, Gazeta Krakowska, Radio ZET, TVN24, Gazeta Policyjna.




Komentarze (0)