Żużel. GKM pod mniejszą presją w Rybniku. ROW wraca do koncepcji z Nickim Pedersenem
Spotkanie 2. kolejki PGE Ekstraligi między Bayersystem GKM Grudziądz a Innpro ROW Rybnik, które odbyło się 19 kwietnia 2025 r., było czymś więcej niż kolejnym punktem w terminarzu ligi. To pojedynek dwóch drużyn, z których jedna grała o święty spokój, druga o potwierdzenie, że jej powrót do elity to coś więcej niż przypadkowy błysk.
Najważniejsze informacje:
- GKM Grudziądz wygrał z ROW Rybnik 51:39, zapewniając sobie drugie zwycięstwo w sezonie.
- Nicki Pedersen wrócił do składu ROW-u i był najlepszym zawodnikiem zespołu z dorobkiem 13 punktów.
- Kluczową rolę odegrała dominacja młodzieżowców GKM i liderów pokroju Maxa Fricke’a (12+1 punktów).
- Mecz od początku układał się pod dyktando gospodarzy – po czwartej gonitwie prowadzili już 16:8.
- ROW, mimo eksperymentów kadrowych, nie był w stanie przełamać dobrze zorganizowanego GKM-u.
Przewaga stabilności nad chaosem? Co pokazał mecz w Grudziądzu
To jeden z tych wieczorów, kiedy liczby mówią same za siebie, ale i za nimi stoją emocje. Zgodnie z oficjalnymi raportami ekstraliga.pl, Bayersystem GKM Grudziądz odniósł pewne zwycięstwo 51:39. Kluczowy był już początek spotkania – po pierwszej serii gospodarze prowadzili 16:8, a młodzieżowa para Lidsey-Łobodziński wygrała bieg czwarty podwójnie, wyraźnie pokazując, że to GKM rozdaje w tym dniu karty.
Z perspektywy menedżera i inwestora w sport żużlowy najciekawsze było jednak to, jak zareagowali goście. ROW, jeszcze kilka dni wcześniej świętujący zwycięstwo nad faworyzowanym Stal Gorzów, zderzył się z murem przygotowania i szerokiego składu gospodarzy. Nicki Pedersen wrócił do rybnickiego składu jako oczekiwany lider, zdobył aż 13 punktów, ale nie znalazł wystarczającego wsparcia. Szczególnie rozczarowująca była dyspozycja młodzieżowców ROW-u, którzy nie tylko nie odrobili strat, ale zostali wyraźnie zdominowani przez przeciwników. Zaskoczył także słaby występ Kacpra Pludry przeciwko byłym kolegom z Grudziądza – coś, na co nikt w Rybniku nie liczył przed meczem.
Nie sposób pominąć atmosfery. Tysiące kibiców na trybunach oraz wideoanalizy prowadzone przez uznanych ekspertów żużla – m.in. Tomasza Cegielskiego, Przemysława Pawlickiego i Piotra Śwista – pokazały, że było to wydarzenie wyczekiwane, a stawka wykraczała poza ligową rutynę.
| Zespół | Wynik końcowy | Liderzy | Najwięcej punktów | Wygrana młodzież |
|---|---|---|---|---|
| GKM Grudziądz | 51 | Max Fricke, Michael Jepsen Jensen, Jaimon Lidsey | Fricke (12+1) | Tak |
| ROW Rybnik | 39 | Nicki Pedersen, Chris Holder, Rohan Tungate | Pedersen (13) | Nie |
Co dalej z ROW-em i GKM? Prognozy dla inwestorów i kibiców
Po tym meczu zdecydowanie łatwiej postawić złotówkę na GKM. Zespół z Grudziądza pokazał, że szeroki, wyrównany skład oraz stabilna formacja młodzieżowa procentują – nie tylko tu i teraz, ale mogą dać przewagę na dłuższą metę sezonu. Dla Rybniczan to zimny prysznic: powrót do koncepcji z Nickim Pedersenem miał być ratunkiem, okazał się tylko plasterkiem na nieco głębszy problem kadrowy. Plusem jest ambicja, minusem – wciąż zbyt duża nierówność w składzie. Grudziądz ma spokojną głowę w kontekście playoffów, ROW musi zacząć patrzeć nie tylko na skład, ale i na juniorów… i na własnych kibiców, bo po takim spotkaniu łatwo stracić wiarę w sens długofalowej przebudowy.
Żużel, jak życie, nie wybacza prostych błędów ani krótkowzroczności. Największy wygrany minionego wieczoru? Paradoksalnie nie lider na torze, lecz ten, kto rozumie wartość pracy u podstaw. Często to właśnie ona decyduje, czy z trudnej wyjazdowej batalii wraca się z tarczą, czy na tarczy.




Komentarze (0)