REKLAMA

Zabrze potrzebuje przede wszystkim stabilizacji: po rekordowej pożyczce miasto szuka nowego początku

Opublikowane przez: Marcin Hojka

Wyobraź sobie miasto, które przez lata balansowało nad finansową przepaścią. Zabrze właśnie przeszło przez taki okres – teraz otrzymało zastrzyk gotówki, który wywołał dyskusję nie tylko wśród urzędników, ale przede wszystkim mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców. Co zmieni pożyczka z Ministerstwa Finansów? Czy daje realną szansę na dłuższą stabilizację?

Twoja reakcja:
REKLAMA

Najważniejsze informacje:

  • Zabrze otrzymało 353,8 mln zł preferencyjnej pożyczki z Ministerstwa Finansów – to jedna z większych tego typu transakcji dla samorządu w ostatnich latach.
  • Oprocentowanie pożyczki wynosi zaledwie 1,5% rocznie. To nawet pięć razy mniej niż obecne koszty obligacji komunalnych, co pozwala na miesięczne oszczędności rzędu 1,6 mln zł.
  • Pieniądze pozwoliły uregulować pilne zobowiązania (m.in. wobec ZUS i Metropolii), a władze uniknęły groźby przymusowego programu naprawczego.
  • Miasto realizuje program postępowania ostrożnościowego – warunek uzyskania pożyczki i szansa na odzyskanie wiarygodności finansowej.
  • Jeszcze niedawno Zabrzu groziło „rolowanie” długów i ryzyko zarządu komisarycznego. Dziś samorząd deklaruje „nowe otwarcie” i przejrzystość finansów.

Co się wydarzyło? Miasto na finansowym zakręcie i walka o oddech

W grudniu 2024 roku Ministerstwo Finansów podjęło decyzję: Zabrze otrzymuje preferencyjną pożyczkę opiewającą na 353,8 mln zł. Te pieniądze mają pokryć zaległości miasta wobec ZUS, Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii oraz spłatę części kredytów zaciągniętych w poprzednich kadencjach. Oprocentowanie 1,5% rocznie to, jak policzono w magistracie, ponad pięć razy taniej niż emisja nowych obligacji. Tak duża ulga od rosnących kosztów zadłużenia oznacza konkret: aż 1,6 mln zł miesięcznie zostaje w budżecie, które jeszcze w zeszłym roku były przeznaczane na obsługę długu – relacjonuje redakcja portalu Zabrze.com.pl.

Ta decyzja nie była przypadkowa. Aby sięgnąć po państwowe wsparcie, samorząd musiał przygotować tzw. program postępowania ostrożnościowego. Jak tłumaczy Piotr Siwoń z magistratu, miasto miało „zadyszkę finansową” – brakowało pieniędzy nawet na spłatę bieżących zobowiązań, rolowano kolejne długi. Alternatywą, jak mówią urzędnicy, byłby narzucony z zewnątrz program naprawczy, o wiele bardziej rygorystyczny od obecnych zasad.

Dlaczego do tego doszło? Geneza kryzysu i szansa na zmianę

Jakie są źródła problemów? Obecna prezydent, Agnieszka Rupniewska, podkreśla, że główny ciężar zadłużenia to efekt polityki poprzednich władz. Jej zespół, jak relacjonują lokalne media, od początku kadencji stawiał na przejrzystość i audyt finansów. – To dla nas kluczowy moment. Pożyczka pozwoli nam nie tylko uregulować najpilniejsze zobowiązania, ale również zaplanować przyszłość miasta bez ciężaru długów poprzedniej władzy. Pokazaliśmy, że możemy zarządzać miastem odpowiedzialnie i przejrzyście – mówi Rupniewska w rozmowie z Interią.

Warto to podkreślić: wdrożenie programu ostrożnościowego daje Zabrzu coś, co wydawało się nieosiągalne – czas na odzyskanie kontroli nad finansami bez nadzoru komisarza. To nie znaczy, że kłopoty zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nowe zobowiązania będą ciążyć na budżecie przez lata, a każda strata tempa w realizacji planów może pogłębić zaległości. Ale wreszcie jest oddech, którego tak bardzo brakowało.



LpPrzed programemPo programie
1Rolowanie zobowiązań, brak płynności finansowejUregulowanie zaległości, przyznanie pożyczki
2Groźba narzucenia programu naprawczego przez nadzórWiększa samodzielność, program ostrożnościowy
3Ograniczone możliwości inwestycjiPerspektywa stabilizacji i planowania rozwoju

Co to oznacza dla mieszkańców i inwestorów?

Dla mieszkańca oznacza to zwyczajnie więcej spokoju – przynajmniej na razie. Nie będą powtarzać się historie o zamykanych urzędach czy opóźnieniach wypłat dla nauczycieli. Dla przedsiębiorców najważniejszy jest sygnał: miasto ma plan i realny margines na inwestowanie w lokalną infrastrukturę. Czy to wystarczy, żeby zatrzymać odpływ młodych, przyciągnąć nowe firmy? Tego nie zagwarantuje żadna pożyczka – ale bez naprawy finansów nie było nawet pola do negocjacji.

Nowa ekipa ma więc trudne zadanie: nie tylko spłacić stare długi, ale i przekuć ten „plan ratunkowy” w rzeczywisty rozwój. I tu zaczyna się prawdziwa polityczna i gospodarcza gra o przyszłość Zabrza. Kolejne miesiące pokażą, czy dostali szansę – czy tylko odroczenie wyroku. Czas ustawiania zegarków na miejską normalność właśnie się rozpoczął.

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA