Zarzuty dla policjantów po ujęciu zabójcy: co dalej z granicą uprawnień funkcjonariuszy?
To historia, która podnosi ciśnienie nie tylko ludziom w mundurach. Czterech doświadczonych policjantów – Tomasz C., Wojciech N., Patryk M. i Artur S. – po sześciu latach od dramatycznej interwencji na plebanii, dziś sami znaleźli się po drugiej stronie barykady. Zarzut? Przekroczenie uprawnień podczas zatrzymania brutalnego sprawcy zabójstwa. I symboliczna linia na nowo rysowana w sporze: co wolno policjantowi, gdy na szali jest ludzkie życie?
Najważniejsze informacje:
- Czterech policjantów zatrzymanych 16 lipca 2025 roku w związku z interwencją z 2019 na plebanii.
- Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła im zarzuty przekroczenia uprawnień podczas ujęcia sprawcy zabójstwa.
- Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński publicznie krytykuje decyzję prokuratury i zapowiada własne działania.
- Sprawa wywołała burzę w środowisku policyjnym i pokazała systemowy problem granic odpowiedzialności funkcjonariuszy.
Z czego wynika ten konflikt? Nowe, stare napięcia w służbach
Zacznijmy od początku: rok 2019, plebania w małej miejscowości, dramatyczna scena. Sprawca brutalnej zbrodni zostaje obezwładniony przez policjantów – to dzięki nim nie doszło do kolejnej tragedii. Dziś, sześć lat później, ci sami policjanci – ku zdumieniu kolegów i lokalnej społeczności – zostali zakuci w kajdanki, wyprowadzeni z komendy i postawieni przed prokuratorem. Sceny, które według relacji Onetu, rozjuszają nie tylko funkcjonariuszy, ale i zwykłych ludzi: „To urąga godności funkcjonariusza publicznego, który poświęca się dla wymiaru sprawiedliwości i codziennie naraża się na utratę zdrowia i życia. To jest poniżające dla tych policjantów.”
Decyzję prokuratury, która uznała, że podczas obezwładniania zatrzymanych doszło do przekroczenia uprawnień, oficjalnie krytykuje minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński. Polityczny konflikt eskaluje: Kierwiński nie przebiera w słowach – „Nie mogę zrozumieć decyzji jednego z prokuratorów o zatrzymaniu policjantów, którzy ujęli sprawcę…” Zapowiada pilną rozmowę z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem i zapowiada dalsze działania. Można odnieść wrażenie, że w grę wchodzi nie tylko przyszłość czterech funkcjonariuszy, ale wiara całej służby w sens podejmowania ryzyka.
| Za zatrzymaniem policjantów | Przeciw zatrzymaniu policjantów |
|---|---|
| Prokuratura: potrzeba wyjaśnienia przekroczenia uprawnień, ochrona praw obywatelskich | Ministerstwo SWiA: interwencja była konieczna i skuteczna, policjanci działali pod presją, w interesie publicznym |
| Przepis: art. 231 kk – nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza | Praktyka: sytuacja realnego zagrożenia, konieczność szybkiej i zdecydowanej reakcji |
Gdy emocje spotykają się z literą prawa – i co z tego wynika
Warto to podkreślić: ten przypadek to nie tylko gorący medialny temat, ale sygnał poważniejszego problemu systemowego. Jeśli policjanci, którzy w stresie i niebezpieczeństwie powstrzymują sprawcę brutalnego zabójstwa, potem przez lata muszą się mierzyć z widmem zatrzymania i zarzutów – kto następny zaryzykuje stanowisko, rodzinę, wolność, by zareagować?
Głosy z dołu są jednoznaczne: rośnie poczucie bezsilności i lęku wśród służb mundurowych. Każdy kolejny taki przypadek zwiększa ryzyko, że w decydującym momencie policjant wybierze bardziej bierną postawę. A to odbija się na naszym wspólnym bezpieczeństwie.
Nie mogę zrozumieć decyzji jednego z prokuratorów o zatrzymaniu policjantów, którzy ujęli sprawcę…
Co dalej? Praktyczne wnioski dla każdego, kto żyje w tym kraju
Odpowiedzi nie ma prostych. Z jednej strony – szacunek dla procedur, kontrola nad uprawnieniami, ochrona obywatela przed nadużyciem. Z drugiej – zaufanie do tych, którzy codziennie zastanawiają się, czy ich reakcja nie zamieni ich jutro w podejrzanych. I tu pojawia się pytanie: jak pogodzić bezpieczeństwo ze sprawiedliwością?
To nie jest temat dla kilku urzędników czy polityków. To próba, czy polskie państwo zdąży naprawić mechanizm zanim kolejny policjant powie: „W tej sytuacji lepiej się nie wychylać”. Bo w skrajnym przypadku to Ty – nie statystyka w policyjnym raporcie – możesz zostać sam z przestępcą.
Czeka nas czas trudnych rozmów, a może i zmian prawa. Ale jedno jest pewne: bez zaufania do tych, którzy mają nas chronić, żaden papier czy przepis nie zapewni bezpieczeństwa nikomu. Paradoks? Raczej rzeczywistość, o której lubimy nie myśleć – aż do kolejnego razu.




Komentarze (0)