REKLAMA

Utrzymanie z happy endem, ale z niedosytem — Woryna i Staszewski po meczu w Gorzowie: „Stać nas było na więcej”

Opublikowane przez: Marcin Hojka

Niedzielny rewanż w Gorzowie zakończył się triumfem Krono-Plast Włókniarza Częstochowa 47:43, co dało częstochowianom pewne utrzymanie w PGE Ekstralidze i miejsce w tabeli na pozycji szóstej. Mecz na stadionie im. Edwarda Jancarza oglądało ponad 10 tysięcy kibiców, a kluczową rolę odegrał Australijczyk Jason Doyle, zdobywca kompletu 15 punktów.

Twoja reakcja:
REKLAMA

Najważniejsze informacje:

  • Wynik: 47:43 dla Krono-Plast Włókniarza Częstochowa.
  • Jason Doyle zdobył komplet 15 punktów.
  • Spotkanie na stadionie im. Edwarda Jancarza obejrzało ponad 10 tysięcy kibiców.

Doyle i liderzy zapewnili zwycięstwo

To gospodarze zaczęli mecz z nadzieją na odwrócenie losów rywalizacji, ale szybko stało się jasne, kto będzie dyktował warunki. Jason Doyle nie zostawił rywalom złudzeń i zdobył pełną pulę 15 punktów. Solidne wsparcie dał mu Piotr Pawlicki (13 punktów) oraz Kacper Woryna (9 punktów), co w sumie pozwoliło drużynie odnieść zwycięstwo.

ZawodnikPunkty
Jason Doyle15
Piotr Pawlicki13
Kacper Woryna9
Włókniarz (suma)47
Przeciwnicy (suma)43

Ostatnia gonitwa przesądziła o wszystkim

O losach meczu zdecydowała ostatnia gonitwa. Doyle i Pawlicki wygrali podwójnie z duetem Thomsen – Lebiediew, co przypieczętowało triumf częstochowian. Gorzowianie odgryzali się punktami Thomsena, Vaculika i Palucha, ale brakowało im pojedynczych zwycięstw w kluczowych momentach. Dzięki końcowej wygranej Włókniarz przypieczętował nie tylko zwycięstwo w meczu, lecz także pewne utrzymanie w lidze.



Ulga i refleksje: „mogliśmy wyglądać dużo lepiej”

Po meczu zarówno zawodnicy, jak i trener okazywali ulgę. Kacper Woryna przyznał: „Szkoda, że kończymy sezon tak wcześnie, bo apetyty były większe. Ten rok ułożył się dla nas niefortunnie, głównie przez kontuzje. Mogliśmy wyglądać dużo lepiej, ale najważniejsze, że kończymy w playdownach z happy endem i możemy spać spokojnie.”

Trener Mariusz Staszewski podkreślił, że zespół nie nastawiał się na obronę, lecz na walkę o zwycięstwo: „Od początku wiedzieliśmy, że nie jedziemy niczego bronić, tylko walczyć o zwycięstwo. I to się udało – zasłużenie. Szkoda tych kontuzji, bo drużyna była naprawdę mocna i mogła być dziś w zupełnie innym miejscu. Ale pokazaliśmy charakter i kończymy ten trudny sezon w najlepszej lidze świata.”

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA