REKLAMA

Zagłębie Sosnowiec: Kacper Wołowiec liczy na sygnał dla trenera Łobodzińskiego

Opublikowane przez: Grzegorz Ratajczyk

Kacper Wołowiec, młody napastnik z drugiej drużyny Zagłębia Sosnowiec, otrzymał szansę gry w pierwszym sparingu zimowym przeciwko Wieczystej Kraków. 21-latek, który jesienią strzelił 12 goli w V lidze śląskiej i 5 w Pucharze Polski, zagrał w drugiej połowie meczu zakończonego remisem 1:1.

Twoja reakcja:
REKLAMA

Najważniejsze informacje:

  • Kacper Wołowiec zagrał w drugiej połowie sparingu z Wieczystą Kraków
  • Młody napastnik zmarnował doskonałą okazję bramkową w przedostatniej minucie
  • Zawodnik liczy na kolejne szanse w pierwszej drużynie

Zmarnowana okazja w końcówce spotkania

W przedostatniej minucie meczu Wołowiec miał idealną sytuację do zdobycia bramki, jednak nie wykorzystał tej szansy. Młody napastnik żałuje nieudanego strzału, ale nie załamuje się porażką.

„Szkoda, że nie strzeliłem, ale zamysł był inny, chciałem uderzyć po ziemi w długi róg. Ale niestety wyszło inaczej i dałem bramkarzowi okazję do skutecznej parady” – przyznaje Kacper Wołowiec

Debiut bez stresu i tremę

Mimo że gra w pierwszej drużynie to dla niego nowe doświadczenie, Wołowiec czuł się pewnie na boisku. Zawodnik podkreśla, że nie odczuwał nerwowości ani zdenerwowania podczas spotkania.

Większa intensywność gry w pierwszym zespole nie stanowiła dla niego problemu. Wręcz przeciwnie – traktuje to jako możliwość rozwoju i stawania się lepszym piłkarzem.

„Mam nadzieję, że dałem trenerowi Łobodzińskiemu jakiś tam sygnał moją intensywnością, pressingiem i zobaczymy, co będzie dalej” – mówi młody napastnik

Różnice między drugą a pierwszą drużyną

Wołowiec dostrzega wyraźne różnice między treningami w drugiej drużynie a zajęciami z pierwszym zespołem. Intensywność na treningach jest znacznie większa niż w drugiej drużynie.

W pierwszym zespole są bardziej doświadczeni zawodnicy, a piłka jest bardziej dynamiczna. W drugiej drużynie młodzi gracze dopiero wchodzą w dorosłą piłkę i niekiedy się stresują, podczas gdy w pierwszym zespole panuje większa intensywność.

Nadzieja na kolejne szanse

Razem z Wołowcem szanse w pierwszej drużynie otrzymali również Michał Barć i Kacper Mironowicz z drugiego zespołu. Wszyscy trzej zawodnicy liczą na to, że trener da im kolejne okazje do pokazania się.

Wołowiec podkreśla, że najważniejsze jest ciężkie pracowanie, rozwijanie się i cierpliwe czekanie na swoją szansę – oczywiście pod warunkiem, że na nią zasłuży.



„Zarówno ja, jak i Michał oraz 'Miron’ robimy to co kochamy, czyli granie w piłkę. I to jest w tym wszystkim najważniejsze i najpiękniejsze” – podsumowuje młody napastnik

Źródło: Zagłębie Sosnowiec

Komentarze (0)

Twój email nie będzie widoczny dla innych.
0/2000
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Podobne artykuły:

REKLAMA