REKLAMA

Wywiad z Januszem Kolondrą: fotografia, życie w Chinach i historie ludzi, którzy się nie poddają

Opublikowane przez: Marcin Hojka

W Cieszyńskim Ośrodku Kultury „Dom Narodowy” prezentowana była wystawa fotografii Janusza Kolondry zatytułowana „Ludzie Kraju Środka”. Artysta, który spędził w Chinach sześć lat, opowiada o swojej pasji, codzienności tamtejszych mieszkańców i etyce fotografowania.

Twoja reakcja:
REKLAMA

Najważniejsze informacje:

  • W dniach od 5 do 31 sierpnia w Domu Narodowym można było obejrzeć zdjęcia z Chin.
  • Kolondra skupia się na fotografii reportażowej, pokazującej godność i codzienną pracę ludzi.
  • Chińskie doświadczenia artysty to mieszanka życzliwości, językowych barier i różnorodności kulturowej.

Wystawa i fotograficzne priorytety

Na wystawie „Ludzie Kraju Środka” znalazły się zdjęcia wykonane głównie w Kunming, Szanghaju, Pekinie, Hongkongu oraz we wiejskich rejonach prowincji Yunnan. Janusz Kolondra podkreśla, że jego fotografia to przede wszystkim opowieść o człowieku: praca, codzienność i kontekst społeczny. Unika taniego szokowania — nie fotografuje ludzkiego nieszczęścia dla samego efektu, lecz stara się zachować godność bohaterów i sensowny kontekst reportażowy.

Życie w Chinach: codzienność kontra wyobrażenia

Podróż, która rozpoczęła się jako marzenie zrealizowane w 2010 roku, przemieniła się w wieloletni pobyt i liczne powroty do Kraju Środka. Kolondra zauważa rozbieżność między oczekiwanym „orientalnym” klimatem a współczesnymi metropoliami, które często wyglądają bardzo podobnie. Mówi też o dużej uprzejmości mieszkańców i widocznej niefrasobliwości w podejściu do codziennych zadań — w praktyce często rządzi chaos i improwizacja.

Kuchnia, język i praktyczne wyzwania

W kwestii kulinariów Janusz tłumaczy, że typowa chińska dieta opiera się na wieprzowinie, ryżu i zupach z makaronem, a potrawy uważane za „egzotyczne” występują regionalnie. Spróbował m.in. stuletnich jajek, pikantnych kaczych głów, fermentowanego tofu, kaczych języków, żabich udek oraz smażonych świerszczy — te ostatnie ocenił pozytywnie. Nie próbował psiego mięsa i wskazuje, że unikanie go to głównie efekt kodu kulturowego z Zachodu.

Barierę stanowi język — znajomość angielskiego bywa ograniczona, a mandaryński nie zawsze wystarcza ze względu na liczne dialekty i akcenty. Różnice komunikacyjne wynikają także z odmiennego stylu rozmowy: Chińczycy unikają bezpośredniej konfrontacji, by nie narazić nikogo na utratę twarzy. W praktyce podróżowanie nie jest jednak skomplikowane: sieć kolejowa i autobusowa działa sprawnie, choć w małych miejscowościach zdarzały się problemy z noclegiem z powodu wymogu posiadania przez hotel licencji na zakwaterowanie obcokrajowców.

Plany, inspiracje i refleksje

Kolondra nazywa Yunnan swoim drugim domem i wspomina podróże motorem po okolicy oraz spektakularne krajobrazy krainy Kham u podnóża Wyżyny Tybetańskiej. Mimo silnego sentymentu do Chin nie planuje długiego, kilkuletniego powrotu — ze względów osobistych jego życie jest w Polsce.



W planach ma kolejne podróże. Zapowiada, że we wrześniu wybiera się do Indii po raz drugi. Razem z partnerką pracuje też nad dokumentem o stroju cieszyńskim i mają nadzieję ukończyć go w tym roku. Inspirują go ludzie, którzy mimo przeciwności nie poddają się i konsekwentnie dążą do wyznaczonych celów.

O autorze

Janusz Kolondra mieszka w Cieszynie i jest członkiem Cieszyńskiego Towarzystwa Fotograficznego. Od lat zajmuje się fotografią podróżniczą i reportażową, której głównym bohaterem jest człowiek, jego codzienność i otoczenie. Rozmowę przeprowadziła Małgorzata Krawczyk.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA